Koniec kryzysu, stopy NBP w górę

Jacek Kowalczyk
opublikowano: 20-01-2011, 00:00

Półtora roku z niskimi stopami to wystarczająca taryfa ulgowa dla gospodarki — uznał bank centralny.

Półtora roku z niskimi stopami to wystarczająca taryfa ulgowa dla gospodarki — uznał bank centralny.

Skończył się okres rekordowo taniego pieniądza. Po półtorarocznej przerwie Rada Polityki Pieniężnej (RPP) podniosła wczoraj stopy procentowe Narodowego Banku Polskiego (NBP) o 25 pkt baz. — główna wynosi odtąd 3,75 proc. Dokręcenie monetarnej śruby to znak, że nasza gospodarka kryzys ma ostatecznie za sobą.

"Przyspieszenie wzrostu gospodarczego może doprowadzić do wzrostu presji płacowej i inflacyjnej" — tłumaczy RPP w komunikacie.

Decyzja banku centralnego nie zaskoczyła rynku. W ostatnich tygodniach przewodniczący Marek Belka i kilku innych członków rady zapowiadali możliwość podwyżki stóp. Większość analityków bankowych skorygowało przez to swoje prognozy, zakładając odtąd, że oprocentowanie pójdzie w górę właśnie na styczniowym posiedzeniu RPP. Rosnące szanse na podwyżki sprawiły, że od kilkunastu dni rosła stawka WIBOR, czyli rynkowe oprocentowanie, od którego uzależniona jest cena kredytów.

— Duża część podwyżki w NBP już jest uwzględniona w rynkowych stawkach. Trzymiesięczny WIBOR wspiął się od początku grudnia do środy z 3,88 proc. do 3,98 proc. i należy spodziewać się dalszego wzrostu — mówi Maja Goettig, główna ekonomistka Banku BPH.

RPP tłumaczy, że stopy procentowe muszą iść w górę, bo gospodarka weszła już w fazę ożywienia. Ekonomiści szacują tempo wzrostu PKB w 2010 i 2011 r. na około 4 proc. Tymczasem na horyzoncie pojawiło się zagrożenie inflacją i trzeba nieco tę tendencję wyhamować. W grudniu roczny wskaźnik inflacji wzrósł do 3,1 proc. z 2,7 proc. w listopadzie i 2 proc. w lipcu. I wszystko wskazuje na to, że będzie ona dalej rosła.

— Widzimy narastanie presji inflacyjnej. Będziemy obserwować sytuację — mówi Marek Belka.

Według Waldemara Pawlaka, wicepremiera i ministra gospodarki, RPP dokręca monetarną śrubę zbyt wcześnie. Jego zdaniem, taki ruch tylko zaszkodzi gospodarce, a nie jej pomoże.

— To nie jest dobra decyzja. Instytucje finansowe będą się miały lepiej, natomiast dla przedsiębiorstw jest to niekorzystne rozwiązanie — przekonuje Waldemar Pawlak.

Tym bardziej że najprawdopodobniej na jednej podwyżce stóp się nie skończy. Marek Belka wspomniał wczoraj, że "nie jest to tylko jednorazowe dostrojenie stóp". W praktyce oznacza to, że w kolejnych miesiącach być może czeka nas cała seria podwyżek.

— W marcu spodziewamy się kolejnej i po jednej w drugim oraz trzecim kwartale, czyli do poziomu 4,5 proc. —prognozuje Mateusz Szczurek, główny ekonomista ING Banku Śląskiego.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Jacek Kowalczyk

Być może zainteresuje Cię też:

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu