Król e-papierosów nie da puścić się z dymem

opublikowano: 08-11-2013, 00:00

Chic Group ma prawie 1000 salonów sprzedaży, 100 mln zł rocznych przychodów i wizję ekspansji w UE. Skrzydła może podciąć jej akcyza. Taka operacja we Włoszech zdusiła rynek e-papierosów

Niby produkt banalnie prosty: trochę elektroniki z Chin, podgrzewającej płyn z nikotyną. Para bucha, nikotyna trafia do krwi, a pieniądze do kasy dystrybutorów sprzętu.

Zobacz więcej

Dawid Urban i jego Chic Group rozdają karty na wolnym od akcyzy rynku e-papierosów w Polsce, zabierając klientelę koncernom tytoniowym i farmaceutycznym. Potężni rywale nie zamierzają pozostać bierni. [FOT. K.RAINKA]

E-papierosy od kilku lat szturmują portfele palaczy klasycznych papierosów. Tam, gdzie bucha para, w ruch idą lobbingowe koła. W Sejmie jest już grupa pracująca nad wprowadzeniem akcyzy na e-papierosy.

W ostatnich miesiącach wzbudzają one coraz więcej emocji nie tylko wśród tytoniowych gigantów, ale też u koncernów farmaceutycznych. Rynek, który zdaniem analityków z Wall Street, w 2016 r. ma być wart 3 mld USD, rozwija się nie tylko kosztem slimów czy mentoli z filtrem, ale też plastrów oraz gum nikotynowych.

Tzw. big pharma chciałaby sklasyfikować e-papierosy jako wyroby medyczne i tym samym zwiększyć koszty firm z nowej branży przy jednoczesnym ograniczeniu dystrybucji. A koncerny tytoniowe?

— Nie mamy oficjalnego stanowiska w tej sprawie — mówi Adam Suchenek, rzecznik Philip Morris Polska, lidera polskiego rynku. W cieniu wielkich graczy pęcznieje lokalny król e-papierosów i zapowiada,że nie pozwoli gigantom puścić się z dymem.

Krajowa ekspansja

To do Dawida Urbana i Miłosza Dziurłaja, jego wspólnika, należy Chic Group z wielkopolskiego Ostrzeszowa, właściciel marki eSmokingWorld. Liczba salonów i wysp handlowych z tym logo zbliża się do 1000, podczas gdy reszta graczy ma ich nie więcej niż 200. Urban i Dziurłaj zostali nominowani do finałowej dziesiątki konkursu Przedsiębiorca Roku Ernst & Young. Liczą, że jeśli nie wygrają w tym roku, zgarną prestiżowy tytuł w najbliższych latach.

— Budujemy polskiego czempiona w tym segmencie, pracuje dla nas 400 osób. Nasz cel jest jasny: stać się europejskim graczem, dlatego w produkcję, dystrybucję i marketing poszczególnych brandów zainwestowaliśmy w ostatnich kilkunastu miesiącach ponad 30 mln zł. Branża jest zbyt młoda na udźwignięcie podatku akcyzowego nawet w wysokości 20 proc. Po prostu nakłady inwestycyjne zjadają większość zysku. Ewentualne myślenie o wprowadzeniu podatku akcyzowego należy odłożyć na co najmniej 3-4 lata — uważa Dawid Urban.

Ten rok Chic Group zamknie ponad 100 mln zł przychodów i prawie 10 mln zł zysku ze sprzedaży. To oznacza, że kontroluje nawet około 70 proc. rynku e-papierosów w Polsce. To Chic jest właścicielem prowadzącej właśnie kampanię reklamową marki Mild. W portfolio ma też m.in. Volish, Provog, LiQueen, P1, Aromativ, Dr Jack oraz Cottien. Dba ponadto o dobry PR branży.

— Rynek rozwija się niezwykle dynamicznie, jednak my sami, mimo bierności regulatora, staramy się cywilizować. Wprowadziliśmy wewnętrzne standardy dotyczące zakazu sprzedaży produktu nieletnim i oznakowania opakowań. Każdą markę sprawdzamy w państwowych jednostkach badawczych, finansujemy działalność instytutu naukowego — wylicza Dawid Urban.

Włoska robota

Koncerny tytoniowe, mimo że nie mają w Polsce biznesu związanego z e-papierosami, prowadzą swoją grę. W ostatnich tygodniach ukazało się kilka raportów o e- -papierosach, na które pieniądze wyłożyli też przedstawiciele branży tytoniowej. Wynika z nich, że elektroniczny dymek puszcza aż 0,9 mln Polaków. Dalsze wnioski? M.in. takie, że podniesienie akcyzy na produkty tytoniowe nie jest być może najlepszym sposobem na podreperowanie budżetowych braków. Bo coraz więcej jest e-palaczy i to wśród dystrybutorów tego typu sprzętu można szukać podatkowej szansy. I tu do tablicy wywołany zostaje Dawid Urban.

— Jeśli chcemy zabić branżę, która już w tej chwili daje Polsce około 5 tys. miejsc pracy, a przedsiębiorstwa oparte są na lokalnym kapitale, to wprowadzając teraz akcyzę, uda się zrealizować ten scenariusz. Przykładem jest rynek włoski. Zapowiedź podatku akcyzowego w wysokości prawie 60 proc. ceny detalicznej spowodowała, że rynek się zwija, włoskie firmy poszły inwestować w Hiszpanii — mówi rzutki 30-latek.

Delikatny temat

Choć prezes Chic Group nie mówi tego wprost, to cały wysiłek marketingowy, budowa własnych centrów dystrybucyjnych, lobbing wokół akcyzy czy podchody pod lokalną produkcję płynów nikotynowych mają jeden cel: zbudowanie mocnej pozycji, zanim do gry o płuca polskich palaczy włączą się koncerny tytoniowe. Te już od kilku lat, głównie w USA i Wielkiej Brytanii, inwestują w firmy działające na rynku e- -papierosów, wydając na ich przejęcia kwoty rzędu 30-150 mln USD.

— W tym segmencie nie ma wysokich obłożeń podatkowych. Dzięki temu, że e- -papierosy są znacznie mniej szkodliwe dla zdrowia, można prowadzić aktywny marketing. Czyli coś, czego koncerny tytoniowe nie mogą robić z racji coraz większych obostrzeń. Zakładam, że każdy większy koncern tytoniowy będzie aktywnym sprzedawcą e-papierosów w Polsce. Na razie wszyscy pilnie śledzą tę rosnącą niszę — mówi menedżer jednego z koncernów tytoniowych działających w Polsce, prosząc o anonimowość, bo to „delikatny temat”.

Jeszcze sześć lat temu założyciele Chic Group zapożyczali się wśród znajomych i rodziny, by zamówić pierwsze partie e- -papierosów. Brali, ile mogli, rynek pochłaniał każdą ilość towaru. Teraz firma sama opracowuje technologię i design urządzeń, które można kupić w kilkunastu krajach Unii Europejskiej. Czy zatem stanie się wkrótce łakomym kąskiem dla światowych gigantów?

— Na razie nie chcemy sprzedawać biznesu, mamy jeszcze dużo do zrobienia — twierdzi Dawid Urban, od zawsze niepalący.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Karol Jedliński

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu