Korea skontroluje polskie zakłady

Mira Wszelaka
opublikowano: 2005-04-06 00:00

Aż 35 firm mięsnych chce uzyskać prawo eksportu wieprzowiny do Korei Południowej. Uprawnienia ma obecnie 12.

Polska wieprzowina na stołach konsumentów dalekowschodnich? Dlaczego nie. Krajowe firmy coraz śmielej myślą o tamtejszych rynkach. Za dwa tygodnie przyjeżdża do Polski południowokoreańska misja weterynaryjna, która skontroluje 35 zakładów przetwórstwa wieprzowiny.

Optymizm umiarkowany

Obecnie uprawnienia do eksportu na tamtejszy rynek ma 12 firm. Wysyłamy jednak niewiele, bo 2-3 tys. ton rocznie. Powód? Stanisław Zięba, sekretarz Polskiego Związku Producentów Eksporterów i Importerów Mięsa, wskazuje na odległość i trudności w poszukiwaniu partnerów handlowych. Sytuacja zmieniła się po jesiennej wizycie w Korei Piotra Kołodzieja, byłego głównego lekarza weterynarii, który uzgodnił świadectwa weterynaryjne. Czy to oznacza, że czeka nas eksportowy boom? Główny Inspektorat Weterynarii studzi emocje.

— Nawet jeśli wszystkie chętne firmy zostaną pozytywnie ocenione, to eksportować będzie nie więcej niż dziesięć. Reszta stara się o uprawnienia ze względów prestiżowych — mówi Krzysztof Jażdżewski, główny lekarz weterynarii.

Także przedsiębiorcy są realistami.

— Kontrola będzie bardzo rygorystyczna. Największe szanse mają ci, którzy otrzymali już prawo eksportu do Unii i Rosji — uważa Stanisław Zięba.

Prześcignąć Chiny

Polskie firmy myślą też o rozszerzeniu eksportu do Japonii, gdzie na razie wysyłają zaledwie 1-1,5 tys. ton wyselekcjonowanych elementów koniny i niezbyt wiele wieprzowiny. Zdaniem Stanisława Zięby, za kilka lat powinniśmy dostarczać na tamtejsze rynki od 10 do 15 tys. ton mięsa rocznie.

Po ograniczeniach w eksporcie na rynek rosyjski Korea i Japonia traktowane są przez polskie firmy mięsne jako alternatywa. Co ciekawe, nasz surowiec jest także alternatywą dla tamtejszych odbiorców zalewanych mięsem z Chin. Na blisko 1 mln ton światowej produkcji ponad 400 tys. przypada na Kraj Środka, który w ciągu ostatnich 10 lat ją podwoił.

— Polskie mięso może stanowić konkurencję nie tylko jakościową, ale także cenową. Wciąż jednak największą uwagę należy skupiać na rynku unijnym i Rosji, bo to przecież tuż za miedzą — uważa Stanisław Zięba.