Koniec batalii o Stadion Narodowy

Rząd uniknął procesu o prawie 0,5 mld zł z konsorcjum firm niezadowolonych z tego, jak potraktowano je na stołecznej budowie.

— To największa ugoda w historii polskiego wymiaru sprawiedliwości — mówi Małgorzata Kluziak, prezes Sądu Okręgowego w Warszawie. To tam od 2 lat toczyły się żmudne negocjacje w sprawie polubownego zakończenia sporów między firmami budującymi Stadion Narodowy a skarbem państwa. Żeby przez długie lata nie toczyć kilkunastu kosztownych procesów sądowych (łącznie o 461,3 mln zł), strony zawarły porozumienie, na mocy którego konsorcjum firm zrzekło się wszelkich roszczeń i wycofało z sądu powództwa przeciw państwu.

— W wyniku ugody skarb państwa nie dokonał żadnych płatności, w szczególności za zrzeczenie się przez generalnego wykonawcę oraz głównych podwykonawców roszczeń na łączną kwotę blisko pół miliarda złotych. Był to jeden z warunków porozumienia — mówi Katarzyna Kopeć-Ziemczyk, rzecznik Ministerstwa Sportu i Turystyki. Nie oznacza to jednak, że państwo nic nie zapłaci konsorcjum. Zobowiązało się uregulować firmom zaległe płatności wynikające z wykonanych robót. 17,5 mln zł otrzymało konsorcjum firm: Qumak, Elektrobudowa, Agat.

Moda na ugody

Ostatnio państwo woli godzić się z firmami, niż procesować. Ministerstwo Infrastruktury i Budownictwa już kilka miesięcy temu zapowiedziało, że wraz z drogową dyrekcją będzie dążyć do zakończenia sądowych sporów z wykonawcami. Ich wartość szacowana jest na około 6 mld zł. Rządowi urzędnicy chcą, by większość zakończyć polubownie.

Niedawno pojawiły się także informacje, że PKP Polskie Linie Kolejowe chętnie porozumieją się z wykonawcami i uwzględnią ich roszczenia. Wczoraj giełdowy Torpol, lider konsorcjum budującego dworzec Nowa Łódź Fabryczna, poinformował, że zawarł ugodę z zarządcą infrastruktury. Dotyczy ona zapłaty dodatkowego wynagrodzenia za wykonanie inwestycji. Jego wartość sięga 63,3 mln zł, a na Torpol przypada 40 proc.

— Te trzy firmy domagały się od skarbu państwa ponad 20 mln zł. W ramach ugody stanęło na 17,5 mln zł. Na tę kwotę składają się zaległe płatności za prace wykonane przy budowie Stadionu Narodowego — mówi reprezentujący je adwokat Wojciech Jarosiński. Qumak żądał 7,5 mln zł. Po potrąceniu kosztów obsługi kontraktu i procesowych firma otrzymała od państwa 6 mln zł.

— Ta kwota zaspokaja w całości nasze roszczenia. Ich wyegzekwowanie wiązało się z olbrzymim nakładem pracy prawników i zarządu — mówi Tomasz Laudy, prezes Qumaka. Uzyskanej kwoty nie ujawnia Alpine Bau (jej 3 spółki były w konsorcjum generalnego wykonawcy razem z Hydrobudową i PBG). Milczy też Zurich Insurance, gwarant należytego wykonania inwestycji. Są jednak i tacy, którzy nie dostali ani grosza, a nawet dopłacili „do interesu”.

Z naszych informacji wynika, że w gronie przegranych jest PBG ze stratą na poziomie kilku milionów złotych. Przetarg na budowę Stadionu Narodowego rozstrzygnięto w kwietniu 2009 r. (zwycięzca zaoferował 1,2 mld zł). Pierwotny termin oddania inwestycji wyznaczono na maj 2011 r. Prace jednak się opóźniały. Firmy twierdziły, że z winy inwestora (Narodowego Centrum Sportu), który przygotował wadliwy projekt, a następnie wprowadzał do niego liczne zmiany i uzupełnienia, co generowało dodatkowe koszty i zabierało czas. A terminy goniły, bo na wrzesień 2011 r. zaplanowano mecz Polska — Niemcy.

Niespodziewanie pojawiły się jednak kolejne problemy (np. ze schodami), które opóźniły prace i uniemożliwiły rozegranie spotkania. Oficjalnie stadion oddano do użytku w styczniu 2012 r. © Ⓟ

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Jarosław Królak, KAP

Być może zainteresuje Cię też:

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Inne / Koniec batalii o Stadion Narodowy