Większość amerykańskich korporacji z branży IT nie przyznaje się do napotkania w Polsce większych problemów niż na innych rynkach europejskich. Wręcz przeciwnie, ich zdaniem Polska goni Europę Zachodnią, chłonie najnowsze technologie, a członkostwo w UE to dodatkowa gwarancja stabilnego rynku.
— Cieszą nas decyzje rządu, który zabiega o rozbudowę sektora teleinformatycznego i informatycznego. Zachęcają nas do inwestowania. W drugiej połowie 2003 r. otworzymy w Warszawie departament produkcji oprogramowania. To kolejna inwestycja liczona w milionach USD — mówi Paweł Piwowar, prezes Oracle Polska.
Nie ujawnia jednak szczegółów. Przyznaje, że na polskim rynku konkurencja jest mniejsza niż w Stanach Zjednoczonych, a zainteresowaniu Amerykanów Polską sprzyjają również doskonałe stosunki polityczne między naszymi krajami.
Tomasz Bochenek, dyrektor generalny firmy Microsoft, podkreśla stabilne tempo wzrostu swojej firmy. W Polsce przeszkadza mu rozdrobnienie rynku, który wymaga konsolidacji. Choć proces ten już się rozpoczął, to efekty są na razie niewielkie.
— Rynek jest trudny, konkurencja dla wielu firm najwyższa w Europie, ze względu na dużą ilość podmiotów gospodarczych. To przekłada się na spadek marży, a w efekcie niskie zyski. W Polsce w wielu branżach pojawili się już wszyscy liczący się na świecie gracze. Tymczasem na rynku jest miejsce zaledwie dla 4-5 firm z najbardziej dynamicznej dziś piętnastki — twierdzi Tomasz Bochenek.
Trudne otoczenie biznesowe powoduje, jego zdaniem, że firmy nie wydają zbyt wiele na informatyzację. Pod tym względem polskie firmy nie są konkurencyjne, a popyt na tego typu rozwiązania jest ciągle zbyt mały w stosunku do wielkości kraju.
— Nie mamy planów budowania w Polsce fabryki oprogramowania. Podobnie jak w innych firmach amerykańskich, nasze centra oprogramowania znajdują się w Stanach Zjednoczonych i tak na razie pozostanie. Inwestujemy w projekty edukacyjne. Za klika lat efekty takich prac będą widoczne w postaci większego popytu na usługi informatyczne — mówi Tomasz Bochenek.
Integracja Polski z UE nie jest postrzegana jako zagrożenie dla amerykańskich korporacji. To przede wszystkim szansa dla małych i średnich przedsiębiorstw. To nie tylko większa konkurencja, ale i nowe rynki zbytu, nowi inwestorzy. To również możliwość umocnienia pozycji poprzez pozyskanie partnerów europejskich.
— Wejściu Polski do Unii przyglądamy się bardzo uważnie. Dlatego podjęliśmy decyzję o kolejnych inwestycjach. W grę wchodzi 100 mln USD (380 mln zł). Pieniądze te trafią w ciągu 4 najbliższych lat do Polski, Czech, Węgier i Słowacji na konkretne inwestycje. Inwestujemy w rozwój zespołu. Od początku roku przyjęliśmy już 60 osób — mówi Grzegorz Tomasiak, prezes IBM Polska.
Podkreśla, że Polska jest dla IBM najważniejszym rynkiem do inwestycji w tej części Europy i że do naszego kraju trafi największa część wymienionej kwoty. Wszystko zależeć będzie oczywiście od sytuacji gospodarczej kraju.
Obroty firm amerykańskich w Polsce mimo niezbyt sprzyjającej koniunktury stale rosną.
W przypadku Hewlett-Packard Polska wyniosły one w 1991 r. 18 mln USD, aby w 2002 r. osiągnąć poziom 450 mln USD.
— Pozycja HP w Polsce jest relatywnie lepsza niż w większości krajów na świecie. Wiele inwestycji, które tu poczyniliśmy, w Stanach Zjednoczonych byłoby niewykonalnych. To zasługa lokalnych menedżerów. Zaczynaliśmy od zainwestowania w infrastrukturę do serwisu, czyli obsługę posprzedażną, a nie do sprzedaży. Przewidzieliśmy w ten sposób zachowanie rynku i chyba wyprzedziliśmy go — chwali się Andrzej Dopierała, prezes Hewlett-Packard Polska.
Efektem takiej strategii HP są m.in.: działająca już od 2 lat fabryka produkująca komponenty, centrum outsourcingowe w Sękocinie pod Warszawą oraz w system do wydawania praw jazdy.
— W Polsce przeszkadza nam wolne tempo wzrostu gospodarczego, biurokracja, niejednoznaczność przepisów podatkowych oraz niesprzyjający pracodawcy kodeks pracy — mówi Andrzej Dopierała.
W Polsce skończył się wstępny etap informatyzacji, polegający na budowaniu podstaw systemu informatycznego. Teraz trwają inwestycje w infrastrukturę przedsiębiorstw, administracji samorządowej i centralnej.
— W ujęciu IT rynek w Polsce wyraźnie dojrzewa. Przedsiębiorstwa oczekują zwrotów z inwestycji w informatykę. Informatyzacja firm to dziś proces przemyślany, wymagający skrupulatnej oceny, ponieważ jego celem jest osiągnięcie mierzalnych wyników biznesowych. Na przestrzeni kilku lat wiele małych rodzinnych firm urosło do rangi liczących się przedsiębiorstw. Stało się tak dzięki systemom informatycznym — mówi Andrzej Dopierała.
W tworzeniu zaplecza technologicznego pomaga polskim firmom między innymi amerykańska korporacja Computer Associates.
— Rozwijane przez ponad 26 lat technologie oraz portfolio produktów oprogramowania, stanowią największą wartość oferty Computer Associates. Polska potrzebuje nowoczesnych technologii. W ciągu ostatnich 12 lat pojawiły się tu rozwiązania, których mogą nam pozazdrościć inne państwa europejskie. Ale nadal musimy gonić Zachód, a czasami wręcz go wyprzedzać, aby postrzegano nas jako partnera biznesowego — tłumaczy Andrzej Staniszczak, dyrektor sprzedaży w firmie Computer Associates.