Niższa niż oczekiwana przez nas dynamika podaży pieniądza w styczniu jest w głównej mierze efektem spadku pieniądza w obiegu (oczekiwaliśmy wzrostu w tej kategorii). Oznacza to, że część pieniędzy, które zostały wycofane z banków w IV ub.r. wróciła na rachunki bankowe (prawdopodobnie przyciągnięta atrakcyjnym oprocentowaniem). Zjawisko to wyjaśniałoby po części kolejny solidny przyrost depozytów gospodarstw domowych (o PLN 9,7mld m/m). Dodatkowo przyrostowi depozytów sprzyjały również: wpływ na rachunki rolników kolejnych środków wypłacanych z tytułu unijnych dopłat oraz praktyka wypłaty części grudniowych wynagrodzeń w styczniu (ze względu na zmiany podatkowe). W przypadku depozytów firm odnotowany w ujęciu miesięcznym spadek (o PLN4.6mld) jest zgodny z naszymi oczekiwaniami. Jest on pochodną efektów sezonowych oraz pogarszającej się sytuacji firm.
W przypadku kredytów na styczniowe dynamiki ponownie wpływ miały (choć nieco mniejszy niż w grudniu) zmiany kursowe (złoty stracił do CHF 6.5%m/m, a do euro ponad 7%m/m). Z miesięcznego przyrostu kredytów dla gospodarstw na poziomie PLN13.1mld, ok. PLN9.5mld to efekty przeliczenia portfela kredytów walutowych po wyższym kursie. W przypadku kredytów przedsiębiorstw z miesięcznego przyrostu o PLN5.4mld, ok. PLN4mld przypada na efekty kursowe.
Najważniejszą wiadomością ze styczniowych danych jest ta, że
kredyt do gospodarki wciąż płynie. Dotyczy to zarówno gospodarstw domowych,
jak i firm (w tym przypadku grudniowe dane o ujemnym
przyroście kredytu okazały się - na szczęście - zjawiskiem sezonowym).
Strumień tego kredytu jest
dziś jednak znacznie mniejszy niż w czasie
kredytowego boomu. Nie ma się co jednak temu dziwić, gdyż spadł zarówno
popyt na kredyty, jak i skłonność banków do ich udzielania.
Andrzej Halesiak
Autor jest dyrektorem Departamentu Analiz
Ekonomicznych Banku BPH