Kradzieże podnoszą popularność POS-ów
Ceny półek i regałów są bardzo zróżnicowane
NIEDOCENIONA MOŻLIWOŚĆ: Katarzyna Sobańska z firmy Jansen Polska zauważa, że POS-y bywają traktowane przez handlowców jako dodatkowy, niepotrzebny grat, a nie element efektywnie zwiększający sprzedaż. fot. Małgorzata Pstrągowska
Producenci skarżą się, że handlowcy niezbyt przychylnie patrzą na ustawianie w ich sklepach firmowych półek czy regałów, tzw. POS-ów. W naszym kraju częściej niż na Zachodzie korzystają z nich firmy kosmetyczne, wykorzystując je do prezentacji próbek. Powód jest prozaiczny: klienci kradną darmowe upominki dołączane do towarów na sklepowych półkach.
Ceny POS-ów są bardzo zróżnicowane.
— Najmniejsze kosztują około 5 zł. Za duże stojaki, które swobodnie można ustawić na podłodze sklepu, trzeba zapłacić powyżej 150 zł — tłumaczy Paweł Prusakowski z firmy Plexima.
Katarzyna Sobańska z firmy Jansen Polska dodaje, że wielkie POS-y, w formie regałów, mogą kosztować ponad 300 zł. Są nawet takie, których cena przekracza 2 tys. zł.
Różne materiały
Cena POS-ów zależy również od rodzaju materiału, z którego są wykonane. Do ich wyrobu stosuje się głównie plexi oraz różne rodzaje plastików, a także tekturę. Najdroższe wytwarza się z metali, np. stali, aluminium oraz miedzi i mosiądzu. Każdy z tych materiałów ma swoje wady i zalety.
— Z plexi można zrobić wiele rzeczy. Jednak specyfika tego materiału ogranicza wypuszczanie zbyt długich serii. Praktycznie nie produkuje się więcej niż tysiąc sztuk poszczególnych wzorów — twierdzi Paweł Prusakowski.
Katarzyna Sobańska dodaje, że techniki wtryskowe umożliwiają tworzenie serii nawet po kilkaset tysięcy egzemplarzy. W tym wypadku ograniczona zostaje różnorodność propozycji. Bardzo wygodne są POS-y z tektury. Jeszcze kilka lat temu były one zdecydowanie najpopularniejsze. Ich atutem jest niska cena, wadą natomiast mała trwałość.
Kremy, pigułki i chipsy
— Zainteresowanie POS-ami rośnie na naszym rynku z każdym rokiem, zwłaszcza wśród producentów z branży spożywczej i kosmetycznej — opowiada Katarzyna Sobańska.
Ci ostatni wykorzystują je przeważnie do prezentacji próbek. Na Zachodzie są one zwykle dołączane do większości kosmetyków. U nas sprzedawcy wolą je prezentować oddzielnie, ponieważ obawiają się ich kradzieży.
— Bardzo dużym odbiorcą POS-ów jest również przemysł farmaceutyczny. Firmy z tej branży muszą wyróżniać swoje produkty, które są najczęściej pakowane w niewielkie pudełka, wymagające dodatkowej prezentacji — mówi Paweł Prusakowski.
Katarzyna Sobańska dodaje, że POS-y chętnie wykorzystuje również przemysł spożywczy do eksponowania batonów i chipsów.
Cenne miejsce
Wielu producentów skarży się, że sklepy nie zawsze chętnie zgadzają się na umieszczanie przedmiotów służących do prezentacji produktów. Często traktują to jako dodatkowy element, który zagraca powierzchnię handlową. Zupełny brak zainteresowania taką prezentacją przejawiają supermarkety. Niektórzy sprzedawcy wymagają nawet opłat za umieszczenie POS-ów. Uważają, że jest to ich dodatkowa usługa reklamowa, za którą należy się gratyfikacja. Katarzyna Sobańska dodaje, że w sklepach trwa bez przerwy walka o miejsce. Dlatego nieraz handlowcy wolą kartonowe POS-y, zamiast eleganckich i trwałych z tworzyw sztucznych. Te pierwsze można bez problemu po krótkim czasie wyrzucić na śmietnik.
Grzegorz Zięba