Miedź drożeje we wtorek na giełdzie w Londynie o 2,9 proc. do 12560,05 USD za tonę. Rok temu notowano ją po ok. 8800 USD. W poniedziałek kurs osiągał historyczne maksimum zbliżając się do 13000 USD.
Do wzrostu ceny miedzi w tym roku przyczyniło się wyraźne słabnięcie dolara, wynikające z polityki prezydenta Donalda Trumpa, który w styczniu objął władzę w USA. Rynek obawia się również o podaż metalu z powodu problemów największych kopalni, m.in. w Indonezji, Chile i Demokratycznej Republice Kongo. Na dostępność miedzi wpływały również nietypowe przepływy metalu między rynkami wynikające z oczekiwań dotyczących ceł wprowadzanych w USA. Mercuria Energy Group Ltd. ostrzegła w listopadzie, że napływ miedzi do USA, gdzie jest ona droższa niż na innych rynkach, może skutkować w 2026 roku niedoborem metalu w pozostałych częściach świata.
Natalie Scott-Gray, analityczka StoneX Financial uważa, że oczekiwania inwestorów dotyczące ceł na miedź w USA mogą wpływać na nastroje na rynkach również w nadchodzących miesiącach.
- Nacisk zostanie położony na regionalne poziomy zapasów i materiałów importowanych do USA, a nie na globalne fundamenty – powiedziała.
Największy od 16 lat wzrost ceny miedzi stymulował również zwyżkę notowań jej największych producentów. Na GPW najmocniej drożejącym w tym roku blue chipem z WIG20 jest KGHM Polska Miedź. Kurs spółki rośnie w tym roku o niemal 140 proc. co zwiększyło kapitalizację spółki do 54,6 mld zł.
