Po kryzysie 2008 r. zamykanie transakcji na rynku gruntów inwestycyjnych w największych polskich miastach zajmowało minimum kilkanaście miesięcy. Na szczęście to już historia.

— W czwartym kwartale udało się doprowadzić do zawarcia trzech umów przedwstępnych, o wartości 10-30 mln zł każda, w zaledwie sześć tygodni. To oczywiście nie oznacza, że teraz transakcje będą finalizowane w tak szybkim tempie, ale koniec ubiegłego roku pokazał, że szczególnie deweloperzy mieszkaniowi i biurowi potrzebują uzupełniać banki ziemi, zwłaszcza biorąc pod uwagę bardzo dobrą sprzedaż mieszkańw ostatnich miesiącach — mówi Daniel Puchalski, szef działu gruntów inwestycyjnych agencji Jones Lang LaSalle (JLL).
Za kilka tygodni na warszawskim rynku nieruchomości pojawi się działka przy ul. Chełmskiej po deweloperze Sando. Ciech chce sprzedać nieruchomość przy ul. Powązkowskiej, a JW Construction działki oddzielające jego osiedle przy ul. Kasprzaka od ruchliwych ulic. Na rynek mogą też trafić projekty małych firm, którym ustawa deweloperska utrudniła dostęp do finansowania.
— Rynek działek powoli podnosi się z załamania w 2008 i 2009 r. Oczekiwania cenowe sprzedających nadal są wygórowane. Duzi deweloperzy mają spore banki ziemi i nie nastawiają się na wielkie zakupy. Mniejsi nie będą kupować, bo banki nie dadzą im finansowania — uważa Konrad Płochocki, dyrektor generalny Polskiego Związku Firm Deweloperskich.
JLL szacuje wartość transakcji na rynku gruntów pod mieszkania, biurowce i centra handlowe w 2013 r. na 1,2 mld zł. W 2014 r. może wzrosnąć do 1,5 mld zł.
Z danych agencji wynika, że deweloperzy chcą kupować. Razem z funduszami mogą wydać nawet 3-4 mld zł. Wybierać z czego mają. Grunty przygotowywane do sprzedaży i te, które już są przedmiotem transakcji w Warszawie, są warte 3,2 mld zł, w Trójmieście — 1,5 mld zł, we Wrocławiu — 1,3 mld zł, a w Krakowie i Poznaniu — po 900 mln zł.
— W ubiegłym roku fundusze i banki wystawiły na sprzedaż sporą liczbę działek, ale popyt jest na tyle duży, że ceny raczej będą wzrastać. W 2014 r. szacuję to na średnio o 5-10 proc. — mówi Daniel Puchalski.