Korekta pesymizmu

Adam Stańczak, Analityk DM BOŚ
opublikowano: 2022-05-16 08:21

Globalne rynki akcji mają za sobą kolejny tydzień w ramach podwyższonej zmienności, który w przypadku Wall Street skończył się dynamiczną przeceną przy właściwie symetrycznie odwróconych wobec USA zachowaniach indeksów na rynkach europejskich.

Posłuchaj
Speaker icon
Zostań subskrybentem
i słuchaj tego oraz wielu innych artykułów w pb.pl
Subskrypcja

Sam fakt, iż rynki podążyły różnymi ścieżkami po okresie wysokiej korelacji sprawia trudność w sprowadzeniu tygodnia do wspólnego mianownika. W istocie była nimi zmienność, która w przypadku Wall Street najpierw rzucała indeksami na fali polaryzacji nastrojów, a w finale przełożyła się na kończące tydzień dynamiczne odbicie, gdy w grze pojawili się łapacze dołków. Europa swoje zwyżki zbudowała na aktywności łapiących dołek właściwie od początku tygodnia. Całość uzupełnia się z opóźnieniem Europy wobec USA, które powoduje, iż wzrosty piątkowe na rynkach amerykańskich będą uwzględniane w cenach akcji europejskich dopiero na otwarciu bieżącego tygodnia. Niemniej, różnice w zmianach tygodniowych średnich są widoczne i zwyżkom indeksów w Europie towarzyszyły spadki w USA, których nie udało się zniwelować mimo dynamicznej kontry byków w końcówce tygodnia, redukującej w jeden dzień połowę strat indeksów notowanych po pierwszych czterech sesjach.

Patrząc na przyczyny takiego, a nie innego zachowania średnich trzeba przywołać dwie zmienne. Pierwszą były perspektywy gospodarcze USA. Rosnące przekonanie o zbliżającej się recesji wywołanej przez politykę monetarną banku centralnego walczyło z nadziejami na to, iż Fed uda się zatrzymać wzrost cen zanim gospodarka popadnie w recesję. Elementem tego układu były spekulacje, iż inflacja osiąga właśnie lub już osiągnęła wartości szczytowe i w kolejnych tygodniach pojawi się przestrzeń do wyceniania mniej agresywnej polityki Fed. Drugą zmienną była rentowność amerykańskiego długu, zwłaszcza papierów 10-letnich, która wcześniej dość nerwowo oscylowała wokół pułapu 3 procent i sięgnęła rejonu 3,20 procent, by w końcówce spaść w okolice 2,90 procent, radykalnie poprawiając atrakcyjność akcji jednocześnie stawiając przed inwestorami zadanie zgadywania scenariuszy dla rynku będącego konkurencją wobec akcji i osłabiającego atrakcyjność inwestycji w akcje. Pochodną tych sprzecznych impulsów była zmienność, która stale lokowała się na poziomach najwyższych od lutowych fal spadkowych, gdy rynki wyceniały wybuch wojny w Europie i jej wpływ na perspektywy gospodarcze w skali globu.

Z punktu widzenia obecności na rynkach zakończony tydzień i podwyższona zmienność wskazują, iż akcje znalazły się w punkcie, w którym opinie o przyszłości uległy polaryzacji i łapacze dołków walczą o dominację z oczekującymi dalszej przeceny. Pierwsi mają za sobą argument o konieczności pogłębienia bessy lub chociażby wejścia w bessę w związku z faktem zbliżającej się recesji, gdy drudzy operują z przekonaniem, iż oczekiwane spowolnienie gospodarcze rynek wycenia właściwie od jesieni zeszłego roku. W naszej opinii podaż nie powiedziała ostatniego słowa, a zmienność nieco maskuje krótkookresowe perspektywy dla rynków akcji. Do końca bieżącego kwartału trudno będzie mówić o wyciszeniu zagrożenia recesją w związku z przesunięciem akcentów w polityce monetarnej w USA na walkę z inflacją, a agresywna polityka Fed jest właściwie gwarantem pchnięcia gospodarki w finalną część obecnego cyklu gospodarczego. Zakładamy, iż marzenia o miękkim lądowaniu pozostają marzeniami, a Fed tylko maskuje słowami swoje działania prowadzące do osłabienia rynku pracy i wzrostu bezrobocia. Nie zamykamy się na scenariusz szybkiego wyczerpania spadków, ale widzimy przestrzeń raczej do ich kontynuacji niż zakończenia przeceny przed drugą połową trzeciego kwartału bieżącego roku.