Kowalewski będzie czytał w Matrasie

Jerzy Kowalewski, kontrowersyjny twórca m.in. Trafficu, ma zostać nowym właścicielem sieci Matras. Na rynku książki szykuje się zamieszanie

Chętnych było czterech, ale w końcu na placu boju został tylko jeden. Według informacji „Pulsu Biznesu”, Matras, wicelider polskiego rynku księgarń, zostanie przejęty przez spółkę Nowe Powierzchnie, za którą stoi Jerzy Kowalewski. To przedsiębiorca dobrze znany w branży, stworzył warszawski Traffic Club, działający do ubiegłego roku największy salon multimedialny w Polsce. Do zawarcia transakcji ma dojść jeszcze w tym tygodniu, a jej wartość — według naszych źródeł — będzie oscylować wokół 40 mln zł. Na sieć ochotę miały mieć też: Wydawnictwo Znak, Firma Księgarska Olesiejuk oraz konsorcjum kilku wydawnictw, m.in. Prószyński i S-ka i Sonia Draga. Informacji o zawarciu transakcji do zamknięcia tego wydania „PB” nie potwierdził Mariusz Rutowicz, prezes Matrasa — ale też im nie zaprzeczył.

NOWY POCZĄTEK: Kierowany przez Mariusza Rutowicza Matras intensywnie szukał kupca już od roku, ale na przeszkodzie stawały m.in. konflikty między akcjonariuszami. Na sieć księgarń chętkę miały wydawnictwa i literaccy hurtownicy, ale według naszych źródeł przebił ich Jerzy Kowalewski. [FOT. TR]
Zobacz więcej

NOWY POCZĄTEK: Kierowany przez Mariusza Rutowicza Matras intensywnie szukał kupca już od roku, ale na przeszkodzie stawały m.in. konflikty między akcjonariuszami. Na sieć księgarń chętkę miały wydawnictwa i literaccy hurtownicy, ale według naszych źródeł przebił ich Jerzy Kowalewski. [FOT. TR]

Nowy rozdział

Transakcja, jeśli do niej dojdzie, będzie wymagała zgody UOKiK. Do tej pory większościowym akcjonariuszem Matrasa były fundusze z amerykańskiej grupy SEAF, a mniejszościowe pakiety mieli m.in. współtwórca sieci Jan Sieracki i kierujący nią obecnie Mariusz Rutowicz.

— Nowy właściciel już zadeklarował, że szybko — i w znaczącej skali — wesprze finansowo spółkę, co ma pozwolić na realizację inwestycji i uregulowanie należności wobec wydawców, których Matras dziś spłaca ze sporym poślizgiem — twierdzi nasz informator.

Matras — podobnie jak w ubiegłym roku — na początku wakacji ma problemy z regularnym płaceniem wydawcom beletrystyki czy albumów. Wszystko dlatego, że przed zaczynającym się sezonem podręcznikowym — który dla branży księgarnianej jest okresem żniw — musi kupować książki od wydawców edukacyjnych za gotówkę. Czy bez pieniędzy nowego akcjonariusza druga największa sieć na polskim rynku mogłaby upaść?

— Nie ma takiego ryzyka — prowadziliśmy zaawansowane rozmowy z kilkoma bankami, otrzymaliśmy promesę na co najmniej kilka milionów kredytu — to ograniczyłoby wyzwanie, związane z sezonowością i obniżeniem płynności. Teraz większego problemu też zresztą nie ma — w miarę możliwości systematycznie płacimy wydawcom, ale chcę, by zrozumieli, że żyjemy w symbiozie. Jeśli np. rotacja ich książek trwa 240 dni, to nie możemy płacić faktur po 120. Pozycja negocjacyjna Matrasa w takich rozmowach — w związku z trwającym procesem sprzedaży — nie była ostatnio zbyt mocna, ale liczę na to, że wraz z przyjściem nowego właściciela to się zmieni — mówi Mariusz Rutowicz.

Długa inwestycja

Matras działa na rynku od początku lat 90. W akcjonariacie szybko pojawiły się fundusze z grupy SEAF, inwestujące w małe i średnie przedsiębiorstwa, głównie w krajach dawnego bloku wschodniego. Stopniowo zwiększały zaangażowanie, uzyskując kontrolę nad spółką. Inwestycja w polskie księgarnie była, jak na funduszowe standardy, bardzo długa.

— SEAF był dość biernym akcjonariuszem, przez lata angażował coraz większe pieniądze w spółkę, ale brakowało mu strategii, pomysłu na jej szybszy rozwój i sensowne wyjście z inwestycji — ocenia menedżer z branży, zastrzegający anonimowość.

W sprzedaży Matrasa nie pomagał też konflikt między dotychczasowymi akcjonariuszami.Jak pisaliśmy w lutym, twórcy sieci, w tym jej wieloletni prezes Jan Sieracki, nie byli zadowoleni z kierunku, obranego przez spółkę pod wodzą Mariusza Rutowicza, i tego, w jaki sposób przeprowadzana była restrukturyzacja. Doszło do tego, że spółka przygotowała pozew przeciw jednemu z mniejszościowych akcjonariuszy, oskarżając go o oczernianie jej przed dużymi pożyczkodawcami.

Nieznany kierunek

Tymczasem Jerzy Kowalewski od lat wzbudza kontrowersje w branży książkowej. Karierę w biznesie zaczął u schyłku PRL-u. W 1986 r. założył firmę Konsbud, która stała się potentatem w handlu hurtowym, ale w 1992 r. spektakularnie upadła. Jerzego Kowalewskiego skazano wtedy prawomocnie m.in. za wykorzystanie kredytów niezgodnie z przeznaczeniem. Potem angażował się w rozmaite biznesy — jest właścicielem m.in. Konsmetalu, produkującego sejfy i kasy pancerne. Stworzył też Traffic Club, przez ponad dekadę działający w warszawskim Domu Towarowym Jabłkowskich. Gdy przedwojenni właściciele odzyskali w końcu mienie, został z niego eksmitowany. Mariusz Rutowicz podkreśla, że decyzje dotyczące przyszłości spółki będą należały do nowego głównego akcjonariusza.

— Matras, który przeszedł w ostatnich latach głęboką restrukturyzację i poza książkami zaczął sprzedawać m.in. bardziej rentowne artykuły szkolne, potrzebuje jeszcze poważnych inwestycji w logistykę — która dziś, przy niezautomatyzowanym magazynie centralnym w Warszawie, jest zbyt kosztowna — i nowy system informatyczny. Sieć jest jednak w dobrej kondycji, tylko nieco ponad 5 proc. ze 174 księgarń nie zarabia na siebie. W ubiegłym roku przy ponad 220 mln zł przychodów mieliśmy 8 mln zł zysku EBITDA, w tym roku może on skoczyć do 10-11 mln zł — mówi Mariusz Rutowicz.

Sklep internetowy Matrasa odpowiada już za 8 proc. przychodów spółki, ale nie oznacza to, że tempo rozwoju sieci księgarń zwolni. Ma być wręcz przeciwnie.

— Jesteśmy przygotowani do otwierania ok. 35 placówek rocznie, tak jak robiliśmy to w latach 2011-12. Myślimy o franczyzie i umowach ajencyjnych. Na rynku książki, m.in. pod wpływem wprowadzenia rządowego podręcznika dla najmłodszych klas, szykują się spore zmiany i najsłabsi będą z niego wypadali. Dla dużych graczy to szansa na zdobycie większego kawałka rynku. Wierzę, że w przyszłym roku pod względem liczby placówek będziemy więksi niż nasz główny konkurent — mówi Mariusz Rutowicz.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Marcel Zatoński

Być może zainteresuje Cię też:

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy

Puls Biznesu

Inne / Kowalewski będzie czytał w Matrasie