Koronawirus umocnił tradycyjne role w rodzinie

opublikowano: 10-12-2021, 15:18

Rodzice w Polsce rzadko dzielą się obowiązkami fifty-fifty. Kobiety wciąż przejmują większość z nich. Podczas pandemii – z jeszcze większym zaangażowaniem.

Pandemia wywróciła do góry nogami życie rodzinne, pracę, obowiązki, terminarze, plany i wakacje. Przede wszystkim uderzyła w rodziny. Jedne wygrały, lecz więcej rodzin, a zwłaszcza kobiet – przegrało.

– W początkowym okresie pandemii życie w rodzinie przypominało funkcjonowanie w kajucie podczas długiego rejsu. Zamknięci. Odizolowani, skazani tylko na siebie. Wszystkie nasze słabości i przywary, które w normalnym trybie były niezauważane, nie tyle zostały uwypuklone, ile pomnożone przez trzy. Chyba nikt nie przeszedł przez kryzys suchą stopą. Tarcia pojawiły się wszędzie. W wielu przypadkach okazało się, że dzieci nie znają swoich rodziców, a rodzice nic nie wiedzą o dzieciach. Oczywiście niektóre rodziny szybko zaczęły sobie radzić, nie przeżywając na co dzień konfliktów, kłótni czy większych problemów. Dla innych życie w takich warunkach stało się niemożliwe – opowiada Tomasz Starzyk z wywiadowni gospodarczej Dun & Bradstreet.

Z laptopem na kuchennym blacie

Patriarchat trzyma się mocno:
Patriarchat trzyma się mocno:
Nawet jeśli w początkowych miesiącach izolacji w wielu rodzinach mogło dojść do przetasowania obowiązków, wraz z odwilżą członkowie tych rodzin wrócili do starego modelu. Kobiety tradycyjne kierowane poczuciem obowiązku wzięły na siebie znakomitą większość domowych ról – uważa Tomasz Starzyk z wywiadowni gospodarczej Dun & Bradstreet.
materiały prasowe

Po wybuchu pandemii w sektorach notujących największe straty w zatrudnieniu – hotelarstwie, gastronomii itd. – zwolnienia w znacznym stopniu dotknęły kobiety. Wróciły więc do domu, przejmując na siebie opiekę nad potomstwem i prowadzenie gospodarstwa, często cofając się o wiele lat.

– W branżach, w których zwolnienia nie wystąpiły w tak dużym stopniu, kobiety, przechodząc na pracę zdalną, również często przejmowały domowe obowiązki w większym stopniu niż pracujący online mężczyźni – twierdzi Kinga Zacharjasz, dyrektorka zarządzająca pionu rozwoju produktów, strategii i decyzji kredytowych MŚP w BNP Paribas Bank Polska.

Teoretycznie – jak zwraca uwagę Tomasz Starzyk – w trudnych chwilach całkowitego lockdownu społeczeństwo powinno nauczyć się wymienności obowiązków, wzajemnego wsparcia, uzupełniania się. Z pewnością tak się stało w wielu rodzinach, aczkolwiek jej tradycyjny model przetrwał i nadal ma się dobrze.

– Nic, nawet pandemia, nie jest w stanie tego zmienić. Lata przyzwyczajeń biorą górę i bardzo trudno o zmianę. Nawet jeśli możemy mówić, że w początkowych miesiącach izolacji w wielu rodzinach mogło dojść do przetasowania obowiązków, wraz z odwilżą członkowie tych rodzin wrócili do starego modelu. Patriarchat trzyma się mocno, równouprawnienie runęło, a kobiety tradycyjnie kierowane poczuciem obowiązku wzięły na siebie znakomitą większość domowych ról – uważa Tomasz Starzyk.

Statystyki są bezwzględne. Jedno z badań pokazuje, że aż 60 proc. kobiet wylądowało w swojej pracy online z laptopem na kuchennym blacie.

– W większości to też kobiety przyjęły nową rolę – nauczyciela w zdalnej szkole swoich dzieci. Oczywiście jest wiele związków, w których ten podział miał charakter partnerski i nie można generalizować. Powrót do tradycyjnych ról jest też pokłosiem tego, że kobiety wciąż słabiej zarabiają, pełnią mniej istotnych funkcji zarządczych w firmach i ich praca uznawana jest za mniej ważną. Ale też my, kobiety, tkwimy w okowach stereotypów i same w te tradycyjne role wchodzimy – twierdzi Dorota Minta, psycholog i psychoterapeutka.

Raport „Nowe wartości na nowe czasy” przygotowany przez Gedeon Richter i Mobile Institute pokazuje, że rodzina jest najważniejsza dla młodych Polek, a prawie 30 proc. twierdzi, że poświęci dla niej wszystko.

– Można więc przypuszczać, że w sytuacji kryzysu wywołanego pandemią właśnie rodzina, a nie praca była wyborem dla wielu kobiet. Moim zdaniem te blisko dwa lata w wielu domach utrwaliły tradycyjną pozycję kobiety – strażniczki bezpiecznej rodziny – uważa Dorota Minta.

Po ubiegłorocznym wstrząsie rynek pracy względnie się ustabilizował. Obecnie w Polsce mamy do czynienia z niskim bezrobociem. Wielu pracodawców sygnalizuje problem z pozyskaniem i utrzymaniem kadry, co oznacza nowe możliwości i wyzwania zawodowe dla kobiet.

– Z drugiej strony rozwija się zupełnie nowe zjawisko najpierw zidentyfikowane w USA – tzw. great resignation. Pandemia, cofając ludzi do domu, przewartościowała ich życie osobiste i pracę. W rezultacie wiele osób zrezygnowało z dotychczasowej posady. Jedni pozostali w domach, inni zaczęli rozważać nowe możliwości kariery. To także może być ciekawy element zmiany na rynku pracy kobiet – mówi Kinga Zacharjasz.

Na barkach płci pięknej

Utrwalona tradycyjna rola:
Utrwalona tradycyjna rola:
Zamknięci w domach, z możliwością jedynie wirtualnego kontaktu, skupiliśmy się bardziej na rodzinie, na tym, co znane i zrozumiałe. Dlatego wydaje się, ze pandemia jednak utrwaliła nierówny podział obowiązków rodzicielskich – twierdzi Dorota Minta, psycholog i psychoterapeutka.
materiały prasowe

Czy pandemia rzeczywiście umocniła dotychczasowe podziały w opiece nad dziećmi? Psycholog powie: to zależy. Bywało bowiem różnie.

– W wielu związkach mężczyźni zauważyli, ile im umyka, jeśli chodzi o czas spędzony z dziećmi. Niektórzy do roli wożącego na zajęcia czy odbierającego z przedszkola dodali gotowanie obiadów, uczenie polskiego czy wymyślanie zabaw. W większości domów pandemia utrwaliła jednak tradycyjny podział ról. Psychologowie na całym świecie obserwują to zjawisko: kobiety ponoszą większy ciężar związany z rolami opiekuńczymi – tłumaczy Dorota Minta.

Psychoterapeutka zwraca uwagę, że z jednej strony mamy system wartości Polek, które stawiają rodzinę i jej bezpieczeństwo na pierwszym planie, ale z drugiej – mniej zarabiają, rzadziej mają wysokie stanowiska. Dlatego po wybuchu pandemii wiele z nich właściwie nie miało wyboru.

– Nie można też pominąć poczucia zagrożenia spowodowanego pandemią, bardzo specyficznego. Zazwyczaj kiedy dzieje się coś złego, szukamy wsparcia wśród przyjaciół, najbliższych, budujemy opiekuńczy krąg, który pozwala nam przetrwać zło. A my wiosną 2020 r. zostaliśmy odcięci od tych ludzi. Zamknięci w domach, z możliwością jedynie wirtualnego kontaktu, skupiliśmy się bardziej na rodzinie, na tym, co znane i zrozumiałe. Dlatego wydaje się, ze pandemia jednak utrwaliła nierówny podział obowiązków rodzicielskich – twierdzi Dorota Minta.

Nawet pary żyjące po partnersku zaczynają mieć problem z postępowym modelem, szczególnie kiedy pojawia się dziecko. Tomasz Starzyk zwraca jednak uwagę na tworzący się nowy podział. Kobiety wzięły na siebie rolę dbających o życie rodzinne wewnątrz. Sprzątanie, przygotowywanie posiłków, pranie, opieka nad dziećmi. Mężczyźni zdecydowanie chętniej angażują się we wszystko, co na zewnątrz: zakupy, wyjścia na pocztę i do urzędu, wymiana opon.

– Jednocześnie kobiety zostały w domu. Wzięły na siebie obowiązek wychowawczy, rezygnując z pracy zarobkowej. Dane statystyczne pokazują, że dzisiaj połowa kobiet nie jest aktywna zawodowo. Co martwi szczególnie, także – a może przede wszystkim – te w wieku produkcyjnym. Paradoksalnie to rezultat polityki socjalnej, która stwarza złudną iluzję opłacalności porzucenia pracy. Koszty tego będą ogromne. Nie tylko dla samym kobiet, ale także społeczne – podkreśla Tomasz Starzyk.

Bezwzględny rynek pracy

Nowe zjawisko:
Nowe zjawisko:
Pandemia, cofając ludzi do domu, przewartościowała ich życie osobiste i pracę. W rezultacie wiele osób zrezygnowało z dotychczasowej posady. Jedni pozostali w domach, inni zaczęli rozważać nowe możliwości kariery. To także może być ciekawy element zmiany na rynku pracy kobiet – mówi Kinga Zacharjasz, dyrektorka zarządzająca pionu rozwoju produktów, strategii i decyzji kredytowych MŚP w BNP Paribas Bank Polska.
materiały prasowe

– W wielu polskich domach widać rosnącą rolę ojca, zmiany idą powoli, ale ja chcę być optymistką, bo przecież obecni ojcowie są jednak znacznie bardziej obecni w wychowaniu dzieci niż nasi dziadkowie. Choć to niestety różni się mocno miedzy dużymi i małymi miastami, gdzie utrwalone są tradycyjne role kobiece i męskie. Świetnie, że coraz więcej organizacji, pracodawców aktywnie promuje ojcostwo, w tym urlopy rodzicielskie – w Banku BNP Paribas zachęcamy tatów, by się zrzeszali, tworzyli grupy, w których mogą rozmawiać o wyzwaniach ojcostwa, prowadzimy dla nich webinary. Wreszcie – doceniamy urlopy ojcowskie. Ten obszar jednak jest mocno powiązany z dojrzałością organizacji oraz dojrzałością całego społeczeństwa i na pewno mamy tu jeszcze długą drogę do przejścia – tłumaczy Kinga Zacharjasz.

Dorota Minta wylicza, że mniej niż 30 proc. mężczyzn korzysta z urlopu tacierzyńskiego. Ciągle też zaskoczeniem w pracy jest zwolnienie na opiekę nad dzieckiem brane przez ojca.

– W osiągnięciu tej równości z jednej strony hamulcem jest nasz ciągle tradycyjny pomysł na rodzinę i rolę kobiety, ale też realia, w jakich kobiety funkcjonują na rynku pracy. Znam firmy, w których kobieta po urodzeniu dziecka otrzymuje doskonałe warunki zatrudnienia, możliwość łączenia pracy i opieki nad dzieckiem, ale rzadziej się słyszy narrację w HR-ach o wsparciu ojców małych dzieci w opiece nad nimi. Kobiety ciągle mniej zarabiają, ciągle rzadziej awansują – opowiada Dorota Minta.

Jej zdaniem główna bariera tkwi jednak w psychice. Paradoksalnie, to najmłodsze kobiety podchodzą do swoich życiowych ról najbardziej konserwatywnie. Z kolei młodzi mężczyźni są motorem zmiany.

– Nie chcą być nieobecnymi, zapracowanymi ojcami. Chcą mieć realny udział w wychowaniu, kształtowaniu swoich dzieci. Taka postawa partnera dodaje kobiecie mocy. Oczywiście dużo przed nami, zarówno na rynku pracy, jak i w dziedzinie naszych relacji społecznych – przyznaje Dorota Minta.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Polecane