Na piątkowej sesji znów wzrosła liczba otwartych pozycji na kontraktach terminowych na indeks WIG20 (najbliższej, wygasającej serii). Obecnie otwartych jest ponad 94 tys. „zakładów”. To o ponad 10 proc. więcej, niż średnia z ostatnich 10 sesji.
Co na to krajowi analitycy?
- Wzrost liczby otwartych pozycji na rynku
zazwyczaj towarzyszy polaryzacji oczekiwań odnośnie ruchu ceny na rynku. Rośnie
liczba inwestorów, którzy liczą, iż dany trend w najbliższym czasie się odwróci,
ale z drugiej strony nie słabnie grono osób, które są przekonane, że dany trend
będzie kontynuowany – komentuje Tomasz Jerzyk, analityk Domu Maklerskiego BZ
WBK.
Jerzyk zauważa, że w okolicach 2000-2003 pkt na WIG20 zazwyczaj taka sytuacja
sugerowała istotny ruch cenowy, bo jedna ze stron musiała się przyznać do błędu
i zamknąć stratne pozycje. W ostatnich latach wysoki LOP utrzymywał się przez
kilka miesięcy.
- Podsumowując: zwrot na rynku na pewno będzie, ale nie
wiadomo, czy za tydzień, miesiąc czy też w dopiero w maju. Z tego względu
wartość tych wskazań jest nieco ograniczona – dodaje Jerzyk.
W podobnym tonie wypowiada się Michał Pietrzyca, analityk techniczny DM BOŚ.
Dziwi go jednak tak duża przewaga grających na spadek i ogólny wzrost otwartych
pozycji.
- Na rynku terminowym liczba otwartych pozycji jest wysoka, co może
świadczyć o dwóch rzeczach. Obstawiam wręcz książkowo wykonany hedging długich
pozycji z rynku kasowego (zakupione akcje blue chipów) krótkimi pozycjami na
marcowej serii kontraktów na WIG20 oraz spekulacyjną grę na dalsze spadki WIG20.
Świadczy o tym mocno ujemna baza (nawet 40-50 pkt) - Michał
Pietrzyca.
Analityk DM BOŚ ostrzega inwestorów, że gra na spadki w pobliżu
technicznego dołka jest bardzo ryzykowna.
- Jeśli sprzedający kontrakty po
niskim kursie źle obrali kierunek, będą w popłochu zamykać ze stratą pozycje, a
baza powróci do okolic zera (np. -10 pkt). Teraz na rynku działa psychologia, a
nie technika czy fundamenty. Taka sytuacja jak obecnie nie zdziwiłaby mnie przy
WIG20 na poziomie oporu przy 1900 pkt. Tego, czy rynek nie obsunie się jeszcze
mocno w dół nikt nie może być jednak pewny – komentuje Pietrzyca.
W piątkowe południe ujemna baza na kontraktach terminowych na WIG 20 dochodzi
do aż 40 pkt. To ponad 2 proc. różnicy.
- Wysoka ujemna baza wskazuje
negatywne oczekiwania odnośnie dalszych spadków, ale prawdę mówiąc jest to wynik
nie działającej krótkiej sprzedaży na polskim rynku. Na parkietach rozwiniętych
do takich sytuacji dochodzi bardzo rzadko, bo momentalnie włącza się arbitraż. W
Polsce działa on jedynie przy wzrostach, bo w zasadzie każdy może kupić akcje i
sprzedać kontrakt, natomiast nie jest łatwo sprzedać akcje jeśli się ich nie ma
i kupić w to miejsce kontrakty – tłumaczy Jerzyk z DM BZ WBK.
W pierwszych
kwartałach lat ubiegłych baza przyjmowała też duże ujemne wartości, ale wynikało
to z oczekiwania na wypłatę dużych dywidend przez spółki z WIG-20. WIG-20 nie
jest korygowany o wartość wypłacanych dywidend, w związku z czym kontrakt
„naturalnie dyskontował” ten czynnik, ale teraz nie może to być wytłumaczeniem
bowiem większość spółek zamierza wypłacić dużo mniejsze dywidendy, a banki
prawdopodobnie nie wypłacą ich wiele ze względu na potrzebę utrzymania
wskaźników płynności.
- W takiej sytuacji pozostają negatywne oczekiwania
dotyczące możliwości silnego pogłębienia spadku – przewiduje analityk DM BZ
WBK.
