KONKURENCI PKP TRACĄ CIERPLIWOŚĆ

Arkadiusz Braumberger
opublikowano: 22-06-1999, 00:00

KONKURENCI PKP TRACĄ CIERPLIWOŚĆ

Prywatni przewoźnicy zamierzają walczyć z dominacją państwowych kolei

GWÓŹDŹ DO TRUMNY: Dla PKP, którymi kieruje Jan Janik, równoczesne wejście na rynek przewozów towarowych wszystkich konkurencyjnych firm oznaczałoby koniec szans na poprawę fatalnej sytuacji finansowej. fot. GK

Wciąż nie wiadomo, kiedy ruszy program dopuszczający na trasy, na których dotychczas jedynym operatorem były PKP, pociągi należące do trzech firm — DEC, PTKiGK oraz Chem-Transu. Ponad 20 spółek, które otrzymały koncesje ministerstwa transportu, zaczyna się niecierpliwić. Dyrekcja PKP obawia się, że wejście na rynek wszystkich koncesjonariuszy naraz dobije firmę.

Program pilotujący, stworzony przez resort transportu, zakładający dopuszczenie przez PKP na szlaki kolejowe ponad dwudziestu niezależnych operatorów, miał ruszyć jeszcze w kwietniu. Nie określono jednak na czas warunków, na jakich firmy miałyby korzystać z udostępnionej przez PKP infrastruktury, a w niektórych przypadkach również z taboru. W efekcie przełożono uruchomienie pilotażu na maj. Do dziś jednak żaden z niezależnych od PKP pociągów nie wyjechał na trasę.

Tory dla wszystkich

Niedoszli operatorzy coraz częściej za opóźnienie pilotażu winią dyrekcję PKP. Zastanawiają się też nad podjęciem działań, które mogłyby przełamać powstały impas.

— PKP utrzymują dość sztywne stanowisko. Na tyle sztywne, że powoli zaczynam tracić nadzieję na szybkie uruchomienie programu. Jeżeli w najbliższych dniach nic się nie zmieni, to prawdopodobnie wkrótce dojdzie do spotkania koncesjonariuszy. Zamierzamy uzgodnić wspólne stanowisko w sprawie dopuszczenia nas na kolejowe szlaki — mówi Zbigniew Pucek, prezes Przedsiębiorstwa Transportu Kolejowego i Gospodarki Kamieniem z Zabrza.

Prezes PTKiGK jest zdania, że działania PKP opóźniające pilotaż i blokujące dostęp do kolejowej sieci wszystkim firmom, które otrzymały już koncesje MTiGM, są sprzeczne z zapisami ustawy o transporcie kolejowym z 27 czerwca 1997 r.

PTKiGK już zapłaciło

Zabrzańska firma nie przypadkiem znalazła się wśród pierwszych przedsiębiorstw, które zostałyby dopuszczone do przewozów w ruchu towarowym. PTKiGK dysponuje odpowiednim taborem. Jako jedyna z trzech firm, które wezmą udział w pilotażu, ma kompletny tabor i zaplecze warsztatowe.

— Oprócz 1500 własnych wagonów mamy też setkę własnych lokomotyw (którymi nie dysponują ani ChemTrans, ani DEC — przyp. red.), do tego należy dodać odpowiednio zorganizowane zaplecze warsztatowe, w którym możemy wyremontować od 2,5 do 3 tys. wagonów. W tej sytuacji od PKP uzależnia nas tylko dostęp do infrastruktury — tłumaczy prezes PTKiGK.

Do niedawna jednak pod adresem PTKiGK kierowany był przez dyrekcję PKP zarzut, że nie spełnia jednego z dwóch warunków postawionych przez PKP: przez kilka tygodni PTKiGK było dłużnikiem PKP.

— Kolei byliśmy winni 1,2 mln zł. Spłaciliśmy dług — wyjaśnia Zbigniew Pucek.

PKP też czeka

— PKP jasno określiły warunki, na jakich firmy mogą przystąpić do programu pilotażowego. Po pierwsze, nie mogą być naszymi dłużnikami. Po drugie, powinny zadeklarować zwiększenie przewozów na udostępnionych trasach. Z przestrzeganiem tych warunków bywa różnie. Poza tym, tzw. wytrasowanie pociągów, opłaty, określenie warunków technicznych, harmonogram całego przedsięwzięcia i umowy dodatkowe są gotowe już od jakiegoś czasu — zapewnia Henryk Myśliwiec, rzecznik prasowy DG PKP.

Opóźnienie pilotażu wynika jednak — zdaniem specjalistów — z nieco innych przyczyn. PKP nie mogą sobie pozwolić na obniżenie przychodów, w wyniku udostępnienia infrastruktury firmom, bez uprzedniego zabezpieczenia swoich interesów.

Rywalizacja o wpływy

Jak nieoficjalnie wiadomo, stawka za korzystanie z infrastruktury przez firmy, które miałyby zostać w przyszłości operatorami zamiast PKP, wynosi 25-30 proc. kosztów ponoszonych przez krajowego przewoźnika. W efekcie jeżeli prywatni operatorzy wejdą na trasy, to PKP i tak będą dopłacać do utrzymania infrastruktury brakujące 70 proc. Przy tym, w wyniku działań konkurencji, spadną przychody kolei. PKP, które dopłacają ogromne sumy do przewozów pasażerskich, po prostu na to nie stać.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Arkadiusz Braumberger

Być może zainteresuje Cię też:

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Puls Inwestora / KONKURENCI PKP TRACĄ CIERPLIWOŚĆ