Konsorcjum Netiirusza po szerokie pasmo

Magdalena Wierzchowska
opublikowano: 30-11-2011, 00:00

Nie dopuśćmy do remonopolizacji rynku przez TP — pod takim hasłem giełdowe spółki startują po wielkie pieniądze

Netia wraz z Telefonią Dialog, Ericssonem i Budimeksem podpisały list intencyjny w sprawie budowy sieci szerokopasmowych finansowanych z funduszy unijnych. Na razie chcą rywalizować o kontrakty w pięciu województwach Polski Wschodniej (gdzie unijne dofinansowanie sięga 320 mln EUR) i w projekcie na Mazowszu. To kolejne konsorcjum, które chce powalczyć w sumie o niebagatelne 1-1,5 mld EUR unijnego dofinansowania do sieci szybkiego internetu, który mamy zbudować, by lepiej się rozwijać jako unijna gospodarka. TP Teltech, Hawe i Alcatel-Lucent podpisały podobny list intencyjny trzy miesiące temu, mówi się o kilku innych podmiotach (np. Huawei), które też próbują włączyć się do gry.

Netia: kruszymy monopol

Nie obyło się bez słownych przepychanek.

— Ważne, by infrastruktura powstawała w taki sposób, by nie doprowadzić do remonopolizacji rynku przez Telekomunikację Polską (TP). Mogłoby do tego dojść, gdyby tak budowano sieć szkieletową w ramach funduszy unijnych, by bardziej opłacało się połączyć ją z siecią TP niż np. z siecią Netii. W ramach 1,2 mln linii budowanych na podstawie podpisanego dwa lata temu porozumienia TP z Urzędem Komunikacji Elektronicznej, TP powinna zaoferować te same zasady dostępowe dla operatorów alternatywnych. Ale z powodu „błędu w systemach informatycznych” sprzedaż TP ma dane wcześniej niż my — mówi Mirosław Godlewski, prezes Netii.

— Bardzo cenię prezesa Mirosława Godlewskiego, ale powinien on mówić dużo więcej o przyszłości niż o przeszłości. Uderzanie w anty-TP bęben jest przestarzałe i przestało mieć sens. Argumentacja prezesa Netii nie do końca jest zgodna z prawdą. Realizację porozumienia z TP bardzo skrupulatnie monitoruje UKE, informacje na ten temat regulator publikuje regularnie na stronie internetowej — mówi Piotr Muszyński, wiceprezes Grupy TP.

— Powodzenie przedsięwzięcia będzie zależało od konsensusu i dobrej współpracy w ramach konsorcjum i z samorządami — próbuje łagodzić dyskusję Staffan Henriksson, prezes Ericssona. Coraz więcej ekspertów wątpi, czy wydamy pieniądze, którymi tak hojnie obdarzyła nas Unia. Mamy czas do połowy 2015 r.

Razem raźniej

Urzędnicy boją się podejmować decyzje inwestycyjne w sprawie światłowodów, na których się nie znają. Telekomy ostrożnie podchodzą do inwestycji, co do których nie ma jasnych biznesplanów. Branża liczy, że Michał Boni, który objął tekę ministra cyfryzacji, da nowy impuls sprawie budowy sieci szerokopasmowych, które ciągną się latami.

— Mam nadzieję, że w połowie grudnia podpiszemy memorandum, które zakłada, że wszyscy wspólnie będziemy działać na rzecz budowy sieci światłowodowych. Do projektu pozytywnie podeszli marszałkowie województw, operatorzy i resorty zajmujące się funduszami unijnymi. Chodzi o to, by w każdej firmie, w każdej instytucji była przynajmniej jedna osoba zajmująca się sprawami telekomunikacyjnymi, rozstrzygająca wszelkie problemy. To powinno przyspieszyć prace — mówi Eugeniusz Gaca, członek zarządu Krajowej Izby Gospodarczej Elektroniki i Telekomunikacji.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Magdalena Wierzchowska

Polecane