Zostało to dobrze zapamiętane w Moskwie. Wczoraj przez kilka godzin żyła tam dezinformacja z innej półki paliwowej — sensacyjny tekst dziennika „Wiedomosti” pod tytułem „PKN Orlen prosi się pod skrzydła Rosnieftu”. Wynikało z niego, że koncern polski gwałtownie prosi rosyjski o zwiększenie dostaw ropy, a w zamian oferuje własne udziały, sprzedaż rafinerii w Możejkach, a także pomoc w budowie na terenie Polski i Niemiec sieci stacji Rosnieftu.
Trudno uwierzyć, że fałszywka ukazała się w dniu walnego zgromadzenia Orlenu przypadkiem. Dementujący ją prezes Jacek Krawiec podkreślił, że trzy lata temu, gdy analizowana była przyszłość Orlen Lietuva, czyli Możejek, akurat Rosnieft nie wyrażał żadnego zainteresowania zakupem rafinerii. W zasadzie wypadałoby więc na wyssane z palca tezy machnąć ręką, tyle że akurat w Moskwie nic nie dzieje się przypadkiem, a już na pewno taki kontrolowany, mieszający w Polsce, przeciek do mediów. Państwowy potentat Rosnieft znajduje się, przez osobę prezesa Igora Sieczina, pod szczególną opieką prezydenta Władimira Putina. I wszystko jasne…