Krawaty menedżerów zwykle wybierają ich panie

Karolina Guzińska, Renata Zawadzka
opublikowano: 1998-10-06 00:00

Krawaty menedżerów zwykle wybierają ich panie

Krawatami, podobnie jak i pozostałymi elementami męskiej garderoby, rządzi moda, ogólne zasady elegancji iÉ kobiety. One najczęściej je kupują, a nawet wiążą. Tak przynajmniej twierdzą nasi rozmówcy.

Ryszard Bociong, prezes Commercial Union, Towarzystwa Ubezpieczeń Ogólnych

— Bardzo lubię krawaty, toteż mam ich bardzo dużo. Sądzę, że około 100. Wybieram je zawsze sam, a kupuję najczęściej we Francji, gdzie bywam dość często. Duży wybór markowych krawatów oferują lotniskowe butiki i — co ważne — można je tam kupić nieco taniej.

Są firmy, które zawsze mają bardzo ładne krawaty, np. Salvatore Ferragano czy Christian Dior. Oczywiście jedwabne, poliester nie wchodzi w grę.

W mojej grupie zawodowej, gdzie obowiązują bardzo konserwatywne ubrania, jedynym elementem, który można potraktować z pewną swobodą, jest właśnie krawat. Niektórzy panowie hołdują zbyt „głośnym” ozdobom męskiego gorsu. Ja nie lubię takich ekstrawagancji, nawet wówczas gdy jest to dopuszczalne.

Oczywiście krawaty, podobnie jak i inne elementy garderoby, podlegają zmiennej modzie. Kilka lat temu wypadało nosić zwierzaczki — dziś najmodniejsze są jednobarwne.

Wiesław Podkański, prezes wydawnictwa Axel Springer Polska

— Do krawatów musiałem się przyzwyczaić. W środowisku uniwersyteckim, w którym spędziłem 12 lat, obowiązywał swobodny styl ubierania się, rodem z lat 60. Sam mu wówczas hołdowałem. W mojej nowej roli zawodowej i osobistej trzeba to było zmienić. Dziś uważam, że krawat, koszula i marynarka uszlachetniają nie zawsze doskonałą sylwetkę. Polubiłem ten styl, ale nie stałem się przez to wielkim znawcą męskiej mody. Preferuję markowe jedwabne krawaty. Większość tych, które mam, pochodzi od PierreŐa Cardin.

Po pierwszych, niezbyt udanych próbach, nie odważam się sam kupować krawatów. Mam taką zaufaną osobę — jest piękną kobietą i ma znakomity gust. Więcej o niej powiedzieć nie mogę z obawy, by mi jej konkurencja nie podkradła.

Krzysztof Wojtczak, dyrektor ds. marketingu Grupa Doradcza Praktyczna Szkoła Innowacji — Holding SA

— Moje poglądy na temat krawatów ewoluują. Jeszcze kilka lat temu konieczność noszenia ich była dla mnie złem koniecznym. Teraz już mi nie przeszkadzają i nawet je polubiłem.

Najchętniej noszę jedwabne krawaty w kolorach żółtym i czerwonym, ale nie podążam za modą. Zwracam uwagę wyłącznie na to, aby krawat pasował do całości stroju, przede wszystkim do marynarki. Przy wyborze pomaga mi oczywiście żona, czasem również siostra. Sam w sklepie czułbym się zagubiony i z pewnoścą wybrałbym krawat bliźniaczo podobny do tego, który w danym momencie miałbym na sobie. Moja ulubiona marka to Yves St. Laurent, ale liczy się dla mnie przede wszystkim gatunek i jakość materiału. Marka to sprawa drugorzędna. W mojej szafie wisi około 40 krawatów. Połowa z nich to prezenty przywiezione z zagranicy przez rodzinę i znajomych, resztę kupiliśmy w Polsce.

Piotr Zatorski, dyrektor sprzedaży i marketingu Libella sp. z o.o.

— Krawaty? Tylko nie to! Mam takie problemy z ich wiązaniem, że codziennie rano wyręcza mnie żona. Jeśli nie ma czasu, muszę korzystać z instrukcji. Wyjmuję wtedy głęboko ukryty w mojej bieliźniarce, wycięty z czasopisma samouczek i mozolnie, krok po kroku, uczę się, jak zawiązać węzeł. Krawaty noszę tylko w pracy i podczas specjalnych okazji, takich jak wyjście do teatru czy uroczysta kolacja. Absolutnie nie zakładam ich, jeśli nie jest to niezbędne. Ponieważ generalnie nie lubię krawatów, jestem właścicielem jedynie znikomej liczby takich ozdób (około 15). Przy robieniu zakupów pomaga mi żona, która tak potrafi dobrać krawaty, żeby kolorystycznie pasowały do moich garniturów. Gdybym wybrał się do sklepu sam, musiałbym chyba zabrać ze sobą wszystkie moje garnitury! Zwracam uwagę głównie na kolory. Kupujemy krawaty w sklepach markowych. To gwarantuje ich dobrą jakość.

OKIEM EKSPERTA

Jolanta Pełka, konsultant koloru i wizerunku w Coloring Studio

Kryteria dotyczące poprawnego wizerunku przedstawiciela sfery biznesu są bardzo surowe. Krawat, jego kolor i wzór są ściśle uzależnione od stanowiska i sytuacji. Do konserwatywnego, eleganckiego ubioru (granatowy lub ciemnoszary garnitur, biała koszula) wybieramy niezbyt jaskrawy, np. wiśniowy w drobne wzory: groszki, romby, regularne plamki. Warto przy tym pamiętać, że elegancja wymaga łączenia wzorzystych elementów stroju z gładkimi i to w zharmonizowanych barwach. Dobrze, jeśli we wzorach krawata przewija się kolor koszuli, marynarki. Warto się trzymać zasady: duże wzory dla wysokich, postawnych, małe dla panów drobniejszej postury.

Wszelkie ekstrawagancje są ryzykowne. Krawaty z dziewczyną w negliżu, zwierzaczkami czy fragmentami sprzętu kuchennego nie pasują do wizerunku biznesmena. Ostrożnie i tylko „po godzinach” powinniśmy nosić także tzw. krawaty klubowe, na których wzornictwo składa się logo firmy, nazwa klubu sportowego czy motywy związane z posiadanym hobby.