Korporacja musi, a bank się waha

Stocznia Gdynia ma dostać 20 mln zł ze stoczniowej korporacji na budowę kontenerowca. Miał pomóc Bank BPH, ale po tekście „PB” się waha.

Korporacja musi, a bank się waha

Katarzyna Jaźwińska
opublikowano: 01-06-2006, 00:00

Stocznia Gdynia ma dostać 20 mln zł ze stoczniowej korporacji na budowę kontenerowca. Miał pomóc Bank BPH, ale po tekście „PB” się waha.

Zgodnie z dotychczasową strategią stoczniową Korporacja Polskie Stocznie (KPS), należąca do Agencji Rozwoju Przemysłu (ARP), mogła liczyć na 60 mln zł kredytu z Banku BPH. Kwota okazała się jednak niewystarczająca, bowiem korporacja ma udzielić prawie 20 mln zł pożyczki pomostowej na budowę kontenerowca w Stoczni Gdynia. Potrzebuje więc większego limitu kredytowego.

Według informacji „PB”, bank nie jest jednak skory do wyłożenia dodatkowych pieniędzy. Powodem jest duże ryzyko polityczne związane z dalszym funkcjonowaniem ARP i KPS oraz samych stoczni.

Ryzyko polityczne

Nieoficjalnie dowiedzieliśmy się, że bank stał się wstrzemięźliwy po udzieleniu przez Arkadiusza Krężla, zdymisjonowanego szefa ARP, wywiadu „PB”, w którym przestrzegał przed roztrwonieniem aktywów agencji.

— Bank obawia się dużego ryzyka związanego z dalszym działaniem agencji — powiedziano nam nieoficjalnie w ARP.

Obecnie bowiem nie ma ona szefa i nie wiadomo, kto i kiedy zasiądzie w fotelu prezesa.

Przedstawiciele KPS zapewniają jednak, że porozumienie z bankiem jest możliwe.

— Mamy małe opóźnienie w przekazaniu środków. Prowadzimy jednak rozmowy z bankiem. Z pewnością zakończą się one sukcesem i w najbliższych dniach przekażemy stoczni pieniądze. Musimy dopełnić formalności — mówi Jerzy Konopka, wiceprezes KPS.

Bank BPH nie komentuje współpracy z KPS i ARP.

W rękach prezesa

Sprawa finansowania stoczni oraz sytuacji agencji może wyjaśnić się w najbliższych dniach. 5 czerwca odbędzie się posiedzenie rady nadzorczej ARP, która już trzeci raz przymierzy się do wyboru prezesa. Wśród kandydatów wymienia się Pawła Brzezickiego, byłego dyrektora Polskiej Żeglugi Morskiej (rada przesłuchiwała go już dwa razy), oraz Edwarda Nowaka, wiceprezesa agencji. Czy pojawi się ktoś jeszcze, tego nie wiadomo. Pewne jest jedno: jeśli nowy prezes będzie cieszył się zaufaniem rynków i instytucji finansowych, z kredytowaniem stoczni i korporacji nie będzie kłopotów. Jeśli nie, firmy mogą mieć kłopot.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Katarzyna Jaźwińska

Polecane