Kredyty rosły, rosną i będą rosły

Beata Tomaszkiewicz
opublikowano: 23-01-2007, 00:00

Bankowcy nie mają wątpliwości, ten rok będzie przynajmniej równie dobry jak ubiegły. Głównych źródeł wzrostu upatrują w detalu.

Bankowcy nie mają wątpliwości, ten rok będzie przynajmniej równie dobry jak ubiegły. Głównych źródeł wzrostu upatrują w detalu.

Wskaźnik koniunktury bankowej Pengab spadł. Obniżka wyniosła 1,5 pkt, do 38 pkt. To efekty sytuacji na rynku kredytowym, na którym nastąpiło spowolnienie wzrostu w kredytach konsumenckich i dla firm, złotowych i dewizowych, gotówkowych i hipotecznych. Mniejsze zainteresowanie odnotował także rynek obligacji i jednostek funduszy inwestycyjnych. Zmalał również popyt na polisy ubezpieczeń na życie.

— Nie ma powodu do niepokoju. To spowolnienie sezonowe, odnotowywane na początku każdego roku. Nie ma niepokojących zewnętrznych czynników zagrażających koniunkturze — uspokaja Eugeniusz Śmiłowski, prezes IBOiR Pentor.

Tym bardziej że ponad 40 proc. bankowców oczekuje wzrostu aktywności depozytowej zarówno klientów indywidualnych, jak i firm. Aż 80 proc. jest zdania, że będą rosnąć także kredyty. Nadal największy popyt będzie na kredyty hipoteczne oraz konsumpcyjne.

— To dobre prognozy. Dlatego połowa bankowców jest zdania, że ten rok będzie jeszcze lepszy dla sektora niż ubiegły, a 40 proc., że przynajmniej równie dobry. Najbardziej sprzyjającymi czynnikami pozostanie tempo wzrostu gospodarczego oraz wzrost dochodów ludności — tłumaczy Eugeniusz Śmiłowski.

Choć na początku ubiegłego roku bankowcy największych szans rozwoju upatrywali w segmencie małych i średnich firm (MSP), to po roku zweryfikowali swoje opinie. Teraz, ich zdaniem, rynkiem numer jeden do poszukiwań możliwości wzrostu będzie sektor detaliczny. MSP spadły na pozycję numer dwa.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Polecane