Koszt uwodzenia klienta

Albert Stawiszyński
opublikowano: 14-02-2007, 00:00

Za odtwarzanie muzyki w naszych salonach dużo płacimy — mówi Ireneusz Wesołowski, szef Gymnasionu. Czy ma płacić więcej?

Żeby wszystko grało trzeba zapłacić. Ale komu?

Za odtwarzanie muzyki w naszych salonach dużo płacimy — mówi Ireneusz Wesołowski, szef Gymnasionu. Czy ma płacić więcej?

Do Ireneusza Wesołowskiego, byłego lekkoatlety —do dziś mistrza Polski w skoku wzwyż stylem przerzutowym (oficjalny rekord 2,21 m), a obecnie prezesa i współwłaściciela znanej ogólnopolskiej sieci klubów fitness Gymnasion — zapukali ostatnio pracownicy Związku Stowarzyszeń Artystów Wykonawców — STOART.

— Od wielu lat bardzo rzetelnie płacimy ZAiKS-owi i ZPAV-owi za korzystanie z muzyki odtwarzanej w naszych klubach. Nagle zgłosił się do nas STOART i też chce pieniędzy — mówi Ireneusz Wesołowski.

Sieć klubów Gymnasion liczy 14 salonów. Wkrótce otworzą się następne.

— Muzyka jest jednym z elementów, który zachęca klientów do korzystania z naszych klubów. Dlatego skrupulatnie płacimy za jej wykorzystanie i nadal chcemy to robić. Nie wiem jednak, czy muszę jeszcze płacić STOART-owi. Prowadzimy z nimi rozmowy. Tak naprawdę, to zacząłem się w tym gubić, komu i za co mam wnosić wynagrodzenie — uśmiecha się Ireneusz Wesołowski.

Różne organizacje

Problem opłat spędza sen z powiek niejednemu przedsiębiorcy. Wynagrodzenie za korzystanie z utworów ich autorzy czy wykonawcy mogą pobierać sami — na podstawie indywidualnej umowy z korzystającym z utworu. W ich imieniu najczęściej czynią to prywatne firmy (załatwiają m.in. wszelkie formalności, pobierają opłaty) lub organizacje zbiorowego zarządzania prawami autorskimi. Działają one w ten sposób, że najpierw pobierają wynagrodzenie od osób lub firm, które korzystają z muzyki, a następnie przekazują tak zebrane pieniądze twórcom, wykonawcom bądź producentom.

— Egzekwujemy tantiemy w imieniu tych twórców, którzy powierzyli nam swoje prawa pod ochronę. Chronimy w Polsce około 95 proc. światowego i polskiego repertuaru — wyjaśnia Damian Popielarz z ZAiKS-u.

Z kolei STOART zajmuje się pobieraniem wynagrodzeń za wykorzystywanie artystycznych wykonań. Natomiast ZPAV pobiera wynagrodzenie na rzecz producentów muzyki. Organizacje mogą pobierać wynagrodzenia za muzykę publicznie odtwarzaną z płyt CD, ale też puszczoną w telewizorze czy radiu. Organizacje ustalają wynagrodzenie według z góry ustalonych stawek. Jednak negocjować zawsze można. Gdy powstał pierwszy klub Gymnasion, jego szef sam poszedł do ZAiKS-u i ustalił opłatę.

— Wynegocjowaliśmy stałe ryczałtowe wynagrodzenie za korzystanie z muzyki — mówi Ireneusz Wesołowski.

Dobierz fachowo muzykę

Czy zawsze trzeba zapłacić? Tak. Ale są wyjątki. Na przykład radio czy telewizor mogą sobie grać w miejscu ogólnie dostępnym, jeżeli właściciel lokalu nie ma z tego korzyści majątkowych.

— W końcu klienci sklepu przychodzą, żeby kupić buty, a nie po to, aby uczestniczyć w wydarzeniu muzycznym — argumentowali kilka lat temu prawnicy Baty, gdy sprzedawca butów nie chciał płacić ZAiKS-owi za odtwarzaną muzykę w swoich sklepach. Sędziowie jednak tych argumentów nie uznali i Bata musiała ZAiKS-owi zapłacić.

W praktyce przedsiębiorcom trudno udowodnić, że nic z tego nie mają, gdyż wiarygodne badania potwierdzają, że puszczana w sklepach muzyka może zwiększać sprzedaż.

— Wpływa na klientów, sprawia, że są bardziej szczęśliwi, zapominają o problemach, relaksuje ich. Dzięki temu zostają w sklepie dłużej i przychodzą chętniej — mówi Aleksandra Potrykus, dyrektor ds. sprzedaży Mood Media Group w Polsce.

Ta międzynarodowa spółka dostarcza muzykę do sieci handlowych i innego biznesu. Z jej usług korzystają m.in. H&M, Orsay, Adidas, Puma, McDonald’s, Statoil. Ale praktyka bywa różna.

— Przy wyborze muzyki korzystamy z pomocy fachowców, w szczególności didżejów. Zdarza się, że sprowadzamy płyty CD z zagranicy, np. na potrzeby zajęć na rowerach — wyjaśnia Ireneusz Wesołowski.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Albert Stawiszyński

Być może zainteresuje Cię też:

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Kariera / Koszt uwodzenia klienta