Nie wszystko można ująć w ramy prawne — twierdzi Jacek Socha, szef resortu skarbu.
„Puls Biznesu”: Zasady ładu korporacyjnego mają w założeniu zwiększyć transparentność spółek publicznych. Czy ład korporacyjny to rzeczywiście konieczność czy tylko moda?
Jacek Socha, minister skarbu: To konieczność. Zasady ładu korporacyjnego wprowadzono nie po to, by poprawić wycenę, ale by zwiększyć przejrzystość spółek i ochronić rynek oraz samych emitentów przed degeneracją.
Wraz z rozwojem spółki pojawiają się nowi inwestorzy, którzy powinni być traktowani tak samo jak główni udziałowcy. I wówczas pojawia się pytanie — jak chronić prawa mniejszości, w sytuacji gdy w spółce znajdują się duzi akcjonariusze, którzy przecież mają prawo do decydującego głosu z racji zaangażowanego kapitału. Potrzebne jest znalezienie złotego środka i właśnie w tym celu, wraz z nieżyjącym już Krzysztofem Lisem, zajęliśmy się zasadami ładu korporacyjnego. Na bazie naszych prac powstał Kodeks Dobrych Praktyk 2002 oraz Kodeks Dobrych Praktyk 2005, w których określiliśmy, jak powinien w Polsce wyglądać ład korporacyjny.
Z drugiej strony sądzę jednak, że wprowadzenie tych zasad wpływa na poprawę notowań spółki. Jesienią ubiegłego roku PKN Orlen zdecydował się wprowadzić zasady ładu korporacyjnego i wycena koncernu wzrosła z ponad 30 do przeszło 40 zł. Warto też spojrzeć na to z drugiej strony — co będzie, jeśli emitent demonstracyjnie powie, że nie wprowadza zasad ładu?
W takim razie kluczowe są tu relacje władz spółki z akcjonariuszami.
Szczególna odpowiedzialność spoczywa na niezależnych członkach rad nadzorczych. Od kilku lat trwa dyskusja, która ma odpowiedzieć na pytanie — ilu ma być tych niezależnych członków rady nadzorczej aby zapewnić optymalny rozwój spółki, niezależnie od interesów poszczególnych akcjonariuszy. Pojawia się też pytanie — co oznacza niezależność członka rady nadzorczej. Osobiście uważam, że powinien on być niezależny od zarządu. Organy nadzoru powinny współpracować z właścicielem, aby nie było rozdźwięku między tym, kto dostarcza kapitał, i tym, kto tym kapitałem zarządza.
Czy nie można uporządkować tych relacji poprzez wdrożenie stosownych regulacji prawnych?
Nie wszystko można ująć w ramy prawne. Czym innym są przepisy prawa, a czym innym jest stworzony przez praktyków i same spółki zbiór zasad, gdzie obowiązuje reguła „stosuj albo wyjaśnij, dlaczego nie stosujesz”. Szczególna rola przypada tu GPW, która jest depozytariuszem zasad corporate governance. Giełda je przechowuje, pielęgnuje i ocenia, kto ich nie stosuje. A ostatecznej oceny dokonuje rynek.
Zasady ładu korporacyjnego to tylko część obowiązków spółki publicznej. Osobną kwestią jest przestrzeganie regulacji prawnych. Jaka powinna być rola nadzorcy, czyli KPWiG — partner czy policjant?
Komisja powinna mieć ojcowski stosunek do rynku. Żaden ojciec nie da zrobić krzywdy swojemu dziecku. Komisja — jak i cała infrastruktura — żyje z tego, że rynek się rozwija. Ale z drugiej strony, nie może być pobłażania. Niestety, uprawnienia komisji są wciąż za małe, by reagować dostatecznie szybko w świecie informacji, jakim jest rynek finansowy. Brakuje uprawnień operacyjnych, w jakie są wyposażone np. urzędy skarbowe. Nie można jednak przesadzić z nadzorem, by nie pozbawić polskiego rynku konkurencyjności.
Jacek Socha, minister skarbu