Królowie danych zarabiają krocie

Analitycy big data stali się jednymi z najbardziej pożądanych pracowników na rynku pracy.

Według szacunków Gartnera, do 2020 r. na świecie może być nawet 26 mld połączonych urządzeń tworzących dane. Do zarządzania tymi okruchami informacji służy technologia big data, która rośnie w tempie dwucyfrowym, a dynamika wzrostu przekracza 40 proc. w skali roku. Ta cyfrowa fala przyczyniła się do powstania nowej specjalizacji — badacza big data (data scientist).

ERP już nie wystarcza

Popyt na „władców danych” —jak czasami określa się specjalistów od big data — z roku na rok jest coraz większy. Według ankiety firmy Glassdoor „25 Best Jobs in America” z 2016 r., ta specjalizacja jest najbardziej poszukiwanym zawodem w USA. Czy także w Polsce przyjdą dobre czasy dla data scientist? Kinga Piecuch, prezes SAP Polska, nie ma wątpliwości. Jak podkreśla, proste systemy CRM czy ERP już nie zapewniają przewagi konkurencyjnej. Trzeba inwestować w big data i ludzi od analizy danych.

— Mniej zaawansowane systemy to zbyt mało, by stawiać czoła ogromnym zasobom danych, którymi dysponuje biznes. Wielofunkcyjne, ale jednocześnie maksymalnie czytelne oprogramowanie wspierające zarządzanie firmą to jedyna dobra odpowiedź na to wyzwanie. Zwłaszcza jeśli rozwiązania big data znajdują dopełnienie w odpowiednio wykwalifikowanych profesjonalistach — uważa Kinga Piecuch.

Pracujący w nowym fachu rekrutują się głównie spośród analityków danych i statystyków. Jak podaje portal DataJobs, za oceanem zarobki najbardziej doświadczonych analityków sięgają 150 tys. USD rocznie, czyli stoją w tym samym rzędzie co pensje lekarzy i prawników, a także wyspecjalizowanych programistów. Tylko Stany Zjednoczone do 2018 r. mogą zatrudnić 1,5 mln menedżerów big data — podaje McKinsey.

— Rewolucja technologiczna nie pozostaje bez wpływu na rynek pracy. Firmy kładą nacisk na zatrudnianie ekspertów o bardzo wąskiej specjalizacji IT. Przykładem są analitycy big data. Chodzi o osoby, które są w stanie „przetłumaczyć” cyfrowe informacje i raporty na język biznesu — mówi Alma Jenkins Acosta, odpowiedzialna za zarządzanie talentami w globalnym centrum operacyjnym Mercera w Warszawie.

Wszechstronny fachowiec

Specjalista data scientist musi być omnibusem, który w małym palcu ma matematykę i informatykę, ale też zna się na programowaniu, uczeniu maszynowym i wie, jak zastosować zaawansowane narzędzia analityczne. Wymaga się wiedzy i praktyki biznesowej. A psychologia, socjologia czy antropologia kultury to dodatkowe atuty.

— Co ważne: aby zdobyć ten zawód, nie trzeba wyjeżdżać za granicę. Polskie uczelnie mają niezbędne w swojej ofercie dydaktycznej kierunki studiów, które pomagają zdobyć niezbędne umiejętności w tej specjalizacji — wyjaśnia Miłosz Trawczyński, menedżer ds. konsultingu biznesowego z SAS Institute Polska.

Wykształcenie zdobyć można zarówno na certyfikowanych ścieżkach studiów, jak i na kierunkach magisterskich i podyplomowych. Programy data scientist oferuje m.in. Szkoła Główna Handlowa w Warszawie. Są to zarówno studia magisterskie (Advanced Analytics — Big Data), jak i podyplomowe (Analizy Statystyczne i Data Mining w Biznesie, Akademia analityka — analizy statystyczne i data mining w biznesie, Inżynieria Danych — Big Data). Natomiast Szkoła Główna Gospodarstwa Wiejskiego uruchomiła specjalizację podyplomową (Systemy Informacyjne i Analiza Danych). Natomiast pod patronatem SAS odbywają się warsztaty na Uniwersytecie Warszawskim (Metody statystyczne w biznesie) i studia na Uniwersytecie Ekonomicznym w Poznaniu.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Mirosław Konkel

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Puls Firmy / Królowie danych zarabiają krocie