Humor sprzed kryzysu jeszcze nie wrócił konsumentom, ale w marcu wyraźnie się poprawił. Czy to falstart? Dane o dostawach szczepionek oraz ich właściwościach pozwalają wierzyć, że optymizm może być uzasadniony. Mowa jednak nie o perspektywie pełnego powrotu normalności, lecz raczej zakończenia ostrej fazy kryzysu.
Publikowany przez Komisję Europejską indeks nastrojów konsumentów dla wszystkich krajów Unii wzrósł w marcu do najwyższego poziomu od marca zeszłego roku – minus 12,1 pkt, wobec minus 15,7 pkt w lutym. Do konkretnych wartości tego indeksu bym się nie przywiązywał - ważne jest, jak się one zmieniają. Marcowy wzrost jest miłą niespodzianką, biorąc pod uwagę fakt, że w największych krajach – jak Niemcy, Francja, Włochy czy Polska – już w marcu rozpoczęła się kolejna fala pandemii.
Jeszcze mocniejszy skok zanotował indeks nastrojów konsumentów Conference Board w Stanach Zjednoczonych. Wzrósł on do 109,7 pkt w marcu, wobec 90,4 pkt w lutym. Odczyt był dużo wyższy od oczekiwań rynkowych.

Optymizm Amerykanów jest tak duży (przy zachowaniu wszelkich proporcji – jest wciąż gorzej niż przed kryzysem), że zaczyna stanowić problem z punktu widzenia bezpieczeństwa zdrowotnego. Dane Apple’a wskazują, że mobilność amerykańskich obywateli wróciła do poziomu sprzed epidemii. Prezydent Joe Biden musiał apelować dwa dni temu o przywracanie części obostrzeń epidemicznych, ponieważ niektóre stany zaczęły się z nich całkowicie wycofywać. Amerykanie najwyraźniej uwierzyli, że epidemia COVID-19 już się skończyła. Widać to po statystykach raportowanych zakażeń, które ostatnio znów zaczęły rosnąć.
Optymizm konsumentów po obu stronach Atlantyku wspierają jednak badania dotyczące skuteczności szczepionek. Ostatnie, opublikowane przez amerykańską agencję rządową CDC (Centers for Disease Control and Prevention), świadczą, że szczepionka firm BioNTech i Pfizer nie tylko zapobiega z wysoką skutecznością chorobie COVID-19, ale również zakażeniu powodującym ją wirusem (90 proc. skuteczności po dwóch dawkach, 80 proc. po jednej). Jest to o tyle istotne, że blokowanie zakażenia ma znacznie większy wpływ na ograniczanie epidemii niż samo blokowanie choroby – uniemożliwia bowiem wirusowi przenoszenie się. Tego typu badań pojawia się coraz więcej. Wiele wskazuje też na to, że szczepionki utrzymują skuteczność przeciw różnym nowym wariantom wirusa. Na przykład badania prowadzone przez ministerstwo zdrowia w Izraelu wskazują, że w kraju tym nie krążą żadne warianty wirusa odporne na szczepionkę (wykorzystywano tam głównie szczepionkę BioNTech/Pfizer). Tymczasem były tam obecne warianty: brytyjski, południowoafrykański, a nawet brazylijski. Co więcej, dane z Izraela, który zaszczepił większość populacji, wskazują, że masowe szczepienia pozwalają na zniesienie większości obostrzeń i utrzymywanie niskiego poziomu zakażeń.
Te wszystkie informacje należy oczywiście traktować z dużą ostrożnością. Epidemia trwa i różne wnioski naukowców są korygowane w wyniku napływu nowych danych, a nie wszystkie kraje postępują jak Izrael, czyli szczepią na tak dużą skalę najbardziej efektywnymi szczepionkami.
Do dobrych wiadomości należy zaliczyć również informacje o podaży szczepionek. Pfizer zwiększa zdolności produkcyjne na 2021 rok z 2 mld do 2,5 mld dawek. Europa wchodzi w kwartał znaczącego wzrostu dostaw. We wtorek premier Mateusz Morawiecki powiedział, że do sierpnia w Polsce powinni być zaszczepieni wszyscy chętni.
Z punktu widzenia oczekiwań na najbliższe miesiące najważniejsze są dwa problemy. Po pierwsze - nie wszyscy chcą się szczepić, a utrzymanie odsetka niezaszczepionej populacji w okolicach 30-40 proc. (młodzi oraz niechętni szczepieniom dorośli) może prowadzić do nawrotów wirusa na niemałą skalę. Po drugie - szybkiemu tempu szczepień w krajach rozwiniętych nie towarzyszy podobne w krajach rozwijających się. Epidemia zaś naprawdę minie dopiero wtedy, gdy wyeliminuje ją cały świat.
Nikt jednak raczej nie oczekuje, że problem koronawirusa szybko zniknie bez śladu. Grunt, że z punktu widzenia perspektyw na lato i jesień zmierzamy w lepszym kierunku.