Konsorcjum zakupi EL Rybnik w lipcu
Resort skarbu doszedł nareszcie do porozumienia z trójką inwestorów
DWUKROTNE PRZEBICIE: Rynkową wartość przedsiębiorstw elektroenergetycznych można szacować na 70 mld zł, czyli dwukrotność ich wartości księgowej. Potencjalni inwestorzy okazali dotychczas zainteresowanie 69 spośród 70 firm z tej branży — twierdzi Jan Buczkowski, wiceminister skarbu odpowiedzialny za prywatyzację energetyki. fot. Borys Skrzyński
Według Jana Buczkowskiego, wiceministra skarbu odpowiedzialnego za prywatyzację energetyki, Elektrownia Rybnik dostanie inwestora do końca lipca. Minister potwierdził naszą informację, że przyczyną opóźnienia transakcji były obawy konsorcjum NRG, Marubeni i GE Capital o zbyt wysokie ceny węgla. Ostatecznie inwestorzy zdecydowali się na zakup kopalni.
Jeszcze niedawno resort skarbu zapowiadał, że umowa sprzedaży 35 proc. akcji Elektrowni Rybnik amerykańsko-japońskiemu konsorcjum NRG, Marubeni i GE Capital zostanie podpisana na początku czerwca.
Okazało się jednak, że mimo uzgodnienia wszystkich najistotniejszych parametrów umowy, inwestorzy zwlekają ze sfinalizowaniem transakcji. Nie potwierdzona przez Ministerstwo Skarbu Państwa cena 35-proc. pakietu akcji rybnickiej spółki miała wynosić około 140 mln EUR (570 mln zł).
Węgiel podrożeje
Nieoficjalnie wiadomo było, że konsorcjum waha się ze względu na zbyt wysokie ceny polskiego węgla. W marcu 1999 r. średnia cena zbytu tego surowca wynosiła 127,62 zł za tonę. Potem spadła, jednak według ekspertów, do września wróci do marcowego poziomu i w tym roku prawdopodobnie nie spadnie.
Zakup paliwa to główne źródło kosztów dla elektrowni. Obecnie rybnicka spółka produkuje najtaniej w kraju energię elektryczną z węgla kamiennego.
— Wszyscy członkowie konsorcjum, a zwłaszcza GE Capital — które jest typowym inwestorem portfelowym — oczekują w perspektywie 15 lat wysokiej stopy zwrotu z kapitału. Tymczasem z projekcji finansowych wynika, że przy obecnych cenach węgla i braku rynku energii nie uda się spełnić tych oczekiwań — mówił niedawno Bogusław Biegesz, dyrektor ekonomiczny i członek zarządu rybnickiej elektrowni.
Własne kopalnie
Dyrektor Biegesz nie wykluczał, że — aby trwale rozwiązać problem drogiego węgla — inwestorzy mogą zdecydować się na zakup kopalni.
— Takie rozwiązanie wchodzi w rachubę. Nie da się jednak załatwić sprawy „od ręki” — wyjaśniał dyrektor.
Niedawno okazało się, że elektrownia podpisała z Węglokoksem list intencyjny w sprawie wspólnego nabycia dwóch zakładów wydobywczych. Nie wiadomo jeszcze, o jakich kopalniach mowa — w rachubę mogą wchodzić zakłady z rybnickiej i gliwickiej spółki węglowej.
Jeśli Rybnik za pieniądze inwestorów rzeczywiście kupi kopalnie, elektrownia będzie miała zapewnione stabilne dostawy węgla po przewidywalnych cenach. To posunięcie byłoby jednocześnie zgodne z wcześniejszymi deklaracjami przyszłych nabywców rybnickiej spółki. Amerykańsko-japońskie konsorcjum zapowiadało, że inwestycje w Rybniku będą polegały przede wszystkim na zakupie innych przedsiębiorstw z branży.
Wygląda na to, że inwestorów zadowoliło to rozwiązanie, bowiem — jak zapewniał wczoraj minister Jan Buczkowski — podjęli oni ostateczną decyzję o sfinalizowaniu zakupu elektrowni. Śląski producent prądu ma być sprzedany do końca przyszłego miesiąca (do transakcji dojdzie prawdopodobnie najpóźniej 25 lipca).
Samowystarczalni
Kopalnie i elektrownia nie zaspokajają apetytów trójki inwestorów. To samo konsorcjum ostrzy sobie zęby na akcje Górnośląskiego Zakładu Elektroenergetycznego — największego krajowego dystrybutora prądu. Inwestorzy są w siódemce (początkowo ósemce) firm, które MSP umieściło na rekordowo długiej krótkiej liście potencjalnych nabywców GZE.
Zakup śląskiego dystrybutora to dla NRG, Marubeni i GE Capital nie lada gratka — zwłaszcza że sieć GZE jest bezpośrednio połączona z EL Rybnik. Dzięki temu rybnicki prąd może trafiać (i trafia) do spółki dystrybucyjnej bez pośrednictwa PSE, czyli po niższych kosztach.


