"Uchwalona dziś ustawa, utrzymująca jedynie status quo, została wymuszona przez opozycję, która podkreślała, że podwyżki dla pracowników służby zdrowia, którymi chwalił się rząd, są jednorazowe" - mówiła Kopacz. Jej zdaniem, PiS chciał uchwalić tę ustawę jeszcze przed wyborami, żeby przypisywać sobie to jako jeden z sukcesów rządu. "Uchwalenie tej ustawy to nie jest sukces" - przekonywała Kopacz.
Posłanka zapewniła, że "godne wynagradzanie" pracowników służby zdrowia jest jednym z elementów programu PO. "Wprowadźmy mechanizmy uniemożliwiające branie łapówek, karzmy tych, którzy biorą, ale dajmy lekarzom godnie zarabiać. Zadbajmy o interesy młodych lekarzy, żeby nie wyjechali z kraju" - apelowała.
Uchwalona w środę ustawa m.in. gwarantuje pracownikom służby zdrowia utrzymanie 30-proc. podwyżek uzyskanych w 2006 r. Podnosi także, od października tego roku, we wszystkich szpitalach - wskaźnik kosztów świadczeń medycznych: z 0,56 do 0,65.
Zgodnie z nowelą podwyżki, które wypłacono pracownikom służby zdrowia w 2007 r., mają być wliczone do ich wynagrodzenia zasadniczego. Do tej pory dołączane były do pensji jako dodatek.
Według nowelizacji, minimum 40 proc. wzrostu wartości kontraktu placówki medycznej musi być - pod groźbą sankcji - przeznaczone na wzrost płac jej pracowników. Kontrolę nad tym ma prowadzić Państwowa Inspekcja Pracy.
Teraz ustawa trafi do Senatu.(PAP)