Konstytucję RP dałoby się obalić

26-10-2015, 22:00

Lepiej wstrzymać się z typowaniem, jaką dokładnie Prawo i Sprawiedliwość zdobyło w Sejmie nadróbkę nad połową składu

Do ogłoszenia we wtorek przez Państwową Komisję Wyborczą oficjalnych wyników niedzielnego głosowania naprawdę lepiej wstrzymać się z typowaniem, jaką dokładnie Prawo i Sprawiedliwość zdobyło w Sejmie nadróbkę nad połową składu izby poselskiej. Ba, czy… w ogóle zdobyło — większość bezwzględna zaczyna się od 231 własnych mandatów. Nowa przewodnia siła narodu jest jednak tak nakręcona na władzę, że na pewno utworzy samodzielny rząd nawet przy 228 czy 229 mandatach, bo z pomocą wyłonionego z partyjnych szeregów prezydenta Andrzeja Dudy da radę.

NOWE ROZDANIE:
Zobacz więcej

NOWE ROZDANIE:

Przez najbliższe tygodnie inwestorzy z uwagą będą śledzili słowa polityków i plany nowego rządu. Każda zmiana układu sił to duża niewiadoma dla rynków finansowych i więcej rodzajów ryzyka w biznesie. Wtedy na dalszy plan schodzą solidne fundamenty gospodarki czy stabilne finanse publiczne. BS

Na drugim biegunie lokuje się inny pewnik, wywołujący wielką zgryzotę zwycięskiego prezesa Jarosława Kaczyńskiego. Otóż żeby PiS nawet na rzęsach stanęło, to w życiu nie zgromadzi w nowym parlamencie większości do ustrojowej zmiany Konstytucji RP z 2 kwietnia 1997 r. Podobnie jak zdarzało się to poprzednio — epizodyczne korekty będą mogły dotyczyć tylko niekonfliktowych przepisów praktycznych. Przypomnę, że ustawa o zmianie konstytucji musi zostać uchwalona przez Sejm większością 2/3, czyli teoretycznie 307 głosami (w praktyce potrzeba ciut mniej, bo nigdy nie zdarza się stuprocentowa obecność posłów), a później już bez poprawiania choćby przecinka zatwierdzona przez Senat większością bezwzględną. Ten drugi warunek zwycięskie PiS ma gwarantowany, ale poprzeczka sejmowa zawieszona jest niebotycznie wysoko i prezes nie podskoczy, bo jest za krótki. Nawet gdyby go podsadził drugi zamierzający zmienić konstytucję, Paweł Kukiz. Opozycja pod wodzą Platformy Obywatelskiej, w tej kwestii będąca absolutnie zjednoczona, dysponuje wystarczającą mniejszością blokującą.

Mimo sejmowych realiów prezes Jarosław Kaczyński oczywiście zmiany nie odpuści.

Owładnięty jest ideą sanacji państwa i wprowadzenia silnej władzy prezydenckiej w duchu przedwojennej konstytucji kwietniowej z 1935 r. Dlatego musi wymyślić jakiś sposób obalenia tej obowiązującej, która w kampanii przed referendum zatwierdzającym ją w 1997 r. okrzyknięta została bezbożną. Ruchem na skróty byłoby uznanie, że wysokie progi uniemożliwiające łatwe zmienianie Konstytucji RP w ogóle nie obowiązują przy… uchwalaniu całkiem nowej. Jednak nawet w państwie władanym przez Prawo i Sprawiedliwość byłaby to zbytnia polityczno-legislacyjna bezczelność i pójście po bandzie, ba, wręcz poza bandą.

Dlatego obstawiam, że obalenie obowiązującej konstytucji pójdzie wygodną dla PiS drogą referendum. Pytanie mogłoby brzmieć np. tak: „Czy jesteś za wygaśnięciem mocy Konstytucji RP z 2 kwietnia 1997 r. i zastąpieniem jej przez nową Konstytucję RP?”. Dla celów frekwencyjnych zostałoby dołączone do jakiegoś bardzo populistycznego i łakomego, z gatunku tych „Czy chcesz być bogaty, młody i szczęśliwy?”. Oczywista pozytywna odpowiedź narodu na cały pakiet pytań otworzyłaby drogę do pracy nad zupełnie nową Konstytucją RP, a proceduralne progi zapisane w tej obowiązującej od 1997 r. straciłyby moc. © Ⓟ

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Jacek Zalewski

Najważniejsze dzisiaj

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Inne / Konstytucję RP dałoby się obalić