Korekcyjne spadki mogą się przedłużyć

Roman Przasnyski
opublikowano: 26-01-2011, 00:00

Warszawski parkiet już drugi dzień z rzędu powielał ten sam schemat. Po niezłym początku szybko nadchodzi wyraźne osłabienie. Później następuje kilkugodzinna stabilizacja i ponowne ożywienie pod koniec dnia. Wczoraj na otwarciu indeks największych spółek zyskiwał 0,75 proc. i zapowiadało się, że byki trochę powalczą. Jednak już przed upływem pierwszej godziny notowań WIG20 znalazł się pod kreską, a przed południem spadł poniżej 2700 punktów, zniżkując o ponad 1 proc. Dopiero przełamanie tej bariery zmobilizowało kupujących, ale próby redukcji strat nie były przekonujące.

Zwyżkujące początkowo po około 1 proc. walory naszych największych banków po kilkudziesięciu minutach niemal tyle samo traciły, a walory Pekao wczesnym popołudniem spadały o 1,5 proc. Chwilami ponad 2,5 proc. w dół szły akcje KGHM. Słabo spisywały się walory większości spółek wchodzących w skład WIG20. I podobnie, jak dzień wcześniej, jedyną podporą indeksu były rosnące o ponad 2 proc. papiery TP, a towarzyszyły im akcje Polimeksu. Gdyby nie odzyskujący siły nasz telekom, byki mogłyby pożegnać się z poziomem 2700 punktów, a techniczny obraz rynku stałby się jeszcze gorszy.

Nasz WIG20 naśladuje wiernie ruchy na głównych parkietach europejskich. Tam jednak skala spadków jest o wiele mniejsza. Wskaźnikowi we Frankfurcie udawało się nawet przez większą część dnia utrzymywać nieznacznie nad kreską. Londyński FTSE zniżkował do południa o 0,6 proc. po tym, jak okazało się, że w czwartym kwartale brytyjska gospodarka wzrosła o zaledwie 1,7 proc., podczas gdy spodziewano się tempa sięgającego 2,6 proc. W porównaniu z trzecim kwartałem zanotowała nawet spadek o 0,5 proc. Na nastroje na naszym kontynencie niekorzystnie wpływał także spadek kontraktów na amerykańskie indeksy. Liderami spadków były parkiety w Madrycie i Atenach, gdzie indeksy traciły po ponad 1 proc. Nasz region prezentował się na tym tle całkiem nieźle. Z wyjątkiem Warszawy, której w spadkach towarzyszył jedynie Budapeszt.

Wczorajsza pierwsza porcja danych zza oceanu zdecydowanie nie sprzyjała posiadaczom akcji. Indeks cen domów w dwudziestu największych amerykańskich metropoliach spadł znacznie mocniej, niż się spodziewano. Reakcja rynków nie była zbyt silna, pewnie dlatego, że były to dane z listopada ubiegłego roku. W pierwszych minutach handlu indeksy na Wall Street zniżkowały po około 0,3 proc. Kolejne informacje były już lepsze. Pozytywnie zaskoczył wskaźnik zaufania konsumentów.

Niewiele to jednak pomogło.

Indeks naszych największych

spółek stracił 0,97 proc.,

WIG spadł o 0,49 proc.,

a sWIG80 o 0,64 proc.

Jedynie wskaźnik średnich

firm zyskał 1,02 proc.

Obroty wyniosły 910 mln zł.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Roman Przasnyski

Być może zainteresuje Cię też:

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy