Koniec klątwy Ludwika Sobolewskiego

Karol JedlińskiKarol Jedliński
opublikowano: 2012-12-21 00:00

Minister skarbu był konsekwentny. Zwołał walne z punktem zmian w zarządzie. Walne może odwołać… tylko prezesa

Przedwczoraj rada giełdy zapoznała się z wynikami audytów na GPW. Zostały one zlecone po naszym tekście o tym, jak współpracownik Ludwika Sobolewskiego wspiera produkcję filmu, w który zaangażowana jest partnerka prezesa GPW. Propozycje dostały m.in. spółki z NewConnect i autoryzowani doradcy.

— Doskonale zdaję sobie sprawę, że mam w tej sprawie osobisty, potencjalny, konflikt interesów — mówił wtedy Ludwik Sobolewski.

Rada we wczorajszym komunikacie napisała m.in.: „Rada Giełdy wyraża dezaprobatę dla zachowania Prezesa Zarządu GPW, który wraz ze swoim podwładnym zaangażował się w pozyskiwanie środków dla potrzeb finansowania komercyjnej produkcji filmowej, będącej przedmiotem doniesień medialnych. W opinii Rady Giełdy stanowi to naruszenie zasad etyki w biznesie”.

Szybkie decyzje

Co na takie wnioski właściciel GPW, czyli skarb państwa? Zrealizował zapowiedzi szefa resortu Mikołaja Budzanowskiego, który po publikacji tekstu „Tak się kręci film na giełdzie” zlecił zewnętrzny audyt i mówił m.in.:

— Absolutnie uznaję, że szczególnie spółki skarbu państwa muszą trzymać najwyższe standardy etyczne. Jeśli zarzuty zostaną potwierdzone, będziemy podejmować odpowiednie decyzje. Po komunikacie rady GPW minister błyskawicznie spełnił swoje zapowiedzi. Za kilka tygodni, o ile Ludwik Sobolewski sam nie zrezygnuje wcześniej ze stanowiska, odbędzie się głosowanie za jego odwołaniem.

— Ministerstwo Skarbu Państwa, jako większościowy akcjonariusz, występuje z wnioskiem o zwołanie nadzwyczajnego walnego zgromadzenia akcjonariuszy z punktem dotyczącym zmiany składu zarządu — mówi Katarzyna Kozłowska, rzecznik prasowy resortu skarbu. Kogo zmieni w zarządzie? Według statutu GPW, to walne odwołuje i powołuje prezesa, resztę członków zarządu powołuje rada giełdy na wniosek prezesa.

— Ta decyzja była prawdopodobnie konsekwencją wniosków płynących z audytu— przyznaje Leszek Pawłowicz, prezes rady GPW.

Bulwersujące kino

Ludwik Sobolewski był wczoraj dla „PB” nieuchwytny, podobnie jak służby prasowe GPW. Jednak wcześniej prezes nie miał sobie nic do zarzucenia. Według naszych informacji, wewnętrzny audyt, przygotowany przez komitet złożony z członków rady GPW, nie doszukał się większych nieprawidłowości w funkcjonowaniu GPW w związku ze sprawą filmu „Klątwa faraona”. Jednak zewnętrzny, niezależny audyt, który wykonał PwC, był zdecydowanie bardziej krytyczny. W komunikacie rady jest informacja o zaangażowaniu się samego Ludwika Sobolewskiego w pozyskiwanie pieniędzy na film. Według wcześniejszych informacji, miał to robić jedynie Emil Stępień, podwładny prezesa.

— Rada giełdy chce się odciąć od procederu opisywanego przez „Puls Biznesu”, potwierdzonego w raporcie i audycie. Uważamy go za naruszenie etyki w biznesie. Zachowanie prezesa nas w tym kontekście razi. Stąd nasza negatywna opinia o tej sprawie. Co najbardziej bulwersuje? To, że film był komercyjną produkcją i dotyczył narzeczonej prezesa. Tu był konflikt interesów. Dalsze procesowanie nad tą kwestią będziemy rozważali. Myślę, że sprawa będzie kontynuowana na kolejnych posiedzeniach rady. Sam komunikat po posiedzeniu przyjęliśmy jednogłośnie. Wszyscy byli za, bo dla nas reputacja giełdyjest najważniejsza — komentuje na gorąco prezes rady GPW.

Problem mentora

Znane nazwiska z rynku finansowego wstrzymywały się wczoraj od komentarza.Jedna z osób świetnie znających realia rynku zgodziła się na rozmowę pod warunkiem anonimowości.

— Giełda zawsze była liderem, jeśli chodzi o zasady corporate governance, wytyczała wysokie standardy. Dzięki temu osiągnęła sukces i rola giełdy jest tu wciąż bardzo istotna jako lidera i strażnika standardów. Trudno jednak giełdzie odgrywać tę rolę, jeśli na jej szczycie jest taka nierozwiązana sprawa. Jeśli jest tolerancja dla zachowań poniżej standardów, to rośnie ryzyko eskalacji bezkarności — zaznacza nasz rozmówca. Inny dodaje, że kluczowy dla całej sprawy był upór i konsekwencja ministra skarbu.

— To Mikołaj Budzanowski zażądał niezależnego audytu. Jako propaństwowiec chce dać sygnał, że nie ma możliwości łamania żelaznych zasad, także etycznych. I zawsze w podobnych sprawach, jeśli zarzuty się potwierdzą, jego decyzje będą takie same — mówi osoba dobrze znająca sprawę.

Według niepotwierdzonych informacji, z pracą na GPW pożegna się inny z bohaterów tekstów w „PB”. Chodzi o Emila Stępnia, który według naszych źródeł wkrótce rozstanie się z giełdą, jego stanowisko pracy zostanie zlikwidowane. A film? Emil Stępień jeszcze kilkanaście dni temu wysłał do kilku spółek powiązanych z NewConnect e-mail z prośbą o wsparcie dystrybucji „Klątwy faraona”.