We wrześniu 2022 r. banki i SKOK-i udzieliły aż o 31 proc. więcej kredytów ratalnych niż rok wcześniej. Od początku roku wzrost jest także niemal 30- procentowy. Na tle szorującego po dnie rynku kredytów hipotecznych i kilkuprocentowych spadków kredytów gotówkowych i zadłużenia w kartach, sprzedaż kredytów ratalnych wygląda bardzo dobrze. Taka sytuacja raczej utrzyma się do końca roku.
— Kredyty ratalne są jedynym produktem kredytowym, który okres trzech kwartałów kończy na plusie. Najwyższy wzrost dotyczy kredytów ratalnych na wartość do 1 tys. zł (+69,7 proc.), których udzielono także najwięcej (+109,3 proc.). W dużej części to efekt nabywania portfela pożyczek BNPL przez jeden z banków, a segment pożyczek BNPL bardzo dynamicznie rośnie — mówi prof. Waldemar Rogowski, główny analityk Biura Informacji Kredytowej (BIK), które dostarcza comiesięczne dane o rynku.
Ujemne odczyty odnotowały natomiast kredyty ratalne na wysokie kwoty, tj. z przedziału powyżej 10 tys. zł. Prawdopodobnie to efekt spadku zdolności kredytowej, a także braku możliwości zakupu droższych rzeczy, np. samochodów, ze względu na ograniczenie podaży tych towarów.
— Należy również zauważyć, że nadal dostępne są oferty zakupu na raty przy zerowej stawce RRSO, głównie artykułów RTV AGD, co przy tak wysokiej inflacji czyni zakupy na raty jeszcze bardziej atrakcyjnymi dla nabywców. Można więc pokusić się o stwierdzenie, że podobnie jak w pierwszym roku pandemii to segment kredytów ratalnych ma szansę jako jedyny zakończyć ten rok na plusie — uważa główny analityk BIK.
Średnia wartość kredytu ratalnego udzielonego we wrześniu wyniosła 3245 zł, o ponad 27 proc. mniej niż rok temu.
Dobra jakość
Jakość portfela kredytów ratalnych od kilku lat utrzymuje się na bardzo niskim poziomie. Kilkakrotnie wyższą szkodowość (najwyższą wśród wszystkich grup produktowych) mają natomiast kredyty gotówkowe.
Według Waldemara Rogowskiego dziewięć miesięcy na rynku kredytów gotówkowych należy uznać za w miarę pozytywne, uwzględniając pogorszenie nastrojów i serię podwyżek stóp procentowych, które spowodowały, że wróciły one do poziomu sprzed 20 lat. Najwyższa dynamika występuje w kredytach niskokwotowych, choć w ubiegłym roku dotyczyła kredytów powyżej 50 tys. złotych.
— Liczba udzielonych kredytów gotówkowych jest praktycznie na zeszłorocznym poziomie, natomiast w ujęciu wartościowym banki udzieliły kredytów gotówkowych na niższą wartość mimo wysokiej inflacji, co oznacza duże spadki w ujęciu realnym — mówi główny analityk BIK.
Mała apokalipsa
We wrześniu rynek kredytów mieszkaniowych odnotował ogromny spadek liczby (-70,6 proc.) i wartości (-71,3 proc.) udzielonych kredytów.
— Dla kredytów mieszkaniowych wrzesień, podobnie jak poprzednie miesiące, był katastrofalny. Banki udzieliły tylko 7,3 tys. kredytów, co jest wynikiem najniższym od ponad 12 lat, czyli od stycznia 2010 r. Rynek pozbawiony sterydów w postaci ultraniskich stóp procentowych i możliwości wydłużania okresu kredytowania powyżej 25 lat (wymóg do liczenia zdolności kredytowej) spada w przepaść, a dna prawdopodobnie jeszcze nie widać — mówi Waldemar Rogowski.
W ujęciu wartościowym banki udzieliły we wrześniu kredytów mieszkaniowych wartości 2,385 mld zł, o 71,3 proc. mniej niż przed rokiem.
— Wartość akcji kredytowej z pierwszych trzech kwartałów 2022 r. poniżej 40 mld zł jest najgorszym wynikiem od 2017 r. Nie przewiduję raczej zmiany trendu w ostatnim kwartale roku — mówi główny analityk BIK.
Do 16 października banki zaraportowały do bazy BIK ponad 1 mln rachunków kredytów mieszkaniowych objętych wakacjami kredytowymi — ich wartość to 258,1 mld zł.
