Unia może zjednoczyć polskich przewoźników
Kolej nie jest jeszcze konkurencją dla samochodu. Jednak perspektywa wstąpienia Polski do UE powinna wpłynąć na zwarcie szeregów zarówno przewoźników kolejowych, jak i drogowych. Tylko w ten sposób będą mogli stawić czoło zagranicznej konkurencji.
Jak twierdzą przedstawiciele firm transportowych, przewożących towary samochodami, ich klienci jeszcze nie mają dylematu: samochód czy kolej.
— W obecnej sytuacji nie można porównywać transportu samochodowego i kolejowego. Samochód jest tańszy, wykonuje zlecenia w systemie door to door, przez co jest wygodniejszy dla klienta. Zdaję sobie sprawę z tego, że w transporcie kolejowym możliwe jest zaoferowanie niższych taryf na towary masowe, ale jeśli nadawca i odbiorca nie dysponują bocznicami to koszty usługi nie zmniejszą się — twierdzi Tadeusz Gruba, dyrektor transportu w Euroad.
Kosztowne drogi
Podstawową różnicą w kosztach funkcjonowania firmy między przewoźnikiem samochodowym a koleją są wydatki związane z utrzymaniem dróg.
— Przewoźnik kolejowy sam utrzymuje drogi (tory), których jest właścicielem. Przewoźnik drogowy ponosi jedynie koszty związane z uiszczaniem podatku drogowego — zaznacza Janusz Mincewicz z Dyrekcji Kolejowych Przewozów Towarowych Cargo.
Jego zdaniem, w tej chwili rentowność w kolejowych przewozach towarowych wynosi 10 proc. Taką samą rentowność osiągają najlepsze polskie firmy zajmujące się transportem samochodowym.
— Kolej jednocześnie konkuruje i współpracuje z przewoźnikami samochodowymi. Myślę, że to się nam udaje. Rok 2000 był pierwszym od czterech lat, w którym nie nastąpił spadek przewozów towarowych koleją. Uruchomiliśmy przewozy przez wschodnią granicę z wykorzystaniem systemu SUW-2000. Natomiast w 2001 r. planujemy uruchomienie przewozów TIR-ów na trasie Rzepin-Brześć — opowiada Janusz Mincewicz.
Kolej prowadzi też działania mające na celu zachęcenie przewoźników drogowych do współpracy. Wprowadziła m.in. przewozy w systemie ACTS. Powstają zbiorcze punkty logistyczne, do których towar dowożony jest samochodami, a stamtąd jedzie dalej pociągami.
Razem do wspólnoty
Zdaniem przedstawicieli branży, współpraca przewoźników drogowych z koleją umocni się. Za kilka lat polski transport będzie musiał konkurować z unijnym.
— Podstawowym instrumentem walki konkurencyjnej z przewoźnikami Unii Europejskiej będzie szybkość przewozów, a także możliwości w zakresie świadczenia kompleksowych usług. Przyszłością dla kolei są przewozy całopociągowe, kombinowane oraz tranzytowe przewozy europejskie — opowiada Janusz Mincewicz.
Jak twierdzi Tadeusz Gruba, dawniej o atrakcyjności taryf kolejowych decydowała odległość, która dziś nie ma już znaczenia.
— Znacznie bardziej aktualny jest temat bezpieczeństwa przewozu, które ciągle w transporcie kolejowym stoi na niskim poziomie — przypomina Tadeusz Gruba.
Jednak Janusz Mincewicz przekonuje, że transport kolejowy jest wciąż bardziej opłacalny przy odległościach powyżej 100 km.
— Jeśli dodatkowo uwzględnimy nasz system ulg akwizycyjnych w formie upustów i bonifikat, nasza oferta staje się atrakcyjna cenowo. Poza tym największą przewagą kolei jest jej ekologiczność — sumuje Janusz Mincewicz.
Marcin Bołtryk
[email protected] tel. (22) 611-62-71