Krajowy związek bankrutów

opublikowano: 13-03-2013, 00:00

Spółki, która w zamyśle Władysława Serafina miała zapewnić finansowanie kółkom rolniczym, nie stać nawet na upadłość

Ujawnione przez „PB” bezprawne wykorzystanie dotacji z budżetu państwa na spłatę prywatnych kredytów, poruszanie się samochodem bez prawa jazdy i groźba wyrzucenia z PSL to niejedyne kłopoty Władysława Serafina, szefa Krajowego Związku Rolników, Kółek i Organizacji Rolniczych. Na bohatera słynnych „taśm PSL” cień rzucają też okoliczności bankructwa spółki Centrum Informatyczne Kółek Rolniczych (CIKR). Rządzone przez Serafina kółka rolnicze są bankrutem od prawie dziesięciu lat.

Zobacz więcej

Władysław Serafin rozmawiał z nami, ale potem odmówił zgody na publikację wypowiedzi. W oświadczeniu napisał, że zainteresowanie m.in. „PB” to rezultat dobrze zorganizowanej kampanii medialnej, której celem jest jego zdyskredytowanie. Zapowiedział też, że odniesie się do opisanych przez nas spraw po publikacji. [FOT. GK]

To dlatego działają za pośrednictwem powiązanych z nimi fundacji i spółek. Te jednak, prędzej czy później, też popadają w tarapaty finansowe i nie spłacają długów. Jednym z takich podmiotów jest CIKR. 5 lutego 2013 r. sąd oddalił wniosek o upadłość spółki ze względu na brak jakiegokolwiek majątku, nawet na koszty postępowania upadłościowego (patrz ramka obok).

Znikająca gotówka

Kilka dni wcześniej powołany przez sąd kurator Paweł Sadowski zawiadomił prokuraturę o kradzieży gotówki z firmy. Na koniec lipca 2012 r. w kasie CIKR było ponad 42 tys. zł, które zniknęły, i nie ma dokumentów księgowych wyjaśniających, co się z nimi stało. Kurator o kradzież podejrzewa osoby, które miały dostęp do kasy. Do 14 września 2012 r. prezesem CIKR był Krzysztof Zalewski (który w rozmowie z „PB” zawiadomienie kuratora uznał za nieporozumienie), a od około 20 września do końca października 2012 r. do pełnienia tej funkcji delegowany był Władysław Serafin, szef rady nadzorczej CIKR.

— Postępowanie właśnie umorzono. Dlaczego? Kurator złożył zawiadomienie dzień po tym, jak sąd odwołał go z funkcji, a przesłuchana prezes CIKR nie potwierdziła, że doszło do kradzieży — mówi Krzysztof Ćwirta, zastępca szefa Prokuratury Rejonowej Warszawa- Śródmieście.

Co Marzena Styczyńska-Piotrowicz, prezes CIKR, zeznała przed prokuratorem, nie wiemy. Przed sądem upadłościowym mówiła, że jej kasy nikt nie przekazał, a spółka „nie prowadziła od lipca żadnych obrotów”.

Źródło kasy

To nie wszystkie kontrowersje. W październiku 2012 r. Władysław Serafin informował sąd upadłościowy, że nie może przekazać dokumentów spółki ze względu na urlop księgowej. Tymczasem kurator ustalił, że już od 31 lipca 2012 r. księgowość CIKR nie była prowadzona ze względu na brak zapłaty za te usługi. W aktach upadłościowych są też dokumenty, według których we wrześniu 2012 r. Władysław Serafin wpłacił do kasy spółki gotówką 20 tys. zł, by następnie otrzymać wynagrodzenie za grudzień 2011 r. (prawie 8 tys. zł) i styczeń 2012 r. (prawie 11 tys. zł).

Działo się to miesiąc po tym, jak CIKR wniosło o upadłość — wierzyciele spółki nie mogli się doczekać na zapłatę faktur wystawionych nawet w 2010 r. Z oświadczeń majątkowych Serafina jako radnego PSL w sejmiku śląskim wynika, że w tymże 2010 r. z CIKR otrzymał 80 tys. zł, a w 2011 r. 87 tys. zł — mimo że spółka osiągała mierne przychody (w 2010 r. 878 tys. zł, w 2011 r. 334 tys. zł) i wykazywała straty (w 2010 r. 364 tys. zł, w 2011 r. 602 tys. zł).

Za biedni na bankructwo

Oddalenie wniosku o upadłość CIKR ze względu na brak majątku wystarczającego nawet na koszty upadłości to dla Władysława Serafina nie pierwszyzna.

Tym samym sąd tłumaczył niemożność ogłoszenia upadłości samego krajowego związku kółek rolniczych (w kwietniu 2007 r.), jak i spółki KR Farmer, która w oparciu o kółka miała budować ogólnopolską sieć stacji paliw na wsi (w lipcu 2004 r.). W przypadku KR Farmer decyzja sądu zapadła już kilka miesięcy po powołaniu spółki.

Wcześniej dwóch partnerów krajowego związku wpłaciło na projekt 1 mln USD i wkrótce musieli pogodzić się ze stratą tych pieniędzy. A to dlatego, że choć związek, kierowany przez Serafina wciąż działa, to spłacania długów zaprzestał już w… 2004 r. I związek, i powołane przez niego spółki oraz fundacje łamią też prawny obowiązek składania sprawozdań finansowych w KRS. Sądy notorycznie karzą je za to (podobnie jak za niepodawanie aktualnych adresów i członków władz) grzywnami, których nie udaje się wyegzekwować.

Nasi rozmówcy dodają, że są poszkodowani przez CIKR, bo nie otrzymali należnych pieniędzy. Twierdzą, że o Linii R decydował głównie Władysław Serafin, o czym może świadczyć i to, że partnerzy produktowi nakłaniani byli do reklamowania się i sponsorowania programów w TVR — telewizji rolniczej, której Serafin, jako osoba prywatna, był udziałowcem. Mimo fiaska projektu z MetLife Amplico w marcu 2012 r. CIKR uruchomiło portal zakupowy liniar.pl, mający służyć rolnikom do zakupów internetowych. I tym razem nie wyszło.

Przy okazji CIKR nie zapłaciło za prace IT OTN Group. Firma, podobnie jak wiele innych, do dziś nie odzyskała też pieniędzy za usługi wykonane dla CIKR przy organizacji Kongresu Krajowego Zjazdu Delegatów Rolników, Kółek i Organizacji Rolniczych, który odbył się w 2010 r. z udziałem ówczesnych: wicepremiera Waldemara Pawlaka i ministra rolnictwa Marka Sawickiego (obaj PSL).

Stracone 300 tys. zł

Tak słabe wyniki CIKR były efektem kompletnego fiaska programu lojalnościowego Linia R, dzięki któremu rolnicy mieli nabywać towary i usługi po preferencyjnych cenach, a CIKR i kółka — otrzymywać prowizje od partnerów produktowych, m.in. Fiata, Mix Electronics czy MetLife Amplico. Głównym projektem była umowa z amerykańskim ubezpieczycielem, dotycząca sprzedaży polis mieszkańcom wsi. MetLife w latach 2011-12 miał wydać prawie 5 mln zł, m.in. na budowę sieci sprzedaży opartej na kółkach. Ludzie zaangażowani w pracę przy Linii R, m.in. kierownik projektu Dorota Łabędź i Marcin Konopka z zewnętrznej firmy doradczej, twierdzą, że ubezpieczyciel wydał około 300 tys. zł, a kiedy zobaczył, że sieć nie powstaje, zakończył współpracę (sam MetLife nie chce komentować sprawy).

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Dawid Tokarz

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy