Koniec ery Krawca

Po 7 latach na stanowisku prezes Jacek Krawiec odchodzi z Orlenu. Zostawia koncern w dużo lepszej kondycji, choć łatwo nie było

Spośród wszystkich oczekiwanych po wyborach zmian na czele spółek z udziałem skarbu państwa żadna nie była tak oczywista jak ta. Według naszych informacji, do złożenia dymisji jest gotowy Jacek Krawiec, który kierował Orlenem — największą polską spółką pod względem przychodów — od września 2008 r.

DŁUGODYSTANSOWIEC:
Zobacz więcej

DŁUGODYSTANSOWIEC:

Jacek Krawiec, za którego prezesury Orlen inwestował w wydobycie, produkcję energii i petrochemię, a także mocno zaangażował się we wsparcie sportu, był jednym z najdłużej urzędujących prezesów w spółkach z WIG20, ale zmiany politycznej nie przetrwa. Na dwa lata przed końcem trzeciej kadencji żegna się ze stanowiskiem. Grzegorz Kawecki

Nasze źródła twierdzą, że prezes Orlenu wkrótce po wyborach oddał się do dyspozycji nowego ministra skarbu, Dawida Jackiewicza, deklarując gotowość do odejścia w każdej chwili.

Ma to zrobić dziś, wiadomo, że rada nadzorcza zbiera się wieczorem. Siedem lat jego kadencji to dla spółki okres zmniejszania zadłużenia, dywersyfikacji działalności, wielomiliardowych inwestycji i porządkowania biznesów zagranicznych. Efektem tych działań był natomiast rekordowy wzrost kapitalizacji (patrz wykres poniżej).

Trudne początki

Jacek Krawiec, który karierę zaczynał w bankowości i firmach konsultingowych, przed pojawieniem się w koncernie paliwowym był m.in. prezesem Impexmetalu, Electrimu i Actiona. Do zarządu Orlenu wszedł w czerwcu 2008 r., obejmując stanowisko wiceprezesa. Prezesem został 18 września 2008 r., potem został powołany na kolejnedwie kadencje, ostatnio — na trzyletnią — w ubiegłym roku.

Gdy przejmował stery koncernu paliwowego, spółka — choć potężna — nie była w dobrej kondycji. W 2008 r., po dużych inwestycjach w ekspansję międzynarodową w segmencie rafineryjnym w Czechach i na Litwie, Orlen był mocno zadłużony, na co dodatkowo nałożył się kryzys finansowy. Dług grupy przekraczał 12 mld zł, co więcej, jego stosunek do zysku EBITDA był znacznie gorszy niż u regionalnych konkurentów, którzy inwestowali w wydobycie, nie w przerób surowca: w przypadku Orlenu przekraczał 3,5, podczas gdy w węgierskim MOL było to 2, a w austriackim OMV — 1.

W dodatku grupa rozpoczęła szeroko zakrojony program inwestycji w nowe instalacje. Tymczasem spadały marże rafineryjne i dyferencjał, czyli działająca na korzyść polskich rafinerii różnica między ceną rosyjskiej ropy a ceną ropy brent (pochodzącą ze złóż na Morzu Północnym). Agencje ratingowe obniżyły noty koncernu, co jeszcze bardziej utrudniło mu pozyskanie nowego finansowania.

To wszystko sprawiło, że pierwsze lata Jacka Krawca na stanowisku upłynęły głównie na redukcji zadłużenia i kończeniu rozpoczętych przez poprzedników inwestycji. W ciągu pięciu lat, do 2013 r., Orlen obniżył zadłużenie z 12,6 do 4,6 mld zł, zmniejszając przy tym ekspozycję na obce waluty. Koncernowi bardzo przydał się zastrzyk gotówki od Zygmunta Solorza-Żaka, który w 2011 r., kupując Polkomtela, wpłacił do kasy Orlenu prawie 3,7 mld zł za niespełna 25 proc. udziałów operatora telekomunikacyjnego. Udało mu się też obronić przed sądami arbitrażowymi (zarzutami czeskiego Agrofertu, dotyczącymi prywatyzacji Unipetrolu, czyli czeskiej spółki rafineryjnej), a ryzyko było spore, bo roszczenia opiewały na ponad 3 mld zł. Ostatecznie zapłacono około 10 proc. tej kwoty.

Wychodzenie na prostą

W 2013 r. Orlen po raz pierwszy od pół dekady wypłacił akcjonariuszom dywidendę. Co ważniejsze, zaczął inwestować w nowe nogi biznesowe, zwłaszcza w segmentwydobycia.

Pierwszym krokiem było przejęcie kanadyjskiej firmy TriOil za około 550 mln zł, do której następnie przyłączono spółkę Birchill, kupioną za ponad 700 mln zł. Już w końcówce ery Jacka Krawca, w październiku tego roku, kupiono kolejne aktywa wydobywcze —spółkę Kicking Horse (która ma m.in. udziały w budowanym na wschodnim wybrzeżu Kanady gazoporcie) i amerykańskie FX Energy, w którego portfelu są m.in. koncesje łupkowe w Polsce.

Orlen zainwestował też w produkcję energii elektrycznej — rozpoczął budowę bloku gazowego we Włocławku (inwestycja ta jest warta 1,4 mld zł), a także bloku gazowo-parowego w Płocku (1,65 mld zł). O ile w działalności menedżerskiej Jacek Krawiec wpadek nie zanotował, o tyle zanotował wpadkę restauracyjną.

Był jednym z prezesów państwowych spółek, nagranych w tzw. aferze podsłuchowej. Jako menedżer mocno kojarzony ze środowiskiem Platformy Obywatelskiej, po przejęciu władzy przez PiS był oczywistym kandydatem do odwołania ze stanowiska.

— Na konto sukcesów Jacka Krawca w Orlenie można zapisać akwizycje w segmencie wydobywczym, zdobycie całkowitej kontroli nad biznesem rafineryjnym w Czechach, a także budowę bloku energetycznego we Włocławku i instalacji petrochemicznej PTA. Udało się też znacząco oddłużyć spółkę, mimo realizacji dużych inwestycji. Nie udało się natomiast rozwiązać patowej sytuacji, związanej z rafinerią w Możejkach — ocenia Tomasz Kasowicz, analityk DM BZ WBK.

Kluczowy fotel w Europie Środkowej

W siedzibie Orlenu, na jednym z najważniejszych foteli prezesów w naszej części Europy, zasiądzie wkrótce nowy człowiek. Prawdopodobnie będzie to „swój człowiek”, bo murowanym kandydatem na fotel prezesa największego pod względem przychodów polskiego przedsiębiorstwa jest od dawna Wojciech Jasiński, były minister skarbu i wieloletni poseł z ziemi płockiej. Ścieżka zawodowa Wojciecha Jasińskiego, który na studiach zaprzyjaźnił się z Jarosławem Kaczyńskim, wiodła głównie przez stanowiska urzędnicze i polityczne, w biznesie doświadczenia nie ma (poza zasiadaniem w zarządzie spółki Srebrna, powiązanej z Prawem i Sprawiedliwością). By zostać prezesem Orlenu, będzie musiał złożyć mandat poselski.

Kluczowy fotel w Europie Środkowej

W siedzibie Orlenu, na jednym z najważniejszych foteli prezesów w naszej części Europy, zasiądzie wkrótce nowy człowiek. Prawdopodobnie będzie to „swój człowiek”, bo murowanym kandydatem na fotel prezesa największego pod względem przychodów polskiego przedsiębiorstwa jest od dawna Wojciech Jasiński, były minister skarbu i wieloletni poseł z ziemi płockiej. Ścieżka zawodowa Wojciecha Jasińskiego, który na studiach zaprzyjaźnił się z Jarosławem Kaczyńskim, wiodła głównie przez stanowiska urzędnicze i polityczne, w biznesie doświadczenia nie ma (poza zasiadaniem w zarządzie spółki Srebrna, powiązanej z Prawem i Sprawiedliwością). By zostać prezesem Orlenu, będzie musiał złożyć mandat poselski.

SONDA

Rola prezesa jest ograniczona

Analitycy podkreślają, że kondycja Orlenu bardziej zależy od czynników makroekonomicznych niż od składu zarządu. Nowi menedżerowie mogą jednak czegoś dokonać.

TOMASZ KASOWICZ, analityk DM BZ WBK

W przypadku spółki takiej jak Orlen sukces rynkowy może w 20 proc. zależy od działań zarządu, reszta to kwestia czynników makroekonomicznych. Obecnie otoczenie, zwłaszcza niskie ceny ropy naftowej, sprzyja spółce, która ma przed sobą ważne negocjacje rocznych kontraktów na dostawy ropy naftowej. W najbliższym czasie dla jej wyników istotne będzie kształtowanie się cen ropy i popytu na paliwa w Europie Środkowej i to, jak będzie zachowywał się kurs dolara, bo jego ewentualne osłabienie negatywnie odbije się na marżach.

ANDRZEJ KUBACKI, analityk ING

Zarząd Orlenu może mieć ważną rolę do odegrania w państwowej walce o zwiększenie wpływów z VAT i ograniczenie szarej strefy paliwowej — spółka ma tu wyjątkową wiedzę i może realnie wesprzeć ten proces, co pośrednio przełożyłoby się na kondycję jej biznesu. Ważne jest też to, co zarząd Orlenu będzie chciał robić w sprawie inwestycji w segmencie wydobywczym. Tu ma spore pole do popisu, choć — mówiąc wprost — z punktu widzenia inwestora giełdowego lepiej byłoby, gdyby spółka wypłacała większą dywidendę, niż angażowała się w projekty upstreamowe, w których nie ma wielkiego doświadczenia.

ANALITYK GIEŁDOWY zastrzegający anonimowość

Kluczowe w tym momencie jest to, kim będą pozostali członkowie zarządu Orlenu, bo ewentualna nominacja polityka na prezesa sprawi, że ktoś inny będzie musiał zająć się sprawami biznesowymi — zarządzanie koncernem takim jak Orlen to nie jest bowiem coś, czym można robić, nie mając doświadczenia, nie wyobrażam sobie przystępowania przez Wojciecha Jasińskiego do negocjacji kontraktów na dostawy z Rosjanami. Już teraz kluczowym menedżerem i właściwie kręgosłupem tej firmy jest Sławomir Jędrzejczyk, jeśli pozostanie w Orlenie, jestem spokojny.

SONDA

Rola prezesa jest ograniczona

Analitycy podkreślają, że kondycja Orlenu bardziej zależy od czynników makroekonomicznych niż od składu zarządu. Nowi menedżerowie mogą jednak czegoś dokonać.

TOMASZ KASOWICZ, analityk DM BZ WBK

W przypadku spółki takiej jak Orlen sukces rynkowy może w 20 proc. zależy od działań zarządu, reszta to kwestia czynników makroekonomicznych. Obecnie otoczenie, zwłaszcza niskie ceny ropy naftowej, sprzyja spółce, która ma przed sobą ważne negocjacje rocznych kontraktów na dostawy ropy naftowej. W najbliższym czasie dla jej wyników istotne będzie kształtowanie się cen ropy i popytu na paliwa w Europie Środkowej i to, jak będzie zachowywał się kurs dolara, bo jego ewentualne osłabienie negatywnie odbije się na marżach.

ANDRZEJ KUBACKI, analityk ING

Zarząd Orlenu może mieć ważną rolę do odegrania w państwowej walce o zwiększenie wpływów z VAT i ograniczenie szarej strefy paliwowej — spółka ma tu wyjątkową wiedzę i może realnie wesprzeć ten proces, co pośrednio przełożyłoby się na kondycję jej biznesu. Ważne jest też to, co zarząd Orlenu będzie chciał robić w sprawie inwestycji w segmencie wydobywczym. Tu ma spore pole do popisu, choć — mówiąc wprost — z punktu widzenia inwestora giełdowego lepiej byłoby, gdyby spółka wypłacała większą dywidendę, niż angażowała się w projekty upstreamowe, w których nie ma wielkiego doświadczenia.

ANALITYK GIEŁDOWY zastrzegający anonimowość

Kluczowe w tym momencie jest to, kim będą pozostali członkowie zarządu Orlenu, bo ewentualna nominacja polityka na prezesa sprawi, że ktoś inny będzie musiał zająć się sprawami biznesowymi — zarządzanie koncernem takim jak Orlen to nie jest bowiem coś, czym można robić, nie mając doświadczenia, nie wyobrażam sobie przystępowania przez Wojciecha Jasińskiego do negocjacji kontraktów na dostawy z Rosjanami. Już teraz kluczowym menedżerem i właściwie kręgosłupem tej firmy jest Sławomir Jędrzejczyk, jeśli pozostanie w Orlenie, jestem spokojny.

 

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Marcel Zatoński

Najważniejsze dzisiaj

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Inne / Koniec ery Krawca