Konstytucja nie teraz

Jacek Zalewski
26-05-2004, 00:00

Wszystko wskazuje na to, że kolejny unijny szczyt (17-18 czerwca w Brukseli) pozostanie tylko posiedzeniem Rady Europejskiej, bez ponownego otwierania Konferencji Międzyrządowej. I będzie to decyzja rozsądna, albowiem w interesie dopiero co powiększonej oraz ogarniętej gorączką wyborczą Unii leży uniknięcie kolejnego blamażu. Lepiej się nie stresować i odłożyć temat Konstytucji na spokojniejsze czasy.

Powtarza się patowa sytuacja z końcówki roku 2003. Wszyscy naginający system głosowania w instytucjach Unii Europejskiej pod kątem własnych interesów, deklarują kompromis, ale uciekają od konkretów wygodną formułą „zdajmy się na Irlandczyków”. Tymczasem ci realizują plan, który przewidzieliśmy już w „PB” nr 2 z 5 stycznia: „Rozpoczęta 1 stycznia prezydencja irlandzka, pomna doświadczeń włoskich, nie ma zamiaru nadziewać się na minę europejskiej Konstytucji”. Dublin 1 maja miał swoje historyczne pięć minut i teraz myśli już tylko, jak by tu bezboleśnie przekazać 1 lipca pałeczkę Holandii.

Warunkiem zaakceptowania przez Polskę odejścia od nicejskiego systemu głosów ważonych jest przyznanie nam w systemie podwójnej większości porównywalnego wpływu na blokowanie niekorzystnych decyzji UE. Sama idea zarządzania jakąś strukturą przez negację świadczy, iż nie może ona być zdrowa. Trudno, żeby uznać obecnie za zdrową Unię Europejską, skoro na przykład Francja i Niemcy mają czelność ingerować w stawki podatkowe innych państw członkowskich, a jednocześnie bezkarnie przekraczają ustalony przez siebie poziom deficytu budżetowego! W pełni uprawniona jest teza, iż na obecnym etapie UE wręcz... nie zasługuje na Konstytucję.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Jacek Zalewski

Najważniejsze dzisiaj

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Świat / Konstytucja nie teraz