Krajowi przewoźnicy idą na GPW po miliardy

Adrian Boczkowski
31-03-2008, 00:00

Dobre firmy, które racjonalnie wycenią akcje, znajdą nabywców w każdych warunkach rynkowych. Potwierdziła to Trakcja Polska, która wprawdzie obniżyła cenę emisyjną, ale uzyskała od inwestorów aż 120 mln zł. Czy sukces spółki budującej infrastrukturę kolejową powtórzą LOT, czy PKP Intercity? Tego nie wiadomo. Obie państwowe firmy zarabiają jednak coraz więcej i funkcjonują na rosnących rynkach. Wydaje się, że najlepsze przed nimi. Im szybciej zostaną przeprowadzone ich oferty publiczne, tym więcej inwestorzy będą mogli zarobić.

Szkoda, że z upublicznieniem krajowego operatora lotniczego i kolejowego nie spieszy się zbytnio Skarbowi Państwa. To jednak konieczność, bo bez finansowego wsparcia firmy nie wykorzystają potencjału. LOT potrzebuje zastrzyku finansowego po bankructwie inwestora strategicznego, a PKP Intercity (obsługuje m.in. pociągi osobowe EuroCity, InterCity i ekspresy) brakuje setek milionów złotych na przygotowanie się do liberalizacji rynku kolejowego w UE (2010 r.).

LOT miał pojawić się na GPW już w 2001 r. Do debiutu nie doszło. Finansowanie rozwoju miał zapewnić przewoźnikowi inwestor strategiczny SAirGroup (SwissAir). Gdy szwajcarska firma upadła, wróciły szanse na upublicznienie LOT. Na przelotach można coraz więcej zarabiać, na co wskazują rosnące w trzycyfrowym tempie zyski wielu linii lotniczych. Ta tendencja, zdaniem wielu ekspertów, powinna potrwać jeszcze przynajmniej kilka lat. Jeśli porówna się LOT z niemiecką Lufthansą, która jest notowana we Frankfurcie, to polska spółka ma spory potencjał. W zeszłym roku zysk netto LOT wzrósł o 437 proc. do 161 mln zł. Gdyby wyceniać polską spółkę na podstawie wskaźnika cena do zysku niemieckiego przewoźnika, byłaby warta obecnie około 730 mln zł (c/z 4,6). Jednak z uwagi na liczbę pasażerów, mogłoby to być nawet cztery razy więcej. W planowanej ofercie może znaleźć się kilkadziesiąt procent istniejących akcji i papiery nowej emisji warte setki mln zł.

Ciekawa może okazać się również oferta PKP Intercity (w całości należy do Skarbu Państwa). Spółka zamierza wydać w dwa lata 2,7 mld zł na zakup lokomotyw i wagonów oraz remonty już posiadanych składów. Z emisji nowych akcji (ma nastąpić w I półroczu 2009 r.) przewoźnik spodziewa się otrzymać 500 mln zł. Kolejne 600 mln zł ma pochodzić z kredytów, a 700 mln zł — z dofinansowania unijnego. Brakujące 800 mln zł PKP InterCity zamierza wysupłać z własnej kieszeni. Oferta publiczna akcji będzie jednak warta około miliarda, gdyż skarb państwa zamierza sprzedać mniejszościowy pakiet istniejących akcji (do 49 proc. kapitału). Superszybkie pociągi, których wprowadzenie na polskie torowiska zapowiada PKP InterCity, powinny oznaczać dla firmy „turbo” w zyskach. Już teraz nie jest źle. W zeszłym roku spółka zarobiła na czysto 53 mln zł (65,7 proc. więcej niż rok wcześniej) przy 1,1 mld zł przychodów (wzrost o 8,8 proc.). W tym roku zysk ma wzrosnąć do 60 mln zł.

Przyszli akcjonariusze PKP Intercity powinni skorzystać na równaniu rentowności PKP InterCity do europejskich konkurentów. A ta jest zdecydowanie wyższa. Proporcjonalnie lepsze rezultaty osiągają nawet uniwersalne koleje, nie mówiąc o operatorach dalszego zasięgu. Należy spodziewać się również utrzymania przez przynajmniej kilka kolejnych lat tendencji wzrostu liczby pasażerów PKP InterCity o blisko 10 proc. rocznie (obecnie to niemal 12 mln). Przewoźnik będzie musiał rywalizować o klientów z tanimi liniami lotniczymi, jednak walka ta nie wydaje się z góry przegrana. Tanie linie muszą podnosić ceny usług, ponieważ większość z nich cały czas jest pod kreską.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Adrian Boczkowski

Najważniejsze dzisiaj

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Transport i logistyka / / Krajowi przewoźnicy idą na GPW po miliardy