Wybór prezesa tylko zaostrzył spory wewnątrz spółki. To nie wróży dobrze szybkim decyzjom.
Nie tak miało być. Długo oczekiwany wybór nowego prezesa PLL LOT miał zakończyć otwarty spór między akcjonariuszami. Ponadto nowy szef spółki miał przedstawić najlepszą strategię uzdrowienia firmy. Zamiast tego obserwujemy festiwal zamieszania i oskarżeń.
— Wszelkie zmiany, niepewność, brak jasności co do wzajemnych relacji nie tylko wpływają źle na sprawność organizacyjną firmy, ale także nadszarpują jej wizerunek — podkreśla Tomasz Dziedzic, ekspert ds. rynku lotniczego w Instytucie Turystyki.
Nerwowy resort
Przypomnijmy, że po wielu podejściach rada nadzorcza głosami przedstawicieli syndyka i rady pracowniczej przegłosowała kandydaturę Marka Mazura, jednego z dwóch kandydatów, którzy dołączyli do konkursu w ostatniej fazie. To właśnie budzi podejrzenia Ministerstwa Skarbu Państwa (MSP), które chce sprawdzić, czy wejście do konkursu dodatkowej osoby (Marka Mazura) nie było złamaniem jego zasad i prawa. Zapowiada nawet, że zwróci się wkrótce o zbadanie wpływu „osób trzecich na wybór prezesa”. Zdaniem urzędników resortu, „sytuacja, w której zorganizowane grupy na terenie LOT działają nieformalnie” jest niedopuszczalna.
— Argumentacja MSP jest wyjątkowo wątła. Dołączenie do konkursu dwóch kandydatów było koniecznym uzupełnieniem po wycofaniu się Jarosława Lazurko. Wszystko przebiegało zgodnie z prawem. To resort na siłę forsował własnego kandydata, a po jego przegranej odwołuje się do oskarżeń o wpływy jakichś zorganizowanych grup w spółce — komentuje osoba związana z LOT.
Na rozstaju
Od początku procedury konkursowej resort zabiegał, by prezesem został Tomasz Dembski, który od 14 listopada pełnił obowiązki prezesa. Realizując strategię konfrontacji (wymienił m.in. składy rad nadzorczych spółek zależnych LOT), popadł w otwarty konflikt ze związkowcami (ich komputery zostały zajęte), który rozstrzygnie prokuratura.
Dokąd więc zmierza LOT? Marek Mazur jako prezes, bez poparcia resortu skarbu, który jest większościowym akcjonariuszem LOT (68 proc.), ma nieciekawą sytuację. Zdobycie poparcia wydaje się bardzo trudne, a ze zmianami w targanej kłopotami spółce nie można czekać. Tymczasem ministerstwo nie wyklucza powtórzenia konkursu, rozważając zwołanie walnego z porządkiem obrad obejmującym odwołanie prezesa. To jednak niewiele zmieni, skoro w radzie nadzorczej ponownie zostanie przegłosowane przez syndyka i pracowników. W tej sytuacji wyjściem mogłaby być zapowiadana szybka nowela ustawy o LOT, która zmieni zasady wyboru prezesa. Decyzje będzie podejmować nie rada nadzorcza, lecz walne. Każdy ze scenariuszy oznacza stratę czasu.



