Kosztowna spuścizna parlamentu

Adam Sofuł
08-10-2007, 00:00

Ostatnie tygodnie przed decyzją o skróceniu kadencji Sejm poświęcił na hurtowe uchwalanie ustaw. Nie ma się więc czemu dziwić, że prezydent Lech Kaczyński teraz hurtowo je podpisuje. Są wśród nich ustawy o różnym ciężarze gatunkowym, ale z tego podpisywanego obecnie pracowicie przez prezydenta pakietu ustaw układa się podsumowanie mijającej kadencji parlamentu.

Prezydent podpisał nowelizację ustawy o PIT, wprowadzającą ulgę w podatku na każde dziecko. Ustawa ta miała być wyrazem prorodzinnej polityki rządu PiS, ale wysokość ulgi jest przypadkowa. Rząd proponował 572 zł, podczas obrad Marek Jurek przebił tę stawkę dwukrotnie (niby dlaczego nie czterokrotnie). Prezydent mógłby wprawdzie ustawę zawetować, ale wówczas przed wyborami nie byłoby ulgi. W podpisanym pakiecie znalazła się też ustawa przedłużająca o rok obecne zasady przechodzenia na wcześniejszą emeryturę. Przedłużająca — bo rząd i posłowie nie zdążyli opracować nowych zasad. Koszty tego spóźnienia odczujemy wszyscy. Podobnie jak brak reformy finansów publicznych.

Marszałek Sejmu Ludwik Dorn namawia kluby parlamentarne do stworzenia legislacyjnego testamentu Sejmu — listy ustaw, nad którymi prace były na tyle zaawansowane, że w nowej kadencji mogłyby się toczyć szybciej. Po 21 października posłowie nowej kadencji muszą zająć się nie tylko testamentem, ale też realnym spadkiem. Ustawami, nad którymi Sejm nie zdążył rozpocząć prac, a powinien. I to wiele kadencji temu.

Adam Sofuł

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Adam Sofuł

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Puls Inwestora / Kosztowna spuścizna parlamentu