Kosmetyka kusi farmację

AT
opublikowano: 2012-07-06 00:00

Islandzki Actavis oraz Stem Cells Spin wchodzą na polski rynek dermokosmetyków. Nie będzie łatwo.

Z farmacji niedaleko jest do kosmetyków, co widać nie tylko na aptecznych półkach, ale również na rynku. Na kawałek z polskiego tortu dermokosmetycznego ostrzą sobie zęby dwaj gracze z rynku biomedycznego — Stem Cells Spin (SCS), polska spółka biotechnologiczna notowana na NewConnect, oraz Actavis, islandzki koncern farmaceutyczny.

Pierwsza chce podbić serca klientek kosmetykami marki Revitacell, wykorzystującymi odkryte i opatentowane komórki macierzyste MIC-1 (powstały z rosnących poroży jeleniowatych). Druga wchodzi nad Wisłę z linią Decubal, która już dzisiaj jest dostępna na innych europejskich rynkach. Islandczycy mają duże apetyty.

— Chcemy, aby Decubal stał się liderem na polskim rynku — mówi Izabela Zimmermann, prezes Actavis Polska.

Zdzisław Sabiłło z Pharma Business Administration nie jest zaskoczony planami Actavisu. Uważa, że po wejściu w życie ustawy refundacyjnej koncerny farmaceutyczne, gdzie tylko mogą, szukają utraconych zysków. Zapowiedzi koncernu to potwierdzają.

— Chcemy dynamicznie rozwijać sprzedaż produktów bez recepty. Wprowadzenie nowej marki jest elementem tej strategii — twierdzi Izabela Zimmermann.

Wynalazek polskich naukowców z SCS ekspansję zaczyna na rynku kosmetycznym. Dopiero w następnym etapie komórki z poroży jeleniowatych znajdą zastosowanie w farmacji. Konkurenci śpią spokojnie.

— Polski rynek dermokosmetyków jest silnie konkurencyjny. Co więcej, w tym obszarze pacjenci wybierają produkty, którym ufają, więc tym trudniej mają nowi gracze — twierdzi Leszek Kłosiński, prezes Oceanica.