Kończy się era prostych kredytów

Miłosz Marczuk
opublikowano: 2010-01-26 00:00

Z samorządami zaczyna być jak z firmami — muszą sięgać po coraz bardziej nietypowe formy zdobywania kapitału.

Bankowcy zachęcają samorządowców do sięgania po niestandardowe formy finansowania

Z samorządami zaczyna być jak z firmami — muszą sięgać po coraz bardziej nietypowe formy zdobywania kapitału.

Zakres usług bankowych, z których obecnie korzystają jednostki samorządu terytorialnego (JST), jest znacznie szerszy niż jeszcze dziesięć lat temu. Co więcej, oczekują one oferty niestandardowej, szytej na miarę. Z czego to wynika?

— Po pierwsze — pojawiły się ogromne potrzeby inwestycyjne — odnawianie zasobów i nowe, terminowe inwestycje związane z absorpcją funduszy UE oraz EURO 2012, które z powodu złożoności są trudne do sfinansowania kredytem uzyskiwanym w sztywnej procedurze przetargowej. Po drugie — powoli zbliża się koniec ery prostych kredytów i długu bezpośrednio obciążającego budżety gmin z powodu kurczących się ustawowych wskaźników poziomu i obsługi ich zadłużenia. Powstaje zatem konieczność budowania pozabilansowych struktur finansowania projektów samorządowych, np. poprzez spółki celowe — tłumaczy Andrzej Kopyrski, wiceprezes Pekao.

Z otwartą głową

Lokalni włodarze powinni wykazać się daleko posuniętą elastycznością. Niestety, z tym bywa różnie. Niektóre samorządy trzymają się wydeptanych ścieżek. To znaczy: korzystają jedynie z usług tych banków, które znają od lat. Analitycy radzą, by poznać ofertę wielu różnych instytucji finansowych, włącznie z tymi, które na rynku pojawiły się stosunkowo niedawno.

— Jak pokazuje doświadczenie, nie zawsze najlepsze są rozwiązania tradycyjne, typowe, sprawdzone. Czasem odnosimy większą korzyść, próbując czegoś niekonwencjonalnego i otwierając się na nowe możliwości korzystając z rozwiązań opracowanych dla najnowocześniejszych korporacji — mówi Hanna Hawlik, koordynator ds. współpracy z sektorem JST w ING BSK.

Inny błąd, który nierzadko popełniają lokalni włodarze, to przychodzenie do banku z konkretnym oczekiwaniem. Chcą tylko tego, a nie innego produktu. Tymczasem należałoby też posłuchać konsultanta — co ma im do zaproponowania, jaka oferta jego zdaniem byłaby najlepszą odpowiedzią na określone potrzeby miasta, gminy czy powiatu.

— Czasem potrzeba długiej rozmowy, by wypracować rozwiązanie optymalne dla danej jednostki samorządu terytorialnego — podkreśla Hanna Hawlik.

Nieelastyczność samorządu może przejawiać się także w tym, że unika on współpracy z bankami, które nie mają na jego terenie placówek i przedstawicielstw.

— Dawniej takie postępowanie było uzasadnione, ale nie dzisiaj, gdy klienci mają dostęp do wszystkich usług za pośrednictwem internetu i telefonu przez 24 godziny na dobę — tłumaczy przedstawicielka ING BSK.

Tak jak w firmie

Tadeusz Możejko, dyrektor Centrum Bankowości Korporacyjnej w białostockim oddziale Kredyt Banku, zwraca uwagę na tzw. czynnik ludzki. Jego zdaniem, elementem decydującym o jakości współpracy — a ściślej o jej kontynuowaniu lub przerwaniu — jest kontakt z doradcą bankowym. W każdym biznesie chodzi nie tylko o transakcję, ale także o relację.

— Gminy czy powiaty muszą wiedzieć, kto je obsługuje. Chcą znać przedstawiciela banku i mieć do niego łatwy dostęp. Tak naprawdę o postrzeganiu instytucji finansowej decyduje w dużej mierze człowiek, który ją reprezentuje — mówi Tadeusz Możejko.

Kluczem do sukcesu może być stosowanie we współpracy z jednostkami samorządu terytorialnego tych samych rozwiązań, które się sprawdziły w przypadku podmiotów komercyjnych.

— Weźmy system masowej identyfikacji płatności, która ułatwia zarządzanie należnościami. Korzystają z niego firmy z sektorów ubezpieczeniowego, telekomunikacyjnego czy energetycznego, dostarczające swoim klientom tysiące faktur miesięcznie. Tym bardziej usługa ta zdaje egzamin przy identyfikacji płatności wnoszonych przez podatników — uważa Tadeusz Możejko.

Możesz zainteresować się również: