Dwie rosyjskie linie są zainteresowane obsługą połączenia. Uruchomienie trasy blokuje brak polskiego partnera.
Plany rozbudowy połączeń na Wschód stanęły pod znakiem zapytania. O ile w przypadku Ukrainy porozumienie o rozbudowie siatki połączeń wymusza perspektywa EURO 2012, o tyle możliwość szerszego otwarcia połączeń do Rosji coraz bardziej się oddala. Realizacja planu połączenia Krakowa i Moskwy, przygotowywana od dłuższego czasu, wymaga podpisania umowy, której podstawą jest zasada wzajemności świadczenia usług. Do niedawna w obu przypadkach (Rosji i Ukrainy) stronę polską miał reprezentować Centralwings, należący do LOT tani przewoźnik, świadczący także usługi czarterowe. Zmiana strategii spółki i ograniczenie działalności jedynie do czarterów utrudniły rozmowy o rozbudowie połączeń na Wschód, zwłaszcza do Rosji.
— Od dawna staramy się o otwarcie połączenia do Rosji. Jesteśmy po rozmowach w Moskwie, gdzie także zainteresowanie jest bardzo duże. Wszystko blokuje jednak niezdecydowanie krajowego przewoźnika, który z naszej strony zapewniałby połączenie. Daliśmy LOT czas do 15 października, by ostatecznie zdecydował, czy jest zainteresowany, czy też nie — mówi Jan Pamuła, prezes portu lotniczego w Krakowie-Balicach.
Rosjanie wystawili aż dwie linie — Aerofłot Nord (spółka córka narodowego przewoźnika) i Gazprom Azja (spółka kontrolowana przez gazowego giganta).
Tymczasem krakowski port kolejny miesiąc zakończył spadkiem przewozów pasażerskich, tym razem o 2,7 proc. Aby poprawić wyniki po utracie siedmiu połączeń po Centralwings, władze portu starają się przywrócić cieszące się dużą popularnością połączenie do Rzymu. W tej roli także najchętniej widziałyby LOT. Przedstawiciele narodowego przewoźnika nie są jednak zainteresowani rozbudową siatki, tłumacząc to rygorami wdrażanego planu naprawczego.
Do tej pory do Moskwy można polecieć jedynie z LOT lub Aerofłotem z Warszawy. Oprócz tego nasz narodowy przewoźnik lata do Kaliningradu i Sankt Petersburga (także z Warszawy).