Króliczek brexitu zostanie złowiony

30-07-2018, 22:00

Sierpień to w europejskiej polityce miesiąc tradycyjnej kanikuły. Na zwolnionych obrotach funkcjonuje gmach Komisji Europejskiej, natomiast w Parlamencie Europejskim oraz ministerialnej Radzie Unii Europejskiej hula urlopowy wiatr.

Eurokracja ma jednak wakacyjny powód do frasunku, albowiem realna stała się perspektywa nieosiągnięcia przez UE porozumienia ze Zjednoczonym Królestwem w sprawie warunków brexitu. Po drugiej stronie kanału, zwanego Rękawem lub Angielskim (wersja zależy od punktu siedzenia), z podobnym niepokojem rozjechali się na wakacje deputowani do Izby Gmin. A jeszcze wiosną wydawało się, że krystalizują się cywilizowane warunki brexitu, będące kompromisem akceptowalnym dla obu stron. Obiektywnie jednak bardziej skuteczny okazał się po stronie unijnej Michel Barnier, wytrawny francuski dyplomata. W Londynie wybuchł kryzys rządowy, rzucili posady eurosceptycy — negocjator David Jones oraz minister spraw zagranicznych Boris Johnson — a w efekcie osobistą odpowiedzialność za warunki brexitu przejęła premier Theresa May.

Zobacz więcej

Młodzi Brytyjczycy nie wyobrażają sobie życia poza UE i żądają powtórzenia referendum. Fot. REUTERS-Henry Nicholls-Forum

Najlepszym komentarzem do obustronnej nerwowości może być przetworzone nasze przysłowie, że „mądry eurokrata po szkodzie”. Nikt nie przyznaje się do autorstwa artykułu 50 unijnego traktatu, wstawionego w 2007 r. reformatorskim traktatem z Lizbony, na podstawie którego „Każde państwo członkowskie może, zgodnie ze swoimi wymogami konstytucyjnymi, podjąć decyzję o wystąpieniu z Unii Europejskiej”. Gdyby go nie było, premier David Cameron nie przeforsowałby w 2016 r. nieszczęsnego referendum. Dalsze przepisy artykułu 50 ustalają, że „Traktaty przestają mieć zastosowanie do tego państwa od dnia wejścia w życie umowy o wystąpieniu lub, w przypadku jej braku, dwa lata po notyfikacji — chyba że Rada Europejska w porozumieniu z danym państwem członkowskim podejmie jednomyślnie decyzję o przedłużeniu tego okresu”. Premier Theresa May urzędowo notyfikowała brexit 29 marca 2017 r., zatem pozostaje tylko osiem miesięcy… PE już rozdysponował brytyjskie mandaty i w wyborach, które w 27 państwach odbędą się w długi weekend 23-26 maja 2019 r., Zjednoczone Królestwo jest już powietrzem. Zatem w ogóle nie wchodzi w grę przeciągnięcie negocjacji ponad dwa lata. Dlatego akurat w tym przypadku nie sprawdzi się teza, wyśpiewywana przez Skaldów — że „nie o to chodzi, by złowić króliczka, ale by gonić go”. Brexitowego najpóźniej 29 marca 2019 r. spotka los zapisany w tytule.

Po antagonistycznym rozwodzie Europa oczywiście się nie zawali, ale koszty gospodarcze i społeczne będą ogromne. Bez układu 3,7 mln obywateli UE w Zjednoczonym Królestwie (w tym rzesza Polaków) oraz 0,9 mln Brytyjczyków w państwach UE znajdzie się w stanie zawieszenia. W wymianie handlowej konieczne będzie zastosowanie ogólnych zasad i opłat Światowej Organizacji Handlu. Strona brytyjska nie jest zainteresowana unią celną, albowiem generalna umowa z UE uniemożliwiłaby Londynowi negocjowanie własnych porozumień z potężnymi gospodarkami USA, Chin czy Indii. Brexitem bez porozumienia zostałoby silnie uderzone finansowe City, które najbardziej, wspólnie z młodym pokoleniem Brytyjczyków, przeklina referendum z 23 czerwca 2016 r. Niestety dla wszystkich załamanych następstwami brexitu — o powtórce głosowania nie ma mowy…

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: JACEK ZALEWSKI

Być może zainteresuje Cię też:

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Inne / Króliczek brexitu zostanie złowiony