Król tunerów idzie w telewizory

Karol JedlińskiKarol Jedliński
opublikowano: 2014-04-29 00:00

Rodzinna firma spod Garwolina dystansuje Mantę i zastanawia się nad przeniesieniem produkcji z Chin do Polski

77, 104, 159 — tak w milionach złotych wygląda skok przychodów Lechpolu spod Garwolina w latach 2011-13. Zyski w tym czasie wzrosły z 10 do 13 mln zł netto. Oznacza to, że firma parająca się od 25 lat sprzedażą elektroniki użytkowej, komponentów oraz m.in. kabli zdystansowała warszawską Mantę.

1,2,3… START!:
 Po latach budowania
 sieci dystrybucji
 elektroniki
 pod szyldem
 Lechpolu Zbigniew
 Leszek (w środku)
 rusza z własnymi
 rozwiązaniami.
 W projekcie Krüger
 & Matz wspierają
 go synowie Michał
 (z prawej) i Mariusz.
 [FOT. WM]
1,2,3… START!: Po latach budowania sieci dystrybucji elektroniki pod szyldem Lechpolu Zbigniew Leszek (w środku) rusza z własnymi rozwiązaniami. W projekcie Krüger & Matz wspierają go synowie Michał (z prawej) i Mariusz. [FOT. WM]
None
None

— Ubiegły rok stał pod znakiem telewizji cyfrowej. W sprzedaży tunerów DVB-T byliśmy liderem w Polsce — ocenia Zbigniew Leszek, prezes Lechpolu, który zalał rynek tunerami pod marką Cabletech.

Droga z Wolumenu

Jednak nie samymi tunerami Lechpol stoi. Za tym wciąż nieodkrytym tygrysem gospodarczym stoi marka, którą wielu — zgodnie z marketingowym planem — kojarzy z zachodnią elektroniką z wyższej półki.

Nowa strategia Lechpolu to Krüger & Matz — od niedawna firma sprzedaje smartfony, słuchawki i sprzęt stereo pod tym brandem. Teraz rusza z telewizorami. Ceny? Bynajmniej nie w rejonach Bang & Olufsen, choć nazwa nie brzmi wcale gorzej od tej duńskiej.

— Nie zamierzamy być liderem innowacji czy marką dla ludzi zamożnych. Nasza strategia to dobre technicznie przedmioty, dobrze zaprojektowane, a jednocześnie w cenach poniżej stawek np. Samsunga przy zbliżonej specyfikacji produktów — mówi Michał Leszek, szef marketingu Lechpolu.

Historia Lechpolu to droga wielu polskich milionerów: w końcu lat 80. Zbigniew Leszek zaczął importować elektronikę z Czechosłowacji, miał stolik na warszawskiej giełdzie na Wolumenie. Krok po kroku zwiększał skalę działania, a stolik zmienił się w kilka pawilonów. Leszek nawiązał współpracę z kilkunastoma producentami niszowej elektroniki, rotującej rzadziej, ale przy dużo wyższych marżach. Szedł własną drogą.

— Nigdy nie byliśmy nastawieni na szybkie strzały, ale na długofalowy i stabilny rozwój firmy z pełną odpowiedzialnością za wprowadzany na rynek sprzęt — tłumaczy Zbigniew Leszek, pytany, dlaczego wciąż utrzymuje własną sieć serwisową i postawił w Polsce niezależną sieć 200 billboardów do promocji własnych produktów.

Cios Salety

Hasło „równym tempem do przodu” oznacza, że spółka nie zamierza temperować długofalowych ambicji. Tu scenariusze są przynajmniej dwa. Jeden z nich to ekspansja za granicę, m.in. do Rumunii, gdzie już istnieje oddział firmy, a cyfryzacja telewizji zbliża się wielkimi krokami.

— Jeśli cyfryzacja w Rumunii ruszy, mamy ambicję być tam jednym z liderów w sprzedaży tunerów DVB-T — zapowiada właściciel Lechpolu.

Druga ścieżka rozwoju to postawienie na własną produkcję. Spółka już może pochwalić się pokaźnym centrum magazynowym nieopodal Garwolina, teraz dołożyła do tego grunty w Garwolińskiej Strefie Aktywności Ekonomicznej. To tam staną hale produkcyjne części elektroniki, wytwarzanej obecnie u zewnętrznych dostawców w Chinach. O ile oczywiście właściciel marki Krüger & Matz zdecyduje się na ten krok.

— Na tym etapie rozwoju firmy nie potrzebujemy ani giełdy, ani inwestora zewnętrznego. Radzimy sobie, inwestując nadwyżki finansowe i wspierając się kredytami — przekonują zarządzający garwolińską firmą.

Czy w tym roku w spółce pęknie 200 mln zł przychodu? Łatwo nie będzie, bo rynek tunerów DVB-T siadł. Jednak maszyna marketingowa się rozpędza: ambasadorem Krüger & Matz został m.in. Przemysław Saleta, a rozmowy z Euro RTV AGD o szerokiej dystrybucji sprzętu nabierają rumieńców. Zbigniew Leszek chce iść za ciosem, choć Krüger & Matz jeszcze nie generuje dużych zysków.

— Na to przyjdzie czas. Na razie budujemy wyjątkową markę z Polski — podsumowuje Michał Leszek.

Hybryda w drodze na GPW
Kontrolowana przez Bogdana Wicińskiego Manta to jeden z rynkowych rywali Lechpolu, a jednocześnie jedna z najmocniejszych marek w Polsce w segmencie tańszej elektroniki. W ubiegłym roku warszawska spółka miała około 110 mln zł przychodów i 10 mln zł zysku netto, głównie dzięki świetnej sprzedaży tunerów do naziemnej telewizji cyfrowej oraz produkowanych w Polsce telewizorów. W tym roku spółka buduje wzrost na bazie urządzeń do telewizji hybrydowej, rozszerza też eksport o kolejne kraje. Do końca roku Manta powinna zadebiutować na GPW. — Chcemy osiągnąć wycenę na poziomie 100 mln zł i zdobyć 30 mln zł na rozwój produktów — mówi Bogdan Wiciński.