KONKURENCJA SPRZYJA OSZUSTOM
Najpopularniejszy wśród naciągaczy jest leasing zwrotny
PROFESJONALIŚCI: Pracownicy firm leasingowych nie muszą czuć się niezręcznie, powinni sprawdzać wiarygodność każdego klienta — przestrzega podinspektor Grzegorz Wiśniewski z Wydziału ds. Przestępczości Gospodarczej Komendy Głównej Policji. fot. Grzegorz Kawecki
Najbardziej niebezpieczne są dla leasingodawców transakcje związane z leasingiem zwrotnym. Aby się bronić przed nieuczciwymi klientami, firmy z branży utworzyły co prawda bank danych o nierzetelnych klientach, nie kwapią się jednak do udzielania wyczerpujących informacji.
Szczególnie dynamiczny rozwój usług leasingowych przypadł na lata 1994-96. Jak twierdzi podinspektor Grzegorz Wiśniewski z Wydziału do Spraw Przestępczości Gospodarczej Komendy Głównej Policji, właśnie w 1994 roku zaczęto odnotowywać przestępstwa leasingowe.
Walka o klienta
Grzegorz Wiśniewski zaznacza, że firmy leasingowe jest łatwiej oszukać niż banki.
— Banki uważniej sprawdzają swoich klientów, mają lepsze zabezpieczenia i jeśli w przestępstwie nie pomoże pracownik tej instytucji, wyłudzenie jest bardzo trudne — ocenia Grzegorz Wiśniewski.
Jego zdaniem, leasingodawcy starając się o pozyskanie nowych klientów często nie przywiązują należytej wagi do sprawdzenia ich wiarygodności. Czyni to lea-sing bardzo popularnym wśród oszustów.
Sześć razy
Spośród wielu typów transakcji przestępcy upodobali sobie szczególnie leasing zwrotny (polegający na odsprzedaniu leasingodawcy np. sprzętu i ponownym wzięciu go w leasing przez poprzedniego właściciela).
— Taka forma transakcji sprzyja nadużyciom. Po zawarciu umowy leasingobiorca dysponuje sprzętem i pieniędzmi. Co prawda zobowiązany jest do spłacania rat, jednak zdarza się, że znika z gotówką i sprzętem. Rekordzista sprzedał ten sam towar sześć razy. Oczywiście ani po nim, ani po sprzęcie nie ma śladu — opowiada Grzegorz Wiśniewski.
Również zdaniem Tomasza Chilińskiego, dyrektora pionu prawno-windykacyjnego w BRE Leasing, właśnie leasing zwrotny jest najbardziej popularny wśród naciągaczy. Nieuczciwi klienci uciekają się również do innych sposobów. Popularne jest na przykład zakładanie fikcyjnego przedsiębiorstwa na podstawie kradzionego dowodu osobistego lub wyłudzanie pieniędzy we współdziałaniu z nieuczciwym dostawcą sprzętu. W chwili, gdy wpłyną pieniądze, wspólnicy znikają.
Czarna lista
Większość przestępstw gospodarczych (w tym leasingowe) opiera się na sfałszowanych dokumentach. Dlatego przywiązanie szczególnej wagi właśnie do dokumentów może uchronić firmy od strat.
— Przed wyłudzeniami można się zabezpieczyć, tworząc spis nieuczciwych klientów i dostawców oraz ogólnie dostępną listę transakcji, zwłaszcza takich, w przypadku których wyłudzenia zdarzają się najczęściej. Chodzi o to, aby firma mogła sprawdzić, czy sprzęt, który chce przyjąć w leasing, nie został już komuś sprzedany — tłumaczy Grzegorz Wiśniewski.
Konferencja Przedsiębiorstw Leasingowych stworzyła bank informacji o nierzetelnych klientach i dostawcach. Do tej pory trafiło tam ponad 1,2 tys. oszustów. Jednak zdaniem Grzegorza Wiśniewskiego, powinno ich być przynajmniej 10 tysięcy. Tomasz Chiliński podkreśla, że funkcjonowanie banku informacji musi opierać się na firmach leasingowych. Niestety, niechętnie zgłaszają one próby wyłudzeń lub udane oszustwa, które ich dotknęły.
— Główne powody są dwa. Po pierwsze, przygotowywanie informacji, które trafią do banku, wymaga nakładu pracy. Drugi powód to ostra konkurencja lea-singodawców. Dochodzi do tego, że pojawiają się nawet informacje zafałszowane — zaznacza Tomasz Chiliński.
— Moim zdaniem, wynika to z następującego sposobu myślenia: mnie oszukali, trudno. Może gdy nabiorą innych, zaczną spłacać należności wobec mojej firmy — przypuszcza Grzegorz Wiśniewski.
KPL apeluje o zgłaszanie do banku informacji o nierzetelnych klientach nawet najdrobniejszych prób oszustwa. Tomasz Chiliński zauważa, że również system motywacji pracowników w firmach leasingowych odpowiedzialnych za podpisywanie umów może mieć wpływ na bezpieczeństwo transakcji.
— Jeżeli pracownik dostaje prowizję od podpisanej umowy, może być różnie. Przecież w lea-singu sukcesem nie jest samo zawarcie transakcji. Leasingodawca zyskuje dopiero wtedy, gdy spłacone zostaną wszystkie raty — podkreśla Tomasz Chiliński.
Marcin Bołtryk