KPMG Consulting zmienił nazwę

Małgorzata Birnbaum
opublikowano: 2002-10-04 00:00

Od wczoraj konsultingowy dział KPMG nazywa się BearingPoint. Na stworzenie nowej marki spółka wydała kilka milionów dolarów, ale jej rozreklamowanie może kosztować nawet 40 mln USD (166 mln zł).

BearingPoint, do wczoraj KPMG Consulting, wydał na stworzenie nowej marki 5-6 mln USD (20,8- -24,9 mln zł). Jej rozreklamowanie będzie kosztować 20-40 mln USD (83-166 mln zł).

— Mamy dość niskie koszty, bo skoncentrowaliśmy się na klientach, ich pracownikach i partnerach — tłumaczy Randolph Blazer, dyrektor zarządzający KPMG Consulting.

Nazwę wybrano spośród 550 propozycji pracowników i specjalistów. Jedna z nich to Blazer, bo nazwisko szefa kojarzy się pracownikom z szybkością („blaze” to płonąć), ale jest już ona zarezerwowana dla produkowanych przez Chevroleta samochodów sportowych. Brand BearingPoint (w terminologii nawigacyjnej ustalanie kierunku) może okazać się trudny do przyjęcia w 134 krajach, w których KPMG operuje, bo osobom nieanglojęzycznym trzeba go będzie przetłumaczyć. W Polsce dział konsultingowy jeszcze nie oddzielił się od KPMG, więc zmiana nazwy pozostanie niezauważona.

— Gdybyśmy wydzielili konsulting i połączyli go z firmą amerykańską, jak zrobił dział niemiecki, przyjęlibyśmy nazwę BearingPoint. Istnieją jednak inne opcje: możemy połączyć się z jakąś spółką konsultingową. Postąpił tak na przykład dział z Wielkiej Brytanii — mówi Andrzej Gojny, partner w KPMG Consulting.

KPMG Consulting jako ostatnia spośród firm konsultingowych związanych z audytorami z Wielkiej Piątki zmienia image. Dzięki temu nie będzie kojarzona z firmami audytorskimi i aferami księgowymi. To właśnie po ujawnieniu roli Andersena w bankructwie koncernu energetycznego Enron konieczne stało się wyraźne oddzielenie działalności audytorskiej od doradczej. Deloitte Consulting już niedługo przemianuje się na Braxton. Accenture przegrał sprawę o nazwę z Andersenem. PricewaterhouseCoopers myślał o zmianie marki działu konsultingowego na Monday. W końcu jednak dział sprzedano IBM i o dość nieszczęśliwej nazwie (przecież nikt nie lubi poniedziałku) zapomniano. Dział konsultingowy Ernst & Young nie musiał wydawać dużo na zmianę marki, bo został przejęty przez znaną na Zachodzie Cap Gemini. Marka nie została zmieniona, lecz poszerzona. Koszty integracji po połączeniu obu firm wyniosły w 2000 r. 55 mln EUR (224,9 mln zł).