Korekta daje o sobie znać

Roman Przasnyski, Główny Analityk Gold Finance
27-10-2009, 17:25

Pogorszenie nastrojów na Wall Street przeniosło się dość skutecznie na pozostałe giełdy na świecie. Ale reakcja nie wszędzie była jednakowa. Najsilniej odczuły ją parkiety azjatyckie. Główne giełdy europejskie nie przestraszyły się zbyt mocno i tam spadki były niewielkie. Nasz region doświadczył większej przeceny, a o miano lidera rywalizowały giełda w Moskwie i Warszawie. Dziś wygrała ta pierwsza.

Polska GPW

       Sesja w Warszawie rozpoczęła się od umiarkowanej przeceny. Indeks największych spółek tracił 1 proc., a WIG zniżkował o 0,8 proc. Znacznie lepiej radziły sobie wskaźniki małych i średnich firm. mWIG40 spadał o 0,5 proc., sWIG80 wystartował z poziomu
o 0,4 proc. niższego niż w poniedziałek. W ciągu dnia sytuacja niemal nie ulegała zmianie. Przewaga niedźwiedzi ani przez moment nie została zakwestionowana. Przecena przyspieszyła po rozpoczęciu notowań na Wall Street i to mimo że tamtejsze indeksy wcale nie zachowywały się najgorzej. Obawy przed pogorszeniem się giełdowej koniunktury przeważyły.
      
       Liderami spadków były akcje KGHM i Pekao, tracące po ponad 3,5 proc. I na tych walorach notowano największe obroty. Po 1,5 proc. zniżkowały papiery PKO i PKN Orlen. Akcje Telekomunikacji Polskiej traciły na wartości nieco ponad 1 proc.
      
       Ostatecznie WIG20 stracił 2,12 proc, WIG zniżkował o 1,84 proc. Po porannym niezłym zachowaniu, wskaźniki małych i średnich firm też uległy mocniejszej przecenie. mWIG40 zniżkował o 1,49 proc., a sWIG80 o 1,04 proc. Obroty wyniosły nieco ponad 1,12 mld zł.

Giełdy zagraniczne

       Chwilowe przekroczenie w ubiegłym tygodniu przez S&P500 poziomu 1100 punktów okazuje się jak na razie „szczytowym” osiągnięciem tego indeksu. Od tamtego momentu stracił on prawie 35 punktów. Niedawna wspinaczka postępowała małymi kroczkami, spadki na poszczególnych sesjach są już bardziej pokaźne. Zwyżkowa tendencja zaczyna coraz wyraźniej się łamać. Co gorsze, ostatnie zniżki dokonują się bez żadnej konkretnej przyczyny. To znaczy, że „rynek” ma chęć spadać i zrobi to bez względu na to, czy będą napływały dobre, czy złe informacje.
      
       Tym razem Azja przejęła się tym, co działo się w Stanach Zjednoczonych. Niemal na wszystkich parkietach dominowały spadki i to niemałe. Skończyła się dobra passa giełdy w Chinach. Shangai B-Share zniżkował 0 1,8 proc., a Shanghai Composite aż o 2,8 proc.
W Hong Kongu spadek wyniósł prawie 1,9 proc. Nikkei stracił na wartości 1,45 proc.
      
       Europejscy inwestorzy nie przestraszyli się spadków na Wall Street. Indeksy
na głównych giełdach zaczęły dzień od niewielkiego wzrostu. Po godzinie nastąpił niezbyt silny atak podaży, który został szybko odparty we Frankfurcie i Paryżu, gdzie indeksy trzymały się nieznacznie nad kreską. Jedynie w Londynie nastroje były gorsze i spadek sięgał prawie 0,5 proc.
      
       Na parkietach naszego regionu dominowały spadki, a ich skala mogła niepokoić. Ich liderem była giełda moskiewska, gdzie wskaźnik tracił ponad 3 proc. To efekt spadku cen na rynku surowców. Po 1,5 proc. spadały wskaźniki w Bukareszcie, Pradze i Sofii. W ten nurt „wpisywała” się także Warszawa. W Budapeszcie spadek przekraczał 1,8 proc. Widać więc, że „wędrujący” i szukający przygód kapitał zaczął się wycofywać z bardziej ryzykownych rejonów.

Waluty

       Amerykańska waluta odzyskuje siły, czerpiąc energię ze spadającego rynku akcji. Gwałtowność tego zjawiska można było obserwować wczoraj wieczorem, gdy euro staniało w kilkadziesiąt minut z ponad 1,5 dolara do 1,48 dolara. Dziś tylko przez moment wspólna waluta próbowała odrabiać straty, ale tylko przez moment. Po rozpoczęciu handlu
za oceanem dolar nadal tryumfował. Pękła bariera 1,4 dolara za euro.
      
       Wraz z umocnieniem dolara, prysła siła naszej waluty. Już wczoraj wieczorem
za dolara trzeba było płacić 2,82 zł, dziś po południu już 3 grosze drożej. Euro w ciągu kilkunastu godzin zdrożało z 4,16 do 4,22 zł, a za franka trzeba było płacić 2,78 zł,
o 3 grosze drożej niż w poniedziałek rano.

Podsumowanie

       Korekta wreszcie się pojawiła. Przewidywanie jej przebiegu i zasięgu nie jest łatwe. Wypada tylko bacznie obserwować rynek i reagować odpowiednio do przyjętej strategii. Nic nie wskazuje na to, by korekta miała być bardzo głęboka i długotrwała, ale gwarancji nie ma. Można się spodziewać, że do zakupów akcji wkrótce przystąpią ci, którzy nie zdążyli tego zrobić kilka miesięcy temu i patrzyli z zazdrością na odjeżdżający bez nich pociąg.

Roman Przasnyski, Główny Analityk Gold Finance

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Roman Przasnyski, Główny Analityk Gold Finance

Najważniejsze dzisiaj

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy

Puls Biznesu

Świat / Korekta daje o sobie znać