Koniunktura w przemyśle sugeruje kryzys

opublikowano: 04-11-2019, 22:00

Ekonomiści nie są zgodni, jakie znaczenie dla gospodarki ma bardzo słaby odczyt wskaźnika PMI dla przemysłu w minionym miesiącu

PMI dla przemysłu, jeden z najpopularniejszych wyprzedzających wskaźników koniunktury w polskiej gospodarce, wyniósł 45,6 pkt, osiągając w październiku najniższy wynik od kwietnia 2009 r., gdy świat obawiał się upadku dolara i całego globalnego systemu finansowego. Oznacza to spadek aż o 2,2 pkt względem zeszłego miesiąca, było to także najszybsze tempo spadku od ponad 3,5 roku. Rynkowy konsens wynosił 48,1 pkt. Złych wieści przemysł dostarcza w każdej z badanych kategorii, natomiast najgorzej w historii badania wyglądają prognozy przyszłej produkcji. Aby utrzymać poziom produkcji, producenci skoncentrowali się na wypełnianiu zaległych zleceń. Według komunikatu firmy IHS Markit, autorów badania, firmy biorące udział w ankiecie PMI uzasadniały mniejsze zapotrzebowanie na ich produkty konkurencją z Chin oraz osłabieniem popytu w Europie. Pierwszy raz od dawna polski odczyt PMI dla przemysłu jest gorszy od tego dla całej strefy euro — w październiku kolektywnie kraje wspólnej waluty zanotowały wynik 45,9 pkt.

Wypadek przy pracy…

Urszula Kryńska, ekonomistka PKO BP zauważa, że tak złe dane, jak te sugerowane przez PMI, nie znajdują na razie potwierdzenia w „twardych” danych i innych wskaźnikach koniunktury.

— Badanie PMI kreśli recesyjny obraz sytuacji w polskim przetwórstwie, ale nie znajduje to potwierdzenia w innych badaniach koniunktury oraz w twardych danych z gospodarki. Rozdźwięk ten sugeruje naszym zdaniem, że silna dekoniunktura obejmuje przede wszystkim krajowe firmy należące do globalnych łańcuchów produkcyjnych (w mniejszym stopniu producentów dóbr finalnych, zwłaszcza konsumpcyjnych). Widzimy jednak, że przy trwałym i głębokim spowolnieniu w gospodarce głównego partnera handlowego Polski słabnie dotychczasowa odporność krajowego przemysłu związana z pozytywnym efektem napływu inwestycji zagranicznych i dywersyfikacji produkcji — podkreśla ekspertka największego polskiego banku.

Jakub Borowski, główny ekonomista Credit Agricole, sądzi, że październikowe wyniki są „wypadkiem przy pracy” i już w następnym miesiącu zobaczymy korektę wyniku polskiego przemysłu.

— Uważamy, że odnotowane w październiku wyraźne pogorszenie koniunktury w polskim przetwórstwie, odbywające się w warunkach stabilizacji nastrojów w strefie euro, w tym w Niemczech, jak również w innych krajach regionu, ma charakter obserwacji nietypowej i w listopadzie odnotujemy najprawdopodobniej lekki wzrost wskaźnika PMI w Polsce. Niemniej dzisiejsze wyniki badań koniunktury stanowią ryzyko w dół dla naszej prognozy tempa wzrostu produkcji przemysłowej w Polsce do 2,2 proc. r/r w październiku z 5,6 proc. we wrześniu — konkluduje analityk.

…czy pierwszy sygnał

Tymczasem Grzegorz Maliszewski, główny ekonomista Millennium Banku, jest zdania, że nowe dane PMI to pierwszy znak, że polski przemysł w końcu uległ wpływom spowolnienia gospodarczego na zachodzie Europy.

— Opublikowane dane wskazują, że polska gospodarka odczuwa skutki spowolnienia w strefie euro. Początek czwartego kwartału dla polskiej gospodarki jest więc słaby i przy utrzymaniu takiego trendu w przemyśle wzrost gospodarczy w całym ostatnim kwartale 2019 r. może nie przekroczyć 4 proc. r/r wobec 4,1 proc. r/r szacowanych przez nas w III kwartale. Tym bardziej że publikowane w ostatnich miesiącach dane wskazują także na wyhamowanie inwestycji i konsumpcji prywatnej, która do tej pory rosła w dynamicznym tempie — wskazuje Grzegorz Maliszewski.

OKIEM EKSPERTA

PMI niemal bez znaczenia dla obligacji i złotego

PIOTR POPŁAWSKI, starszy ekonomista ING Bank Śląski

Pogarszająca się koniunktura w przemyśle nie będzie miała żadnego wpływu na rentowność obligacji. Wynika to z prostego faktu — Rada Polityki Pieniężnej powiedziała, że stóp nie zmieni, więc bieżące dane nie mają większego znaczenia. Popyt na obligacje kształtuje w gruncie rzeczy zainteresowanie nimi ze strony krajowych banków. Mamy sytuację, w której banki są nadpłynne i muszą kupować obligacje, żeby nie kupować bonów pieniężnych, na które jest podatek. Z tego punktu widzenia nie interesują ich dane gospodarcze, a wzrost depozytów, który cały czas jest zdecydowanie wyższy niż kredytów. Jeśli chodzi o kurs złotego, sytuacja jest podobna ze względu na stopy procentowe i twarde deklaracje RPP. Tu ważniejsze od danych z polskiej gospodarki są globalne sentymenty dla ryzykownych aktywów. Jeżeli zobaczymy dalej słabnącego dolara, to najprawdopodobniej zyskiwać będzie i złoty, i inne waluty regionu.

fb545d1e-8c30-11e9-bc42-526af7764f64
Ekonomia na dzień dobry
Newsletter autorski Marcela Lesika
ZAPISZ MNIE
Ekonomia na dzień dobry
autor: Marcel Lesik
Wysyłany raz w tygodniu
Marcel Lesik
Autorski newsletter poświęcony światowej ekonomii: analizy, prognozy, badanie trendów i sprawdzanie faktów.
ZAPISZ MNIE

Administratorem Pani/a danych osobowych będzie Bonnier Business (Polska) Sp. z o. o. (dalej: my). Adres: ul. Kijowska 1, 03-738 Warszawa.

Kliknij w link w wiadomości, aby potwierdzić subskrypcję newslettera.
Jeżeli nie otrzymasz wiadomości w ciągu kilku minut, prosimy o sprawdzenie folderu SPAM.

3 PYTANIA DO... IGNACEGO MORAWSKIEGO, DYREKTORA PLATFORMY SPOTDATA

Giełda nie boi się PMI

1. Co jest powodem postępującego spadku wskaźnika PMI w ostatnich miesiącach?

Polski przemysł jest bardzo mocno zintegrowany z europejskimi łańcuchami dostaw, więc negatywne nastroje z Europy Zachodniej znajdują odbicie w nastrojach w firmach w Polsce. A źródła europejskich problemów są trzy. Po pierwsze, wojny handlowe zwiększają niepewność i wpływają na ograniczanie inwestycji, co przekłada się na niższy popyt na dobra przemysłowe produkowane w Europie. Po drugie, wciąż obserwujemy opóźnione efekty umocnienia dolara z poprzednich kwartałów, które uderzyło w koniunkturę na rynkach wschodzących i przez to też w europejski eksport. Po trzecie, europejski sektor samochodowy, który jest filarem sektora przemysłowego, wciąż zmaga się z dostosowaniem do nowych norm emisyjnych.

2. Jaki wpływ na gospodarkę (PKB, inflacja, bezrobocie) może mieć ewentualna pogarszająca się koniunktura w przemyśle?

Przetwórstwo przemysłowe odpowiada za ok. 20 proc. PKB, więc jest to bardzo ważny sektor gospodarki. Co więcej, jest on siłą napędową całego cyklu w gospodarce. Można powiedzieć, że rola przemysłu w generowaniu wahań gospodarki jest jeszcze większa niż jego rola w generowaniu samego PKB. Natomiast dziś na całym świecie obserwujemy dekoniunkturę w przemyśle, a jednocześnie dane z rynków pracy są niezłe. Na razie nie ma przełożenia recesji przemysłowej na zatrudnienie i konsumpcję. I tego samego oczekiwałbym u nas.

3. Jak ważnym wskaźnikiem koniunktury w Polsce jest PMI?

Jest istotny, ale w ostatnich latach jego znaczenie malało. Kiedyś PMI był bardzo uważnie obserwowany, ponieważ był wysoko skorelowany z produkcją przemysłową, a pojawia się kilka tygodni wcześniej niż dane o produkcji. Dziś ta korelacja jest niższa niż w przeszłości, co może wynikać ze zmniejszenia reprezentatywności próby w badaniu. Warto dostrzec, że w dniu publikacji fatalnych danych o PMI polskie indeksy giełdowe zanotowały bardzo silne wzrosty. Dla inwestorów więc nie jest to chyba aż tak ważna informacja.

W Unii spowolnienie, poza Unią hossa

JÓZEF SIWIEC, prezes Zakładów Magnezytowych Ropczyce

Optymizm z okresu kampanii wyborczej mógł zmylić, ale liczby nie kłamią. Zniżkową tendencję widzimy od co najmniej dwóch kwartałów, a od czerwca spadek jest bardzo wyraźny. Dołek przypadł u nas na miniony kwartał. W całej Unii Europejskiej branża hutnicza [to główny kontrahent Ropczyc — red.] ogranicza inwestycje, do tego dochodzą wyższe opłaty za emisję dwutlenku węgla, podwyżki cen prądu i negatywnie wpływająca na nastroje wojna celna między USA a Chinami. W nas uderza także konkurencja importerów spoza UE i jeśli Unia nie wprowadzi jeszcze w tym roku opłat wyrównawczych na granicy, trudno będzie o poprawę sytuacji.

JAN SZYNAKA, prezes Szynaka-Meble

Od połowy roku mamy zastój handlowy, szczególnie jeśli chodzi o eksport. W Europie polski przemysł meblowy zaczyna łapać zadyszkę. Przyczynia się do tego sytuacja społeczno-polityczna na tak istotnych rynkach jak Francja i Hiszpania, która uderza w inwestycje mieszkaniowe, co wpływa na zakup mebli. Problemem jest też wzrost kosztów funkcjonowania fabryk w Polsce i amerykańsko-chińska wojna handlowa, która powoduje, że azjatyccy producenci zaczynają się wciskać na rynki europejskie, gdzie konkurują głównie ceną. W 2019 r. liczymy wciąż na wzrost w naszej branży, choć nie tak duży, jak oczekiwany wcześniej. Został on jednak wypracowany głównie w pierwszym półroczu.

JERZY PIETRUCHA, prezes Grupy Pietrucha

Nasza firma działa w specyficznej branży — produkujemy na potrzeby inżynierii wodnej i lądowej, głównie na rynki pozaeuropejskie, co sprawia, że sytuacja naszej firmy jest zupełnie inna niż wskazują ostatnie odczyty PMI dla polskiego przemysłu. Obecnie realizujemy dwa duże kontrakty w Azji i Australii. To półrocze będzie jednym z najlepszych w ostatnich latach. W innych firmach z naszej branży sytuacja jest różna. Najlepiej mają się te, które działają na innych rynkach niż polski i unijny.

Bartłomiej Mayer

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Marcel Lesik

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu