KONWENCJONALNE PREZENTY NIE SĄ JUŻ MILE WIDZIANE

Wojciech Surmacz
opublikowano: 1998-12-15 00:00

KONWENCJONALNE PREZENTY NIE SĄ JUŻ MILE WIDZIANE

Polakom brakuje pomysłów na świąteczne upominki

Najczęściej spotykane upominki świąteczne w świecie polskiego biznesu to kalendarze. Niestety, brakuje pomysłowości w tej dziedzinie. A jeżeli już pojawi się jakieś nietypowe rozwiązanie, to krążą o nim legendy.

Zbliżają się święta Bożego Narodzenia. Rodzinne obyczaje zostały przeniesione do świata biznesu. Wszystkie firmy wysyłają swoim partnerom handlowym i klientom różnego rodzaju upominki. W Polsce taka praktyka owiana jest mgłą tajemniczości. Wszyscy deklarują, że owszem wysyłają kartki świąteczne. Pytani o upominki unikają odpowiedzi bądź po prostu milczą.

— Jeżeli się wstydzą o tym mówić, to prawdopodobnie mają coś do ukrycia — twierdzi Grzegorz Adach, właściciel agencji reklamowej ADAH Advertising.

A chyba mają co ukrywać. I to wcale nie z tzw. przyczyn korupcyjnych, bo również taka interpretacja mogłaby się niechcący nasunąć. Wielu polskim firmom po prostu brakuje dobrych pomysłów na oryginalny prezent.

Kalendarze i długopisy

Od kilku lat wśród krajowych firm panuje niezmienna moda na te same upominki. Konwencjonalne prezenty zaczynają już nudzić zarówno obdarowanych, jak i fundatorów.

— Przecież nie można co roku dawać kalendarzy i długopisów — komentuje Renata Pelc, pełnomocnik zarządu ds. handlu firmy Interastra, zajmującej się m.in. kompozycją i sprzedażą koszy świątecznych.

— Klienci zamawiają te same produkty co zawsze. Raczej nie ma specyfiki ze względu na święta. Typowo świąteczny wzrost obrotów to zamówienia na kalendarze i notesy menedżerskie, może trochę portfeli — mówi Adam Dubiński, współwłaściciel spółki Bonus Marengo produkującej ekskluzywne upominki reklamowe.

— Być może jesteśmy jeszcze trochę skostniali i konserwatywni. Ale to minie i to bardzo szybko. Coraz więcej klientów prosi nas o pomoc przy doborze upominków. Domagają się czegoś innego, mniej standardowego — zapewnia Grzegorz Adach.

Wizyta Mikołaja

Ta monotonia wreszcie spowodowała, że zaczynają się pojawiać ciekawe pomysły. Przodują w nich agencje reklamowe. W ubiegłym roku głośnym wydarzeniem były świąteczne upominki od agencji Hager Polska.

— To wydarzenie znam tylko z opowieści ludzi z branży. W ubiegłym roku Hager wysłał św. Mikołaja do większości swoich partnerów. Przynosił on prezent w postaci wiaderka śledzi i butelki wódki. Rok wcześniej ta sama agencja wysyłała kasety z kolędami, nagrywane przez własnych pracowników — relacjonuje Katarzyna Lutkiewicz, dyrektor generalny agencji public relations Feedback.

Niestety, nikt z firmy Hager nie chciał wypowiadać się na ten temat. Czyżby wstydzili się własnych koncepcji? A może szykują kolejną niespodziankę swoim klientom? Nie wiadomo.

Europejski wzorzec

W obliczu ogromnego deficytu oryginalnych upominków wiele pomysłów napływa do nas z Europy Zachodniej. Na razie nie są to jakieś wyjątkowe formy. Stanowią jednak pewnego rodzaju novum, co już czyni je atrakcyjnymi.

— Wysyłamy kartki świąteczne i butelkę dobrego wina wszystkim firmom współpracującym z nami. Wino wzięło się z tradycji belgijskiej. Pracując w tamtym kraju zaobserwowałem ten miły zwyczaj i przeniosłem go do Polski — opowiada Grzegorz Adach.

Od niedawna funkcjonuje w Polsce zwyczaj wysyłania koszy z produktami spożywczymi. Tutaj większe pole do popisu mają zarówno firmy komponujące je, jak i ich klienci.

— Kosz jest przede wszystkim upominkiem niezobowiązującym. Jednocześnie co roku można sobie życzyć inną zawartość — komentuje Renata Pelc.

Daleko nam jeszcze niestety do pomysłowych i przewrotnych upominków, jakie otrzymują firmy na zachodzie Europy.

— Kiedyś duńska agencja reklamowa wysyłała swoim klientom tłuczone bombki w kopertach. Wszyscy się zaśmiewali, pytając: „Co za idiota włożył do koperty bombkę?” Sam otrzymałem kiedyś od Reutera trzy kulki do żonglowania, umieszczone w specjalnym tekturowym wykrojniku. Na nim widniał napis „DonŐt leave a ball” — wspomina właściciel ADAH Advertising.

Budżet i windykacja

Oprócz świątecznego charakteru, działalność upominkowa posiada również inny wymiar. Boże Narodzenie można wykorzystać pod względem marketingowym. Okres ten to dobra okazja dla firmy, by o sobie przypomnieć.

— Święta to doskonały okres na poprawę wizerunku firmy. Jest to prosta zasada przypominania się partnerom i klientom handlowym — twierdzi Adam Dubiński.

— Firmy czasem wysyłają sobie prezenty, przy których zamieszczają życzenia, by przyszłoroczna współpraca układała się lepiej. To lepsze niż ostra rozmowa przez telefon — dodaje Artur Kornega, szef agencji reklamowej Awangarda.

Niekiedy prezenty i upominki stają się ucieczką od zapłaty podatku bądź zmniejszenia budżetu.

— Kończy się rok budżetowy i wiele firm wydaje ostatnie pieniądze właśnie na upominki. W ten sposób domykają budżety na promocję — mówi współwłaściel Bonus Marengo.

Dodaje, że jego firma też daje prezenty klientom. Oczywiście przede wszystkim bierze pod uwagę dużych kontrahentów. Ale nie tylko. Są to również klienci, z którymi po prostu dobrze im się współpracuje. Bo jak mówi, sprzedaż to jeszcze nie wszystko. Problemem jest windykacja należności. A niektóre duże firmy mają dziwną manierę niepłacenia należności.

TONĄCY CHWYTA SIĘ BRZYTWY: Jeśli jakaś firma nie ma pomysłu na ciekawy świąteczny upominek, w odwodzie zawsze pozostają kartki Unicefu — mówi z ironią Grzegorz Adach, właściciel agencji reklamowej ADAH Advertising. fot. Małgorzata Pstrągowska

POWAŻNI KLIENCI: Kosze zamawiają m.in. banki i towarzystwa ubezpieczeniowe. Najwyższa wartość zamawianych upominków w naszej firmie wahała się od 1 tys. do 1,2 tys. za sztukę. Zamó- wienie złożyła duża spółka prawnicza — relacjonuje Renata Pelc, pełno- mocnik zarządu ds. handlu firmy Interastra. fot. Borys Skrzyński

JAWNY WYWIAD: Rodzaj upominku zależy od stopnia zażyłości pomiędzy kontrahentami. My też wręczamy naszym współpracownikom niespodzianki. Pomagają nam w tym asystenci i sekretarki, które ujawniają upodobania szefów — mówi Artur Kornega, szef Awangardy. fot. Tomasz Zieliński