Koszty determinują jakość relacji

Większość giełdowych spółek nie ma świadomości korzyści, jakie dają dobre kontakty z inwestorami

Relacje inwestorskie nie mają przełożenia na wynik, więc poniesione koszty się nie zwrócą — tak uważają niektórzy przedstawiciele spółek, którzy wzięli udział w ankiecie, przeprowadzonej na zlecenie Ministerstwa Skarbu Państwa. Nic bardziej błędnego — pokazują jednak badania z rynków zagranicznych.

Nakłady kontra korzyści

Z raportu firmy Rivel Research Group, która specjalizuje się w badaniach na rynku kapitałowym, wynika, że w ocenie zdecydowanej większości analityków instytucji finansowych dobre relacje inwestorskie mają wpływ na wycenę firm, a premia z tego tytułu może sięgnąć 10 proc. Jeśli natomiast relacje są złe, przeciętne dyskonto wynosi 15 proc. Podobnych badań było więcej, a wnioski okazały się zbieżne. Ponad połowa analityków, ankietowanych na zlecenie kanadyjskiej giełdy 2011 r., przyznała jakości relacji inwestorskich notę między 6 a 8 w dziesięciopunktowej skali, odzwierciedlającej wagę danego czynnika przy podejmowaniu decyzji inwestycyjnych. Częściej niż rzadziej jest to decyzja „kupuj”, co potwierdzają wnioski z analizy notowań spółek, wyróżnianych przez branżowy „IR Magazine” — akcje nominowanych przynosiły ponadprzeciętne stopy zwrotu zarówno w roku, w którym tę nominację otrzymywały, jak i w roku kolejnym. Podobne wnioski przynosi porównanie stóp zwrotu z akcji firm z czołówki w kategorii „Relacje z inwestorami” rankingu Giełdowa Spółka Roku, przeprowadzonego przez TNS Polska na zlecenie „Pulsu Biznesu” (patrz obok). Jak tłumaczyć tę zależność? Nawiązanie relacji to większe zainteresowanie analityków i inwestorów, którzy z bardziej dostępnymi i wiarygodnymi informacjami czują się pewniej, oceniając perspektywy firm. Poprawia się płynność obrotu, zmniejsza ryzyko, przypisywane danym walorom, a tym samym spada koszt kapitału.

Z wężem w kieszeni

Tej więzi nie dostrzega wielu przedstawicieli giełdowych spółek, odpowiedzialnych za relacje inwestorskie. Niechęć do ponoszenia dodatkowych kosztów w tym zakresie jest przy tym szczególnie widoczna w przypadku spółek o niskim free float. Mniej więcej jedna trzecia spółek nie ma nawet wyodrębnionych funduszy w budżecie na RI. Delegowanie osoby odpowiedzialnej za ten obszar działalności to oczywisty koszt dla spółki. Tym bardziej dolegliwy, im jest ona mniejsza. Nie dziwi więc, że w wielu małych spółkach, zwłaszcza tych z NewConnect, osobą zajmującą się relacjami jest prezes lub jeden z członków zarządu. Niemal połowa emitentów, którzy wzięli udział w badaniu, ma zaś tylko jednego pracownika, który przynajmniej połowę swojego czasu poświęca na kontakty z inwestorami. Czterech lub więcej takich pracowników zadeklarowało tylko 3,5 proc. spółek. Połowa emitentów prowadzi działania z zakresu RI przy stałej lub okazjonalnej współpracy z wyspecjalizowaną firmą zewnętrzną i jest to odsetekwiększy niż tych, którzy działają zupełnie bez wsparcia z zewnątrz. Jedną z przyczyn, dla których spółki nie korzystają z zewnętrznego, fachowego doradztwa, jest przekonanie, że prowadzenie RI nie jest aż tak skomplikowane, by wsparcie zewnętrzne było potrzebne. Jednocześnie doradztwo z obszaru RI postrzegane jest jako usługa droga, a zważywszy, że w wielu spółkach sam fakt prowadzenia komunikacji z rynkiem traktowany jest wyłącznie w kategoriach dodatkowego kosztu, zwycięża dbałość o to, by był on możliwie niski.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Kamil Kosiński, KZ

Być może zainteresuje Cię też:

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy

Puls Biznesu

Puls Inwestora / Koszty determinują jakość relacji