Konflikt obaw z nadziejami

opublikowano: 21-10-2011, 00:00

Konferencja w Brukseli, poświęcona perspektywie finansowej Unii Europejskiej 2014-20, w założeniu miała być sztandarem polskiej prezydencji.

Termin 20-21 października trafiał na spokojniejszy okres, po szczycie Rady Europejskiej 17-18 października. Ale kalendarz się posypał i debata odbywa się właśnie w ogromnym napięciu przed szczytem, przełożonym na niedzielę 23 października. Na dodatek zbiegła się z elektryzującą informacją o śmierci Muammara Kaddafiego oraz z dramatycznym głosowaniem w parlamencie Grecji.

Spór o budżet UE jest czytelny i przebiega między płatnikami netto a beneficjentami. Komisja Europejska zaproponowała wydanie 972,2 mld EUR, wobec 925 mld EUR w siedmiolatce 2007-13. Nominalny wzrost o 5 proc. oznacza realne zamrożenie na poziomie roku 2013. Ale w projekcie poza ramy budżetu wyjęto 58,3 mld EUR kilku funduszy. Po doliczeniu tej kwoty wzrost nominalny przekracza 11 proc., czyli realny wychodzi około 6 proc. Taka kreatywna księgowość wywołała kontratak płatników. Skład sygnatariuszy sprzeciwu daje do myślenia: Niemcy, Francja, Wielka Brytania, Włochy, Austria, Holandia, Finlandia, Dania i Szwecja.

Polska staje się naturalnym dziekanem korpusu biedniejszych członków UE. W ustach nie tylko premiera Donalda Tuska, lecz i funkcjonariuszy unijnych, Jerzego Buzka i Janusza Lewandowskiego, przywoływany jest argument, że egoizmy wywołane kryzysowym strachem przekreślają sens istnienia wspólnoty. Beneficjenci podnoszą m.in., że rozwój ich infrastruktury daje zamówienia i nakręca koniunkturę także u płatników. A generalnie nieszczęściem UE jest okoliczność, że 80 proc. budżetu pochodzi ze składek państw, a tylko 20 proc. ze źródeł wspólnotowych.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Jacek Zalewski

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu