Krezus sparzył się na kawie

Magdalena Graniszewska
opublikowano: 2011-08-02 00:00

Sieciowe kawiarnie rosną jak grzyby po deszczu. Tymczasem fundusz Romana Karkosika zwija żagle.

Fundusz chce wyjść z projektu Costa Coffee

Sieciowe kawiarnie rosną jak grzyby po deszczu. Tymczasem fundusz Romana Karkosika zwija żagle.

Rozejrzyj się po swoim mieście. Gdzie nie spojrzysz — nowa kawiarnia, najczęściej sieciowa. Musi im iść dość dobrze. Dlaczego Costa Coffee idzie źle?

Brytyjczycy kupili innego

— W biznesie kawowym wprowadzaliśmy już kilkakrotnie różne zmiany i wdrażaliśmy liczne plany naprawcze. Nie przyniosło to większego rezultatu, dlatego powoli rozważamy wycofanie się z inwestycji — mówi Małgorzata Krauze, prezes NFI Krezus.

W 2007 r. NFI Krezus, kontrolowany przez Romana Karkosika, kupił nieco ponad połowę udziałów w spółce eCoffee, która rozwijała w Polsce sieć barów kawowych pod znanym na świecie szyldem Costa Coffee. Cele były ambitne: przynajmniej 100 lokali, kontrola 20 proc. polskiego rynku kawowego i debiut na giełdzie. Nie wyszło.

Polska sieć Costa Coffee liczy dziś tylko 13 placówek, a wyniki finansowe nie są ujawniane. Rozwój eCoffee przyblokowała zeszłoroczna transakcja, w ramach której brytyjski koncern Whitbread, który jest właścicielem światowej sieci Costa Coffee, przejął sieć Coffeeheaven. Dla eCoffee oznaczało to brak zgody na otwieranie kolejnych lokali pod marką Costa Coffee. A franczyzobiorca takiej zgody potrzebował.

— Polska to trudny i mało rentowny rynek — dodaje pragnący zachować anonimowość menedżer zbliżony do Krezusa.

Sprzedać czy wygasić?

Prezes Krezusa nie ujawnia, jak miałoby wyglądać wyjście z inwestycji. Można spekulować, że fundusz mógłby sprzedać dzierżawione dziś lokalizacje. Roman Karkosik już rok temu negocjował taką transakcję z Brytyjczykami, ale nie porozumieli się co do ceny. Trudno przewidzieć, czy znajdzie się kolejny chętny.

Można też wygasić działalność.

— Czekamy, aż upłyną terminy wynajmu nierentownych lokali, aby wycofać się z tych niedochodowych miejsc — przyznaje Małgorzata Krauze.

To by oznaczało, że Krezus wycofa się, nie uzyskując żadnych przychodów. Na takie ryzyko wskazuje nasz anonimowy rozmówca. Z jego pobieżnych szacunków wynika, że w projekt Costa Coffee Krezus włożył około 16 mln zł.

— Fundusz mógłby wprawdzie przedłużyć umowy najmu i sprzedać lokalizacje, szczególnie te najlepsze. Widzę tu jednak ryzyko. Przecież do właściciela lokalu mogą się zgłosić inni gracze i za darmo przechwycić najlepsze kąski, nie płacąc nic Krezusowi — zauważa menedżer.

Tymczasem przejęta przez Whitbread Coffeeheaven rozwija sieć. Ma już w Polsce 78 kawiarni i zapowiada kolejne otwarcia. O możliwości rebrandingu na razie nic nie słychać, ale można się go spodziewać. W marcu czeski oddział Coffeheaven (z 20 lokalami jest największą siecią kawiarni w tym kraju) ogłosił, że do końca lipca wszystkie jego kawiarnie będą działały pod szyldem Costa Coffee.

— Warto pamiętać, że w Polsce licencja Costa Coffee przyznawana była każdemu barowi tylko na pięć lat, a większość z licencji kończy się zapewne w 2012 i 2013 r. Trudno przypuszczać, by zostały przedłużone — zauważa nasz anonimowy rozmówca.

Nadzieja w złocie

Lepsze perspektywy ma jubilerski biznes Krezusa, choć plany sprzed kilku lat też nie zostały wykonane. Do końca 2010 r. sieć Eliza miała dysponować 15 sklepami w kilku miastach w Polsce. Jest skromniej.

— Mamy dziś siedem sklepów, a na przełomie października i listopada otwieramy kolejny — w Galerii Ostrovia w Ostrowie Wielkopolskim. Ponadto prowadzimy sprzedaż hurtową kamieni szlachetnych oraz akcesoriów jubilerskich, a także sklep internetowy Eliza.pl. Sprzedaż internetowa jest oczywiście niskokosztowa i przynosi zadowalające wyniki — wylicza Małgorzata Krauze.

Wyniki sieci są tajne. Wiadomo jednak, że potrzebuje impulsu.

— Rozglądamy się za partnerem, aby stworzyć większą całość — deklaruje Małgorzata Krauze.

Nie precyzuje jednak, czy chodzi o inwestora branżowego, czy może partnera handlowego.

Krezus inwestuje nie tylko w firmy, ale również w papiery wartościowe.

— Nadal przeznaczamy znaczną część pieniędzy na zakup akcji, bo giełda jest podstawową działalnością funduszu i przynosi zyski. Zarabiamy również na odsetkach od obligacji czy pożyczek. Dywersyfikujemy zakupy, inwestując w przemysł, finanse, telekomunikację. Rozpoczęliśmy też inwestycje poza granicami kraju — podkreśla Małgorzata Krauze.

Zaczął z rozmachem

Kiedy w 2007 r. NFI Krezus ogłaszał strategię, czuć było rozmach. Fundusz, kontrolowany przez znanego inwestora Romana Karkosika, miał działać jak opportunity fund i wyłapywać firmy-perełki. Zaczął od kawy i złota. eCoffee miała rozwijać na licencji sieć barów kawowych Costa Coffee, a Eliza, kupiona od szwagierki Karkosika, budować sieć sklepów jubilerskich.

Projekt kawowy można już uznać za niepowodzenie, ale na projekt jubilerski są pomysły. Dzięki dobrej koniunkturze zyski dają inwestycje giełdowe. Na koniec I kwartału aktywa netto funduszu wynosiły 74 mln zł.

1,5 mld zł w kubku kawy

Specjaliści wyceniają rynek kawiarniany na 1,5 mld zł i przewidują, że będzie rósł.

Na polskim podwórku dominują wielcy gracze, wśród których liderem jest Coffeeheaven, kontrolowana przez brytyjski koncern Whitbread (właściciel Costa Coffee, która pod względem liczby kawiarń jest drugą, po Starbucksie, siecią na świecie). Ma 78 lokali i planuje kolejne otwarcia. Na drugim miejscu jest Empik Café (około 59 placówek), dalej jest Café Club (30) i iCoffee (24). Starbucks, czyli światowy gigant, ma w Polsce tylko 11 lokali (dane za: portalspozywczy.pl). Z majowego raportu firmy badawczej PMR wynika, że po trudnym 2010 r. przedsiębiorcy z branży gastronomicznej spodziewają się poprawy koniunktury, ale dopiero w 2012 r. Najlepsze perspektywy widzą przed placówkami typu fast food, restauracjami i, ogólnie, placówkami należącymi do sieci.

Okiem konkurenta

Krzysztof Kłapa, dyrektor ds. korporacyjnych McDonald's Polska

Widzimy potencjał w tym rynku

Rynek kawiarni to rynek dużych graczy i silnych marek. Jest trudny, konkurencyjny i w pewnych lokalizacjach mocno nasycony. W dużych miastach problemem jest cena lokalizacji, a w mniejszych — popyt.

My rozwijamy sieć restauracji z opcją McCafe. Mamy już 45 takich lokali, a praktycznie w każdym nowo otwieranym jest zaprojektowana część kawiarniana. Widzimy ogromny potencjał w tym rynku, dlatego nasz plan jest ambitny. Interesuje nas dynamiczny rozwój i duża liczba lokalizacji.

McCafe sprawdza się

biznesowo. Pomaga na pewno struktura naszych restauracji, czyli kilka modułów (np. McCafe i Gym'n'fun) pod jednym dachem. Sprawdza się szczególnie w mniejszych miastach. Jedna część przyciąga klientów do drugiej, podczas gdy samodzielna

kawiarnia może mieć trudniej.