Krajowe TFI: to początek hossy

Anna Borys
opublikowano: 24-11-2008, 00:00

Przeceniony ostatnio rynek obligacji skarbowych odbija od dna

Minął już prawie miesiąc od nerwowych sesji, kiedy niemal w jednej chwili załamały się notowania polskich obligacji skarbowych. Co odważniejsi analitycy mówili wtedy, że spadki cen są tak duże, jakby Polska miała zbankrutować. Rentowność popularnych dwuletnich papierów skoczyła z 6,1 proc. do 7,8 proc. A wszystko za sprawą uciekającej w popłochu zagranicy, która przestraszyła się kłopotów Węgrów.

Na szczęście już po strachu. Sytuacja, choć powoli, jednak wraca do normalności. Kto miesiąc temu wykazał się odwagą i kupił obligacje, dzisiaj nie żałuje. Obecnie rentowność dwulatek wynosi 6,5 proc., a dziesięciolatek 6,4 proc. Na rynku międzybankowym wciąż utrzymuje się jednak niska płynność. Analitycy wierzą, że z miesiąca na miesiąc będzie lepiej.

O tym, że ceny krajowych obligacji powoli rosną najlepiej wiedzą klienci funduszy inwestycyjnych. W większości przypadków od kilku tygodni liczą już zyski. Najlepiej w ostatnich czterech tygodniach wypadł subfundusz Allianz Obligacji. Wypracował w tym czasie aż 9,9 proc. zysku (przez ostatni rok zarobił 7,8 proc.). Powody do zadowolenia mają też klienci funduszu PKO/Credit Suisse Obligacji Długoterminowych. W ostatnim miesiącu zarobili 6,5 proc., a w ostatnim roku aż 14,6 proc.

Niestety, nie wszystkie fundusze krajowych obligacji świętują. W tej kategorii negatywnie wyróżniają się dwa produkty SEB TFI. Subfundusz SEB 2 Obligacji i Bonów Skarbowych przyniósł w ostatnim miesiącu aż 15,2-procentową stratę, a jego brat — subfundusz SEB 5 Obligacji Skarbowych 5-procentową stratę. Wiąże się to z zaangażowaniem produktów w obligacje związane z ryzykownym rynkiem rosyjskim. Pomijając te dwa fundusze, polskie fundusze obligacji w ostatnich czterech tygodniach zarobiły średnio 1 proc., a w ostatnim roku 3,6 proc.

Co dalej z cenami obligacji? Zarządzający z TFI są optymistami. Ceny papierów skarbowych będą w najbliższych miesiącach rosły. Przyczynią się do tego słabsze dane makroekonomiczne. To bowiem argumenty dla Rady Polityki Pieniężnej, aby obniżyć w końcu stopy procentowe (nawet o 1,5 pkt. proc. w najbliższym półroczu). Dodatkowo powinna poprawić się płynność na rynku międzybankowym, gdzie instytucje handlują obligacjami. Dobrą wróżbą są powoli spadające stawki pożyczek (tzw. WIBOR). Ponadto, wraz z poprawą nastawienia do rynków wschodzących, możemy liczyć na powrót kapitału zagranicznego. Obecnie polskie papiery mają atrakcyjne ceny, zwłaszcza w porównaniu z zachodnimi.

Trzeba też wspomnieć o ryzyku. Kryzys finansowy raczej osiągnął już szczyt. Z tego tytułu wahań kursów nie należy się spodziewać. Analitycy, zwłaszcza zagraniczni, wskazują jednak, że zagrożeniem dla krajowego rynku obligacji może okazać się zbyt optymistyczny budżet na przyszły rok. Jeśli polska gospodarka będzie rosła dużo wolniej, niż zakłada rząd, grozi nam dziura budżetowa. Wtedy skarb państwa będzie musiał ją załatać emisją obligacji. Większa podaż może wyhamować wzrost ich cen.

Brak pieniędzy i chętnych

Tomasz Kurkowski

zarządzający SEB TFI

Obecnie są silne oczekiwania obniżek stóp procentowych. Kontrakty forward (FRA) sugerują, że w najbliższym półroczu stopy spadną o 1,5 pkt. proc. To oznacza sześć obniżek o 25 pkt. baz. co miesiąc albo trzy cięcia o 0,5 proc. co dwa miesiące. To teoretycznie dobra wiadomość. Oczekiwania te są jednak w cenach. Zazwyczaj RPP podejmowała decyzje po długotrwałych analizach. Nie zmieniała stóp dynamicznie, w reakcji na wczesne sygnały z gospodarki. To stwarza zagrożenie, że oczekiwania inwestorów są zbyt wygórowane. Nie zmienia to faktu, że przynajmniej do I kw. ceny obligacji wzrosną, bo dane makroekonomiczne będą coraz słabsze. Wzrosty cen obligacji może jednak stłumić nadal niska płynność na rynku. Nie ma wielu chętnych do kupowania. TFI nie dysponują wolnym kapitałem. OFE robią zakupy, ale bardzo ostrożnie. Urzymuje się ujemne saldo przepływów z zagranicą. Ceny może hamować zbyt optymistyczny budżet. Jeśli okaże się w przyszłym roku, że potrzebne są dodatkowe pieniądze, resort finansów może zdecydować o dużych emisjach obligacji.

Wzrosną ceny i zyski

Marek Mikuć

dyrektor inwestycyjny Allianz TFI

W przeciwieństwie do konkurencji zainwestowaliśmy w długoterminowe papiery. Właśnie one były najbardziej narażone na spadki cen w połowie października. Dlatego także teraz silnie odrabiają straty. Warto zauważyć, że ceny jeszcze nie osiągnęły poziomów z początku października, sprzed załamania. Zarobiliśmy także na obligacjach niemieckich. Tamtejszy rynek nie wahał się tak silnie jak krajowy. Dodatkowo w czasie październikowej paniki na rynkach wschodzących, kapitał płynął właśnie do najbezpieczniejszych papierów — obligacji europejskich i USA. Ceny zagranicznych papierów rosły także z powodu recesji i obniżek stóp procentowych.

Najbliższe miesiące powinny okazać się bardzo dobre dla krajowych obligacji. Po ostatnich kłopotach związanych z odwrotem kapitału od rynków wschodzących, osłabieniem złotego i utratą płynności sytuacja stabilizuje się. W dłuższej perspektywie czeka nas cykl obniżek stóp. Czy doczekamy się pierwszej obniżki w tym roku, czy w przyszłym, nie ma znaczenia. Ceny obligacji i tak wzrosną. Dodatkowo, gdy poprawi się nastawienie do rynków wschodzących, krajowe papiery sta-

ną się atrakcyjne dla zagranicy.

Anna Borys

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Anna Borys

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu